
Miałem dużo szczęścia – w poniedziałek rano spalił mi się telewizor i ominęło mnie oglądanie festiwalu porażek polskich sportowców na Olimpiadzie w Pekinie. Co innego czytać w internecie, co innego oglądać obrazy. Wczoraj udało mi się postawić nowy aparat – i od razu jest inaczej!
Dwa medale – srebrny szpadzistów (horror w półfinale z Chińczykami) i złoto Tomasza Majewskiego – cieszą ogromnie. Majewskiego widuję często, mieszka dosłownie 100 metrów ode mnie – będą miał w związku z tym okazję mu pogratulować po powrocie. Nie wygląda na kulomiota – bardziej na trochę utytego koszykarza z tymi cienkim nóżkami – ale może właśnie to daje mu szybkość, dynamikę. 21,51 – o pół metra poprawił rekord życiowy – to świadczy o tym, że jego podejście do sportu – profesjonalne, ale na luzie – sprawdza się.

Jednak to co się działo do tej pory, nie da się przykryć tymi dwoma medalami. Słusznie mówi dziennikarz i senator, Andrzej Person, że w Polsce nie ma żadnego systemu sportowego, że nakłady na ten sport na najniższym poziomie są żadne. Sport zaczyna się w gminie, w małym mieście. Zwrócił uwagę, że w Polsce panuje kult średniactwa, który premiuje nie tych najlepszych, ale tych, którzy zajmują 6 – 8 miejsca.
„Jest niedobrze, a będzie jeszcze gorzej. Jeszcze odpowiedzialni za sport w naszym kraju nie zmienią nastawienia, to wszyscy, którzy są teraz dobrzy, skończą karierę” - powiedział Person.
Najbardziej żal mi Otylii Jędrzejczak, jej łzy mnie wzruszyły. Dziewczyna, która spędza ponad 280 dni w roku poza domem, która ostatnie cztery lata miała traumatyczne – niestety nie dała rady.
Jednym z powodów tego jest to, że w 2003 roku, kiedy odniosła pierwsze wielkie sukcesy, obiecano, że zostanie zbudowany na warszawskim AWF basen olimpijski.
Mieszkam 200 metrów od miejsca, gdzie miała stanąć hala z basenem. Trawa i chwasty rosną bujnie…
Azrael





Najnowsze komentarze