Agent wpływu?

Za kilka dni pojawią się nowe zbiorcze sondaże popularności polityków, Sejmu, rządu. I w ciemno będzie można obstawiać, że notowania Lecha Kaczyńskiego skoczą na plus. O kilka, może nawet kilkanaście procent. Jest to wynikiem jego twardej retoryki wobec Rosji i jak jego zwolennicy twierdzą – nazywania rzeczy po imieniu. Co czarne, trzeba nazwać czarnym, co białe – ma być określone jako białe.

Oczywiście – białe to Gruzja i jej przywódca, czarne – Rosja i Władimir Putin. Role przez pana prezydenta zostały rozdzielona.
Lech Kaczyński wykorzystuje swoje 5, a może nawet 15 minut. Wywiady dla tv, prasy codziennej, tygodników. Coraz bardziej zdecydowane, coraz bardziej buńczuczne, Kaczyński gani i poucza. Gani Sarkozego, rząd Donalda Tuska. Wydaje mu się, że zaczyna tworzyć nową wartość nie tylko w polityce zagranicznej Polski, ale również wydaje mu się, że będzie nadawał nowy kierunek polityce europejskiej. Marzy mu się nowe rozdanie w polityce wschodniej, zbudowanie czegoś w rodzaju platformy porozumienia państw postsowieckich i Polski, jako przedmurza Unii Europejskiej. Nie da się ukryć, że „pomaga” mu w tym również Donald Tusk. Zgoda na ratyfikowanie porozumienia w sprawie tarczy antyrakietowej z USA, teraz, w obliczu kryzysu kaukaskiego, jest odczytywana nie tylko w Rosji, ale również w Unii Europejskiej jako przejaw strachu – i jako afront wobec instytucji bezpieczeństwa, głównie NATO.

Kaczyński prowadzi politykę infantylną. Politykę, w której własnoręcznie podbijany bębenek anty rosyjskości napędza Kaczyńskiego mocniej i jeszcze mocniej. Wydaje mu się, że jego jednowymiarowa retoryka zdobędzie poklask nie tylko wśród Polaków – ale również zmieni optykę patrzenia innych krajów na Rosję. Nic bardziej mylnego.

Continue Reading →

Milion – refleksje

Zaczynając pisanie bloga w maju 2006 roku, nie znałem jeszcze tej formy wypowiedzi w internecie. Wcześniej zajmowałem się komentowaniem polityki, ale w sposób raczej doraźny, na grupie dyskusyjnej.
I w dalszym ciągu raczej nie prowadzę typowego blog, gdzie odautorski komentarz i przyczynkarstwo jest normą. Jest to chyba jednak bardziej publicystyka internetowa (amatorska oczywiście), niż klasyczne blogowanie. Może to wynika z tego, że kiedyś, dzieckiem będąc, myślałem o dziennikarstwie, a informacji na tematy polityczne i społeczne szukałem często. Na studiach, pomimo, że był to okres pierwszej „S’”, stanu wojennego – jakoś mi to minęło. Nie byłem zaangażowany, poza organizacją studencką, którą traktowałem raczej utylitarnie (trampingi, obozy, praktyki zagraniczne). I szczerze mówiąc, pasjonująca praca zawodowa, w tym przez wiele lat własny biznes, odepchnęło mnie o tych spraw. Był okres, że nawet nie kupowałem gazet i tygodników. Dopiero rok 2005, i dojście do władzy Kaczyńskich „obudziło”mnie na nowo. Ale czytelnicy mojego bloga wiedzą, że właśnie kaczyzm zmusił mnie do podjęcia publicystyki i sformułowania swojego zdania.

Nie przypuszczałem, że moje opinie będą jednak zauważone i że są czytane, nie tylko przez „szarych obywateli” i polskich emigrantów(z USA mam prawie 10% wszystkich odwiedzin), ale także przez dziennikarzy, publicystów i polityków. I że zostanie również przez fachowców docenione. To rzadkość w polskim internecie, a już zupełnie wyjątkowe jest to, aby ktoś zaproponował publikację nie w gazecie codziennej, a wręcz w piśmie naukowo – branżowym, a taką propozycję otrzymałem ostatnio po publikacjach na temat Kaukazu.
Były również błędy i nie trafione decyzje, czy złe prognozy. Zdarza się najlepszym. Mogę mieć jednak satysfakcję, że formułując czasami opinie dość radykalne i bezkompromisowe – są one później przejmowane przez zawodowców – a mam również sygnały, że są osoby, z życia publicznego, które weryfikują pod wpływem mojego pisania swoje poglądy.

Piszę w kilku miejscach, tak, aby być widziany i słyszany w szerszej formule. Najważniejszy jest jednak ten blog, tu są moi najwierniejsi czytelnicy i krytycy. To im zawdzięczam powodzenie swojego pisania, to ten blog został dwukrotnie doceniony w konkursach na bloga roku.
Mam wielu stałych czytelników, nie będę wymieniał pojedynczych osób. Wczoraj wieczorem zajrzałem do statystyk – i zobaczyłem, że zostałem odwiedzony z całego Świata, ze wszystkich zamieszkanych kontynentów. Była Adelajda, Buenos Aires, Meksyk, oczywiście całe Stany Zjednoczone, Indie i Kazachstan, Europa. Muszę jednak szczególnie pozdrowić mojego stałego czytelnika z Gwinei Równikowej… dobrze by było, gdyby się objawił kiedyś z komentarzem :-) .

Przeglądając wpisy na blogu, uważam, że dwa teksty zasługują na przypomnienie. Nie są to może najlepsze moje komentarze – ale ważne. Pierwszy, napisany w sierpniu 2006, spowodował, że zostałem szerzej zauważony. I drugi, który stanowił moje credo, syntetyzował moje poglądy. Na dole znajdziecie te teksty, dla przypomnienia.

Jeszcze raz dziękuję za odwiedzanie mnie i zapraszam do śmiałych komentarzy i dyskusji.

Azrael

Teksty ważne;

1. Jak tworzy się partia

2. Manifest antykaczysty