
Polska polityka zagraniczna jest znów w impasie. Pierwsze, udane działania i sukcesy Donalda Tuska, i jego ministra Radosława Sikorskiego, po przejęciu władzy, nie przekładają się na trwałe sojusze i wzrost znaczenia naszego kraju. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa po równi na rządzie i na Lechu Kaczyńskim.
Polska nie ma poważnych projektów politycznych, prawdziwie długofalowej polityki zagranicznej. Jest albo reaktywna i histeryczna, jak w przypadku konfliktu gruzińskiego, lub pozostająca w zastoju, jak w przypadku naszych relacji z Unią i jej poszczególnymi krajami. To co się wydaje sukcesem, podniesieniem znaczenia naszego kraju na wyższy poziom, jak choćby wizyta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi – szybko okazuje się niczym nie znaczącym epizodem. To co ma Polskę wzmacniać na arenie międzynarodowej – jak tarcza antyrakietowa – wzbudza napięcia z naszymi sąsiadami, Rosją, Ukrainą i Niemcami – i nie jest akceptowane bezkrytycznie w całej Unii i NATO.




Najnowsze komentarze