
Zostawmy na boku wszystkie te żenujące sprawy, związane z samolotami, telefonami, wypowiedziami pracowników kancelarii premiera, prezydenta i samego Lecha Kaczyńskiego. Problem leży tak naprawdę gdzie indziej. Nie chodzi tu o ambicje i ambicyjki, lecz o interes państwa, oraz o przestrzeganie prawa, w tym głównie Konstytucji RP.
Opozycją w polskim Sejmie są dwie partie – Sojusz Lewicy Demokratycznej i Prawo i Sprawiedliwość. Ich prawem, wręcz obowiązkiem, jest kontrola poczynań koalicji rządzącej, premiera i monitoring działalności administracji państwa. Jak się z tego wywiązuje? Tak, jak na to pozwala sytuacja polityczna i zaangażowanie i efektywność Sejmu. Nie da się ukryć, że prace Sejmu VI kadencji nie toczą się zbyt obficie i nie ma specjalnych możliwości „błyszczenia” na mównicy, w trakcie obrad, w ostrych dyskusjach. W komisjach prace się toczą – ale nie są one obiektem zainteresowania mediów. A taka jest obecna polityka, nie tylko oczywiście w Polsce, że bez mediów, kamer, mikrofonów politycy nie potrafią działać.
Jeżeli w związku z tym nie można realizować zadań w Sejmie – opozycja postanowiła sobie poszukać innego pola działania. I znalazła.





Najnowsze komentarze