Zwycięstwo figuranta

Jest, przyleciał, wszedł do sali obrad, poklepał premiera Donalda Tuska, uśmiechnął się szeroka szparą po dolnej piątce do prezydenta Sarkozy’ego. Tryumfuje – osiągnął to co chciał – i we własnym mniemaniu może zapisać to po stronie „ma”, jako aktyw polityczny. Do swojej kampanii wyborczej. A spocony spin doctor, Misio Kamiński postawił na swoim. A Polska?

Kaczyńskiemu się wydaje, że przyjechał tam jako przywódca – a jest i będzie, nie tylko w kuluarach, jak sądzę, ale również w prasie zachodniej, określany jako figurant. Wszedł na salę, zasiadł za stołem – ale już po 10 minutach musiał ją opuścić, ustępując miejsca ministrowi, który się zna na tym, na czym Kaczyński się nie zna. Bo nie zna się na niczym. Przeszedł do sali obok i zapewne wdał się w mądre dyskusje. Ze spoconym Kamińskim u boku…

Continue Reading →

Działania adekwatne do sytuacji

Jest bardzo źle, że spór konstytucyjny pomiędzy Lechem Kaczyńskim, a Donaldem Tuskiem toczy się przy pomocy takich narzędzi i w ten kabaretowy sposób. Jest jednoznaczne, że poza ambicjami obu polityków i już de facto trwającą kampanią wyborczą, mamy tu walkę o kształt polskiej władzy wykonawczej. Najgorsze jednak jest to, że ten spór jest jałowy, ponieważ dwie główne siły polityczne, mające pozycję dominującą w polskim parlamencie nie są wstanie nie tylko nawet uzgodnić zakresu współpracy w dziedzinie nowelizacji konstytucji, ale nawet nie mogą już usiąść do jednego stołu negocjacyjnego.

Wiele się mówi o tym, że obecny konflikt wynika ze sprawy dualizmu polskiej władzy wykonawczej. Konstytucja z kwietnia 1997 roku, której prace rozpoczęły się jeszcze za czasów prezydentury Lecha Wałęsy, ten dualizm usankcjonowała. Abstrahując od konkretnych zapisów w tym dokumencie, już sam akt wyborczy na urząd prezydencki w wyborach bezpośrednich, daje osobie sprawującej ten urząd silny mandat społeczny, niezależnie od tego, w jaki sposób funkcja jest sprawowana. W Polsce mamy do czynienia z systemem politycznym parlamentarno – gabinetowym, który powinien dać rządowi i urzędowi premiera wyraźną przewagę w sprawowaniu władzy. Gdyby prezydent był wybierany nie przez ogół wyborców – lecz przez zgromadzenie narodowe – aspekt siły mandatu z ręki wyborców nie miałby takiego znaczenia.

Continue Reading →