
Przyznam się, że coraz mniej rozumiem, o co chodzi generalnie Donaldowi Tuskowi, przy sprawowaniu funkcji premiera. Przestaję rozumieć jego decyzje, posunięcia i wybory, łącznie z wyborami personalnymi (patrz Ewa Kopacz i Julia Pitera – najgorsze postacie rządu PO – PSL).
Nie wszystko daje się wytłumaczyć tęsknotą Tuska do prezydentury, nie wszystko również daje się tłumaczyć tym, że rząd ma sparaliżowane działania i związane ręce wetem Lecha Kaczyńskiego w każdej sytuacji.
Jak na razie widać, rząd, już mający okrągły rok, nie odniósł żadnego znaczącego sukcesu. Ani w kraju, ani na arenie międzynarodowej, ani w sprawach reform administracji, ani w dziedzinie reform finansów, nie mówiąc o ochronie zdrowia i szkolnictwie. Co pomysł – to albo nieudana proteza, jak ustawa medialna albo gnioty, jak ustawy Kopacz, która chce budować nowy szkielet ochrony zdrowia bez fundamentów, czyli zmiany zasad finansowania i reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Nawet „sukces” tarczy rakietowej, który jeszcze Polsce przysporzy sporych problemów, został wyrwany Lechowi Kaczyńskiemu z gardła.




Najnowsze komentarze