"Yes, we can"

Nie ma niespodzianki – Barack Obama został 44. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Może zaskakiwać rozmiar jego zwycięstwa – 338 do 162 głosów elektorskich i ponad 5 mln głosów w liczbach bezwzględnych (dane na godzinę 9.30 czasu polskiego).
Przyczyny zwycięstwa są znane i wielokrotnie już, także przeze mnie, opisywane; George W. Bush, Sarah Palin kryzys na Wall Street, wojna w Iraku i Afganistanie, profesjonalna i prawdziwie nowoczesna kampania, która dała z kolei Obamie prawie trzykrotnie większe środki finansowe, media, które jak nigdy dotąd w historii amerykańskich wyborów stanęły po stronie jednego kandydata. I także przebudzenie, analogicznie do Polski, młodych wyborców, a także aktywizacja mniejszości etnicznych w USA – które już wkrótce, w ciągu jednego pokolenia staną się większością tego kraju.Obama skupił wokół siebie najszerszą bazę społeczną, czego nie dokonał do tej pory nikt w historii.

Ważniejsze od tych bezpośrednich przyczyn wygranej kandydata demokratów, są sprawy fundamentalne. Głównym powodem jego zwycięstwa jest to, że USA nie są już krajem dla WASP, ale stają się krajem wielokulturowym i wieloetnicznym, gdzie nie będzie jednej, dominującej grupy rasowej, czy religijnej. To nie Barack Obama zmienia Amerykę – jego wybór jest efektem zachodzących zmian w strukturze społecznej, demograficznej tego państwa.

Continue Reading →

Kto z kogo robi idiotę?

Lech Kaczyński jedzie do Brukseli reprezentować swoim majestatem Polskę. Na wniosek Donalda Tuska, który postanowił uchylić się od przepychanek o krzesełka przy stole i miejsca przy oknie w Tupolewie, jakie miały miejsce podczas poprzedniego (formalnego i ważnego) szczytu szefów państw Unii Europejskiej, na czele polskiej delegacji stanie prezydent. Będzie zresztą tylko jedynym formalnym przedstawicielem, ponieważ szczyt ma typowo roboczy charakter, nie będą na nim zapadły żadne decyzje, ma być tylko forum wymiany poglądów. Poglądów tych, którzy decydują o polityce zagranicznej i ekonomicznej danego kraju.

Ponieważ w Polsce te prerogatywy są zagwarantowane dla rządu i premiera, Rada Ministrów postanowiła wyposażyć Lecha Kaczyńskiego w instrukcję (oficjalną i zobowiązującą). Zupełnie “przypadkowo” w sprawie, która ma być poruszana na herbatce u Barroso, czyli w sprawach wejścia Polski do strefy euro i ratyfikacji traktatu z Lizbony, polski rząd ma zdanie zgoła inne, niż “majestat”. Ale zobowiązania konstytucyjne nakładają na Kaczyńskiego obowiązek trzymania się tego, co w instrukcji “stoi” – bo tak chce Konstytucja RP, do przestrzegania której Lech Kaczyński jest zobowiązany.

Opozycja pisowska po kątach gada, że instrukcja jest złośliwa i zamyka “majestatowi” usta. Pan prezydent, znany eurosceptyk, przynajmniej w sprawie Traktatu Lizbońskiego, zostanie niewątpliwe poproszony o przedstawienie zdania w tak kluczowych sprawach. I co nasz przedstawiciel wtedy powie? Postąpi jak mąż stanu – to pewne. I albo zrobi głupka z siebie, mówiąc z kartki co ma powiedzieć, a czego powiedzieć by nie chciał albo nie wypełni zobowiązań na nim ciążących – czyli również zrobi głupka z siebie. Jak by się nie obrócić… zawsze z tyłu…

Pytanie bez nagród; Kto Lecha Kaczyńskiego “wkręcił” w taką sytuację? Niestety, nie jest to program z ukrytą kamerą, lecz rzeczywisty problem polityczno – konstytucyjny, jaki Kaczyński sam sobie sprokurował.

Kaczyńskiego nie ma w mediach – lecz i tak, to co robi daje mu czołówki na portalach internetowych, w telewizjach i w gazetach. Co informacja, to weselej.

Wczoraj okazało się, że Kaczyński odmówił zgody na odznaczenie trojga polskich polityków wysokimi odznaczeniami zagranicznymi, w tym francuską Legią Honorową. Chodzi o byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, Hannę Gronkiewicz – Waltz i Pawła Zalewskiego, któremu z kolei władze Włoch przyznały Order Gwiazdy Solidarności Włoskiej. Najpierw pisano, że wnioski nie dotarły do Kancelarii Prezydenta (tak mówiła Elżbieta Jakubiak, którą jak się wydaje, “wypuszczono”). Potem okazało się, według Piotra Kownackiego, że wnioski były, ale Lech Kaczyński wstrzymał się z decyzją. Dlaczego? Bo takie jego prawo.

Słusznie – jego święte prawo, tym bardziej, że wniosek był niekompletny, bo brakowało na nim przynajmniej jednego nazwiska, przypadkiem brata pana prezydenta…

Pytania dwa; Czy negowanie decyzji i honorów prezydentów zaprzyjaźnionych państw wynika z naszego interesu państwowego, czy może z poczucia ważności naszego “majestatu”? I kto znów chce pana prezydenta postawić w niezręcznej sytuacji?

Dziś z kolei mamy następne ciekawe informacje, świadczące o nad aktywności Lecha Kaczyńskiego;

Okazuje się, że chce on otrzymać specjalne uprawnienia do wglądu w materiały Instytutu Pamięci Narodowej. Każdy, kto miałby otrzymać order, lub medal, począwszy od Orderu Orła Białego, na medalu za dobrą pracę, miałby zostać przefiltrowany przez Lecha Kaczyńskiego. Miałby on prawo do wglądu w teczkę IPN, jeżeli takowa by istniała. Czyli, lustracja “na zmówienie” pana Kaczyńskiego. Taka nowa forma dochodzeń, sądu i wyroku, na podstawie widzimisię Lecha Kaczyńskiego.

Pan prezydent lubi teczuszki, wiemy to nie od dziś. Pamiętamy to z czasów sławetnego raportu Antoniego Macierewicza, którego ogłoszeniem zajął się sam Kaczyński. Z jego aneksem tak się zaprzyjaźnił, że do dziś go nie opublikował. Zapewne podczytuje go do poduszki…

Druga informacja z dziś, to taka, że Lech Kaczyński, razem z prezydentem Adamkusem wyciągnęli szabelki z pochew (pewnie po obiadku) i znów pogrozili Rosji. Chodzi o ich wspólne oświadczenie , w którym wzywają Unię do wstrzymania rozmów z Rosją w sprawie. nowego układu o partnerstwie.

Samo w sobie nie jest ważne. Rola Polski i Litwy w rozwiązaniu problemu Gruzji jest marginalna. Gorzej, że minister Sikorski dowiedział się o istnieniu takiego dokumentu od swojego kolegi z Litwy…Jest to poza tym dokument, który nie może być dokumentem rządu, ponieważ nie został przyjęty przez Radę Ministrów.

Pytanie retoryczne po raz kolejny; Kto robi z kogo idiotę?

Miejmy nadzieję, że lepiej pójdzie panu Kaczyńskiemu w dniu 11 listopada, w 90. rocznicę Odzyskania Niepodległości. Nie będzie wprawdzie balu, ale za to będzie “element balowy” i oczywiście Maryla Rodowicz z “Kolorowymi Jarmarkami”, w Teatrze Wielkim.

I miejmy, wprawdzie dość płonną, nadzieję, że tym razem nikt nie będzie robił z siebie idioty. Bo wtedy już to nie będzie tylko chodziło o “majestat”, lecz również o obraz Polski.

Azrael

Michnik u Lisa

Miałem wczoraj przyjemność obejrzeć wywiad z Adamem Michnikiem, w programie Tomasza Lisa, „Tomasz Lis na żywo”, w telewizji publicznej. Jest to pierwszy dłuższy wywiad naczelnego „Gazety Wyborczej” od kilku lat. Michnik nie wypowiada się od dłuższego czasu na tematy generalne polskiej polityki, poza rzeczami okazjonalnymi, takimi jak śmierć przyjaciela, czy jakieś rocznice. Można to nazwać wstrzemięźliwością, można to określić emigracją polityczną, choć przecież jego witryną jest w dalszym ciągu potężny głos opinii, jaką jest jego gazeta, choć stery bieżących wydań trzyma już ktoś inny.

Program obejrzałem w 2/3, ale na szczęście dziś można znaleźć w „GW” jego pełny zapis. To dobrze, ponieważ ulotność słowa mówionego jest duża

Niestety, Tomasz Lis nie poprowadził tego wywiadu jak należy. Widać było, że osobowość Michnika go przytłoczyła, a może i sam nie był przygotowany do programu. Przez to wywiad nie był dyskursem na tematy bieżące polskiej polityki i sytuacji społecznej w Polsce, lecz raczej retrospektywą wszystkich poglądów Adama Michnika, jakie są znane od lat. Znane i akceptowane, lub odrzucane. Widać to było zresztą po wynikach sondy internetowej, gdzie 55% głosów było za poglądami AM, reszta przeciw. Szkoda, że Lis, uchodzący za najlepszego dziennikarza politycznego w Polsce, pozwala sobie na to, aby to dyskutant, nawet taki jak Michnik, przejmował lejce.

Continue Reading →

Finisz kampanii, czyli egzorcyzmy

Instytut Gallupa wbił osinowy kołek w kampanię Johna McCaina i serca jego zwolenników w Stanach Zjednoczonych. Dzisiejszy sondaż, ogłoszony w dzienniku „USA Today”, daje Barackowi Obamie przewagę aż 11% nad republikańskim konkurentem. Wynik 55% do 44% jest nie tylko miażdżący, ale również bardziej wiarygodny, niż inne, ponieważ był realizowany na dużej grupie respondentów, rożnymi technikami i w okresie 4 dni – od 30 października do 2 listopada.

Co pozostaje zwolennikom McCaina i dla komentatorów mu sprzyjających? Zaklinanie rzeczywistości, egzorcyzmy i szukanie magicznych źródeł ewentualnego sukcesy republikanina. Wspomina się chętnie o tak zwanym efekcie Bradleya, jednocześnie wspominając o domniemanym rasizmie CAŁEGO społeczeństwa Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, efekt Bradleya wziął się od nazwiska popularnego, czarnoskórego polityka amerykańskiego, wieloletniego burmistrza Los Angeles – Toma Bradleya, który mimo dużej przewagi w sondażach przedwyborczych w 1982 r. wynoszącej ponad 15%, przegrał wybory na gubernatora Kalifornii. Zwolennicy McCaina zapominają jednak, że od tamtego czasu minęło 26 lat, że społeczeństwo jest bardziej otwarte i nie kryje się ze swoimi preferencjami, że Denzel Washington dostał Oskara, a Condi Rice jest sekretarzem Stanu. I jeszcze jedno – o Obamie można usłyszeć, co zresztą potwierdza jego kariera polityczna, że jest to biały polityk o czarnej twarzy. Czarnym to nie przeszkadza (sondaże dają mu prawie 90% poparcia w tej grupie etnicznej), biali, szczególnie ci bardziej wykształceni, widzą w nim „swojaka”.

Continue Reading →

Kilka słów o śmierci i moralności

Śmierć jest obecna w naszym życiu, otacza nas zewsząd. Wciska się do naszego życia w każdej chwili, jest w literaturze, filmie, przekazie medialnym. Stwierdzenia o cywilizacji śmierci mają coś na rzeczy. Nie chodzi mi tu jednak o tak chętnie powielane stereotypy o prymacie ideologii „cywilizacji śmierci” w życiu społecznym i przeciwstawianiu jej katolicyzmu – lecz o banalności śmierci, jaką chce się nam przekazać. A śmierć, niezależnie od tego, czy człowiek jest wierzący, czy nie – jest problemem osobistym, z którym każdy musi się uporać. I im wcześniej będzie wstanie się z nią rozprawić – tym spokojniej stanie w jej obliczu.

Do śmierci należy podejść racjonalnie. Poznanie mechanizmów życia człowieka i tego, co go czeka po śmierci, pozwala na uporanie się z lękiem przed nią. Dopiero, kiedy nasza świadomość pozwoli nam na pogodzenie się z jej nieuchronnością – a jednocześnie z kruchością życia ludzkiego – dopiero wtedy zrozumiemy, że jest ona na stałe wpisana w naturę ludzką.

Continue Reading →

  • Facebook