
Zabawa wokół sprawy esbeka Edwarda Graczyka, jego „cudownego” zmartwychwstania, zeznań w prokuraturze białostockiej, rozpaliła na nowo dyskusję o tym, czy Lech -stoczniowiec donosił, czy nie, a jak donosił, to czy wyrządził szkody, czy nie, a jak był uwikłany, to czy przypadkiem Sierpień ’80 był „nasz”, czy może „ich”, a co Gwiazda, a co Walentynowicz, a czy Borusewicz… jednym słowem – gry i zabawy niepoważnych ludzi o poważnej sprawie – historii najnowszej Polski.
Protokół z przesłuchania Graczyka ma znaczeni.e.. żadne. Żadne z punktu widzenia prawdy historycznej, żadne z punktu widzenia oceny postaci Lecha Wałęsy przez jego zwolenników, czy przeciwników. Nie ma również kompletnie żadnego znaczenia politycznego, ponieważ były prezydent jest emerytem i w polityce wewnętrznej się nie liczy, a za granicą tego rodzaju szopki kompletnie nie interesują nikogo – no, może poza grupkami Polonii, która i tak głosuje w sposób śladowy – a jak głosuje, to raczej na tych, którzy mogą im coś dać.
Mało osób zwróciło uwagę na to, że „wykopanie” na powierzchnię kapitana SB, Graczyka, w tej chwili, tuż przed 25. rocznicą przyznania Wałęsie pokojowej Nagrody Nobla, jest na rękę… Platformie Obywatelskiej.




Najnowsze komentarze