
Trwa w Krakowie II Kongres Jarosława Kaczyńskiego, reklamowany w mediach jako impreza Prawa i Sprawiedliwości. Niech będzie, dla postronnych widzów nazwa nie ma znaczenia. O przebiegu samego kongresu będzie można podyskutować, kiedy się on zakończy, choć najważniejsze, co na nim mogło się stać, czyli wystąpienie szefa, wodza, zwanego Prezesem, już się odbyło. Chyba, że dnia ostatniego będziemy mieli do czynienia jeszcze z czymś, co zebrani będą chcieli odczytać jako wystąpienie programowe.
Program przedstawiony na piśmie i obrabiany na sali obrad i w komisjach też nie jest wart szerszego omówienia. Już na pierwszy, a i na drugi rzut oka widać, że jest to zlepek pomysłów starych, jeszcze starszych i populistycznych. Niekonsekwencje, przekłamania i pobożne życzenia nie składają się na spójny program partii XXI wieku. Zresztą dlaczego miałyby się składać, kiedy szef partii i jej główny ideolog czerpie z doświadczeń wieku XIX i początków XX, a jego poglądy na inne sprawy, w tym ekonomię, są z czasów polskiego realnego socjalizmu. Nie należy się więc przejmować tym, co zapisane zostało w „programie”, tym bardziej, że PiS to partia opozycyjna, z szansą powrotu do władzy równej tej, że jej szef nauczy się jeszcze prowadzić auto…




Najnowsze komentarze