PiS młodzieży – młodzież wodzowi

Dziś Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało spot reklamowy, skierowany do młodzieży. Jarosław Kaczyński mówi w nim, że rozumie młodzież.


Młodzież też rozumie wodza i ma dla niego jasne przesłanie…

[slideshow id=432345564270343685&w=426&h=320]

Azrael

Smutny prawicowy kabaret

To, że polska scena polityczna nie jest do końca ukształtowana i stabilna i może się zmienić, pod wpływem różnych czynników, jest dla wielu obserwatorów jasne. Szczególnie dla tych, którzy nie są powiązani układami z żadnymi siłami politycznymi. Niestety, polska polityka nie zmienia się głównie poprzez podział formacji politycznych, a jeżeli nawet dochodzi do połączenia partii, to raczej w wyniku takiej działalności nie dochodzi do synergii, a raczej do zapaści.

Przed wyborami parlamentarnymi w roku 2007 powstała efemeryda polityczna, na która składał eis kabaret polityczny Janusza Korwin Mikkego, UPR (tak, tak wiem – szefem wtedy był niejaki Popiela, teraz nawet nie wiadomo, kto tymi dzieciakami rządzi…) kruchta Marka Jurka (Prawica Rzeczpospolitej) i partia od becików Romana Giertycha (LPR). Powołali komitet wyborczy, którego „sukces” był wiadomy…

Różnice polityczne w sferze społecznej tej formacji były ogromne,UPR jest za prywatyzacją wszystkiego, nawet kobiet, za likwidacją obowiązkowych ubezpieczeń, pomocy społecznej, zasiłków – czyli likwidacji praktycznie funkcji socjalnych państwa. LPR natomiast – wiadomo, im więcej rodzina dostanie od państwa – tym lepiej. UPR to formacja patriotyczna – ale jednak, poprzez swoje podejście do ekonomii i spraw wolności jednostki – mocno kosmopolityczna – w przeciwieństwie do LPR, dla którego polityka historyczna i nauka patriotyzmu – to kamienie węgielne programu.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 27 lutego

Film zagraniczny, a Amerykanie


Noc rozdania nagród Akademii Filmowej, Oskarów, w tym roku była inna, inna sala, atmosfera bardziej kameralna,widoczny brak sponsorów i taki sobie Hugh Jackman jako prezenter. Jedna z nagradzanych kategorii to film zagraniczny. Ale Amerykanie nie zwracają uwagi na ta kategorie, bo przecież nie jest po angielsku, trzeba przeczytać napisy i zwracać uwagę na to, co się dzieje aby się nie pogubić. Filmy z Europy, czy innego kontynentu,dla przeciętnego Amerykanina, są zbyt skomplikowane.

Filmy zagraniczne są pokazywane w małych kinach, zazwyczaj niezależnych, lub są od razu wydawane na DVD, z co najmniej rocznym opóźnieniem. „Katyń” Andrzeja Wajdy, który był nominowany do Oskara w zeszłym roku w kategorii filmów zagranicznych, dopiero pojawił się na DVD. „Katyń”, film ważny, ale nie szczególnie dobrze zrobiony, aby mógł być zrozumiany przez widza, który nie jest Polakiem. Powinien być obejrzany, szczególnie przez Amerykanów, którzy bardzo często mają obraz Polaka oraz Polski zdeformowany poprzez filmy często niezgodne z prawda.

Continue Reading →

Skowroński i obłuda

Dzisiejsi czterdziestolatkowie i pięćdziesięciolatkowie słuchali Programu III Polskiego Radia – oczywiście, jeżeli nie stanowili zaczynu wyborców PiS, Samoobrony, czy LPR, bo ci słuchali głównie jedynki. Ci, co słuchali „Trójki”, słuchali również RWE i BBC, jak niżej podpisany. Ale to nie radio zrobiło ze słuchaczy inteligentów, lecz oni właśnie wymusili na nim swoją aktywnością stały wzrost poziomu stacji.

Jakie to było radio? Kulturowe i kultowe – ale nie polityczne. Polityczne stało się po roku 1989, kiedy zaczęło jak inne media publiczne, przechodzić z rąk do rąk. Przedtem było to radio, jak na możliwości PRL, niezależne, ale nie opozycyjne. Ci, którzy, tak jak, jak ja pamiętają dyrektorowanie Andrzeja Turskiego, wiedzą o co chodzi.

Continue Reading →

Lewicy pogłębianie dna

Lewica, ta z pod sztandarów SLD, nie zniknęła po aferze Rywina. Została osłabiona, ale nawet chwiejący się na nogach Aleksander Kwaśniewski jej nie pogrążył – weszła, w koalicji z PD do Sejmu, i zajęła miejsca opozycyjne.

Jednak okazało się, że grabarz tej formacji jest w jej środku. To Grzegorz Napieralski.

Sojusz Lewicy Demokratycznej podjął właśnie decyzję, że do czerwcowych wyborów Parlamentu Europejskiego będą dwie listy wyborcze – właśnie eseldowska i druga, organizowana przez przez Porozumienie dla Przyszłości, być może wspierana przez właśnie podniesione z upadku Stronnictwo Demokratyczne Pawła Piskorskiego.

Media doniosły, że decyzja ta zapadła na radzie SLD pod naciskiem działaczy regionalnych, którzy bronią twarzy i tożsamości lewicowej partii. A Grzegorz Napieralski jest twarzą tej grupy. Oznacza to, że Wojciech Olejniczak został definitywnie pozbawiony wpływu na partię i zapewne już niedługo zostanie usunięty ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Oznaczać to będzie zapewne również odejście z klubu i partii Ryszarda Kalisza, który jako jedyny wypowiedział się przeciw odrębnym listom.

Continue Reading →

Refleksje o wolności i eutanazji

Z twardymi publicystami katolickimi, takimi jak Tomasz Terlikowski, w zasadzie nie zgadzam się nigdy, jeżeli chodzi oczywiście o zagadnienia światopoglądowe. Bo w wielu innych tematach, jak na przykład lustracji w Kościele Katolickim, i owszem. Nie mogę się zgodzić, ponieważ publicyści ci z reguły głoszą opinię, że na gruncie moralności nie może być kompromisu – a z reguły tak zaczynając – prowadzą dalej swój wywód, że moralność, ta jedynie słuszna, katolicka, MUSI być jedyną obowiązującą w społeczeństwie, szczególnie polskim, której jak wiadomo, jest w większości katolickie, a większość ma ZAWSZE RACJĘ…

Katoliccy fundamentaliści przyjmują proste założenie – rudymenty naszej moralności wywodzą się od Boga, w związku z tym nie mamy prawa dyskutować o tak fundamentalnej sprawie, jak eutanazja,, ponieważ życie pochodzi z jego nadania i jest święte. Jeżeli tak, to dopuszczenie do jakiejkolwiek dyskusji na ten temat nie jest możliwe, ze względu na to, że nie jesteśmy właścicielem własnego życia, nie jesteśmy jego panami. Jest to założenie, ze człowiek jest ubezwłasnowolniony, ograniczony w ten sposób prawami boskimi.

Tylko, że państwo, społeczeństwo, nie może ustanawiać praw i obowiązków na podstawie moralnych zasad, zdefiniowanych w sposób tak kategoryczny, jak dotyczy to życia. Państwo ma obowiązek zważać na zasady moralne, ale prawa powinny być stanowione na podstawie etyki. Etyka zaś, jako element filozofii, jest poza sferą ducha, czy Boga – lecz jest po prostu nauką.

Ludzie mają zasady moralne wszczepione w swoje życie i nabywają ich w etapie nauki i wychowania. Te zasady, niezależnie od tego, jakie wychowanie odbieramy, mogą być ze sobą zbieżne. Tak jest na przykład z zasadą niezabijania drugiego człowieka, ponieważ życie ludzkie jest wartością największą. Okazuje się, że religia właśnie może popchnąć człowieka do zabrania życia drugiemu – jak to się dzieje w islamie.

Zasady etyczne z kolei powinny być podstawą tworzenia prawa, które by pozwoliło z jednej strony moralne i zgodne z sumieniem postępowanie członków społeczeństwa, z drugiej strony – dawałoby prawo do wolności człowieka, nieskrępowanej dogmatami moralnymi innych ludzi.

W myśl tej zasady, życie ludzkie, jako najważniejsze prawo człowieka, powinno być jego własnością, a wolność powinna mu dawać prawo do odebrania go sobie, jeżeli zaistnieją warunki, że to człowieczeństwo zamienia się w wegetacją istoty bez świadomości.

Życie człowieka stoi na szczycie hierarchii wartości, powinno być chronione szczególnie – ale prawo do niego nie może pozostać poza sferą indywidualnej wolności jednostki.

Azrael

Ruchy i rozruchy

Jest zupełnie normalne w demokracji, że opozycja rządowa i parlamentarna wykorzystuje wszystkie możliwości i okazje, aby krytykować rządzących. Krytykować, kontrolować, a także wysuwać własne propozycje. Pod warunkiem, że te propozycje mają sens, oparte są o przesłanki ekonomiczne i mieszczą się w logice dobrego działania na rzecz państwa. Gorzej, jeżeli działania opozycji wynikają tylko z chęci dokopania rządowi, osłabienia jego pozycji, a główną motywacją krytyki jest walka polityczna i chęć powrotu do władzy. A tak można odczytać wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, który jest obecnie centralną postacią opozycji.

Oskarżenie rządu Donalda Tuska o manipulowanie opinią publiczną przy przedstawianiu korzyści wynikających z przyjęcia euro, zaniedbanego zresztą przez rząd brata pana prezydenta, to właśnie tego rodzaju mało konstruktywna krytyka. Według Lecha Kaczyńskiego przyjęcie euro tylko może pogłębić kryzys – ale z jakich przesłanek ekonomicznych to wynika – już od niego nie usłyszeliśmy, no może poza tym, że tak twierdzą „niektórzy ekonomiści” – czytaj „lewak” Bugaj i indolentny w sprawach makroekonomii i monetaryzmu – Glapiński. Mówienie, że euro może nam zaszkodzić, kiedy właśnie jego brak pozwolił na manipulacje instytucji finansowych jego kursem, a większość naszych transakcji i obrotu handlowego odbywa się w tej walucie – to już nie tupet i gra polityczna, lecz wręcz głupota. Głupota, lub obrona pozycji Sławomira Skrzypka, którego pozycja w NBP i RPP jest tak silna, że w każdym głosowaniu jest przelicytowywany głosami 1. do 9. …

Continue Reading →

Pokolenie internetu? Tak, za 20 lat

W portalu „Dziennik.pl” (nie wiem, czy również w wydaniu papierowym) ukazał  się artykuł specjalisty od kreowania wizerunku politycznego, marketingowca, konsultanta, Eryka Mistewicza, pod tytułem „W internecie rodzi się bunt”.

Nie zamierzam szczegółowo omawiać tego materiału, każdy może się z nim spokojnie zapoznać, tym bardziej, że z wieloma konkluzjami się zgadzam – z kilkoma, nazbyt optymistycznymi wnioskami – już nie. Napiszę tylko kilka zdań w charakterze przyczynku.

Mistewicz widzi w internecie potencjał, potencjał intelektualny, który może się przerodzić w potencjał polityczny. Pisze hasłowo o tworzącej się społeczności GoldenLine (od nazwy popularnego portalu społecznościowo – biznesowego), Uważa, że w dobie kryzysu to środowisko, które zaktywizowało się w roku 2007, czyli wielkomiejski, młody i wykształcony elektorat może stać się zaczynem nowej siły społecznej, która doprowadzi do zmian na scenie politycznej. Uważa, że relacje i wymiana poglądów, jakie się toczą w internecie, na różnych platformach, budujące bazę wiedzy, doświadczeń i potencjału, mogą doprowadzić do stworzenie społeczności, która wychynie poza wirtualną rzeczywistość i stanie się katalizatorem głębokich przemian społecznych i politycznych. Twierdzi dalej, że środowisko to, zagrożone przez niezborną politykę, uprawianą przez polskie „elity” polityczne, może doprowadzić do przemian, gdzie dotychczasowe partie, formacje polityczne zostaną zastąpione nowymi.

Continue Reading →

Przełom w domu i reklamie

Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać – doskonałe :)

Znalezione u revelsteina

Cywilizacja śmierci

Znów jesteśmy postawieni przed dylematem i dyskusją na temat godnej śmierci i prawach człowieka, podobnie jak w przypadku niedawnej sprawy Eulany Englaro. Piszę, że MY jesteśmy wezwani do dyskusji, ponieważ uważam, że jest to jeden z tych problemów, wobec którego nie można przejść obojętnie. Głosy, aby ten przypadek nie stał się znów powodem do dyskusji, to próba ograniczenia prawa do wyrażania opinii o prawie człowieka o decydowaniu o swym losie.

Matka czterdziestoletniego Krzysztof Jackiewicza prosi o to, aby jej syn, który wegetuje od 24 lat, mógł odejść z tego świata śmierci i obłudy. Krzysztof jest chory na rzadką chorobę, spowodowaną wirusem która doprowadziła do degeneracji mózgu i móżdżku w sposób nieodwracalny. Zostało to już zdiagnozowane wiele lat temu i nie ma wątpliwości, jak zresztą w przypadku włoskiej kobiety – ten człowiek już nie żyje, jeżeli za życie można uznać samoświadomość istnienia.

Sprawa jest jednoznaczna – ten człowiek już nie żyje, a jego matka nie domaga się dla niego litości, lecz prawa do godnego odejścia. Choroba zabrała mu samoświadomość i niezależność, autonomiczność osoby ludzkiej, coś, co dla każdego powinno być najważniejsze, czyli wolność wyboru. Jeżeli niewola, jakiej jest poddawany przez ostatnie 24 lata nie może być przerwana przez niego samego – to należy dać prawo jego matce do tej ostatniej posługi.
Świadomość każdego człowieka jest ograniczona sprawnością mózgu i to od jego sprawności zależy, czy jest on człowiekiem, czy tylko skrawkiem biologicznym. Krzysztof Jackiewicz został pozbawiony przez chorobę prawa do godnego życia, odżywiania, które jest czynnością wymuszaną, nie można nazwać nawet terapią. Ten człowiek znajduje się od 24 lat w agonii, a przedłużanie mu tego stanu, to zgoda na to, aby urojona cywilizacja obrony życia, za wszelką cenę, zmieniła się w cywilizację śmierci. Tylko wolność osobnicza, pełna, której nie można ograniczać, może ten problem rozwiązać, wolność nie ograniczona dogmatem i zakazem.

Problem eutanazji, o czym pisałem już wielokrotnie, powinien być obszarem decyzji indywidualnych, w ramach prawa. Eutanazja powinna być w Polsce dozwolona.We Francji działa Stowarzyszenie na Rzecz Godnej Śmierci. Warto się zastanowić, czy prawo do własnej śmierci nie powinno być tylko i wyłącznie w naszych rękach. Bo w prawie do godnego życia zawiera się prawo do godnej śmierci…

W sprawie Jackiewicza, podobnie jak w szczęśliwie zakończonej sprawie Eluany Englaro, należy wspierać jego rodzinę,

Bo to ona cierpi. I tak jak ojciec Włoszki dokonał aktu miłosierdzia wobec swojej córki, tak również matka chorego syna powinna mieć to prawo.

A państwo, którego obowiązkiem jest respektowanie praw człowieka, w tym prawa do godnej śmierci, nie powinno stać po stronie tych, którym doktryna religijna pozwala na to, aby przypatrywać się 24 – letniej agonii człowieka.

Azrael

Teczki Wałęsy, a rola IPN

Nie rozumiem rozpętanej znów afery wokół dokumentów, których wydania odmówił Lechowi Wałęsie gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Afery, którą rozpętał znów sam Wałęsa. Nie rozumiem, po co próbuje ciągnąć ten temat, kiedy badania sondażowe opinii publicznej pokazują, że społeczeństwo uważa tę sprawę za zamkniętą i nie mającą znaczenia.

Ustawa o działaniu IPN wyraźnie mówi, że materiały nie mogą być udostępniane osobom, które były zarejestrowane jako TW, a Lech Wałęsa miał w latach 1970 – 76 taki status. Lech Wałęsa był w PEŁNI ŚWIADOMYM współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, zarejestrowanym w grudniu 1970 roku i wyrejestrowanym w roku 1976.

Continue Reading →

"Kazimierz i Isabel"

Na początek dwa cytaty

Mężczyznę, jak powiedział „klasyk” poznaje się po tym jak kończy… przykro, ale Marcinkiewicz nie zaczął ani nie skończył. Był złym premierem złego rządu, bez pomysłu, bez zdolności administracji i bez zaplecza politycznego.

Nie wprowadził do polskiego życia gospodarczego, jak i również do społecznego NIC, za co można by go dobrze pamiętać.

Gdzie te projekty ustaw, gdzie te regulacje, gdzie rozporządzenia, gdzie nowe regulacje dla przedsiębiorstw, nowe regulacje podatkowe ?! To, że ktoś dobrze wygląda, ma ładne garnitury, świetnie się wysławia i na tle swoich mocodawców jest człowiekiem europejskim – to mało, aby go uznać za DOBREGO PREMIERA. To najgorszy rząd III RP w jej historii, lub jak kto woli – najgorszy rząd IV RP (8 lipca 2006 roku)

Marcinkiewicz, autor kilkustronicowych wypocin na temat “taniego państwa” – nie jest ani zasłużony, ani nie ma podstaw zawodowych, ani wykształcenia, które pozwoliłoby mu zając stanowisko wyższe niż kurator oświaty w Gorzowie.

W rządzie Jarosława Kaczyńskiego jeszcze bym go zniósł… bo to jest rząd, który jak małpa w kosmosie – ma zakaz dotykania się do sterów gospodarki – lub co najwyżej tylko Gilowska. Tam mógłby sobie dalej występować, otwierać, przecinać… błyszczeć, krzywo się uśmiechać. (19 grudnia 2006 roku)

Pozwoliłem sobie zacytować te dwa fragmenty z artykułów, które pisałem o Marcinkiewiczu ponad dwa lata temu, wtedy jeszcze kiedy był on dla polskich mediów szacownym, konserwatywnym, acz światłym politykiem, prawdziwym mężem stanu. Dziś co sami, którzy tak go chwalili, piszą i mówią o żenadzie, jaką odczuwają, patrząc na jego zachowania.

Niektórzy muszą się aż poczuwać do przeprosin, że kiedykolwiek dobrze o nim pisali, inni jego ostatnie wybryki składają na karb nagłego z idiocenia pod wpływem miłości do Isabel. Jednak Kazimierz cały jest z mediów, to one przyjęły jego nominację na premiera, cyniczne zagranie Jarosława Kaczyńskiego, jako coś odkrywczego i nadzwyczajnego.

To co się rozgrywa na naszych oczach, przed kamerami TVN i na łamach tabloidów jest tylko zwieńczeniem tego, co się działo z „karierą” Marcinkiewicza przez ostatnie trzy lata. Pompowano go, pompowano jego ego i poczucie wartości, do takiego poziomu żenady, że w pewnym momencie wydało mu się, że już właściwie wszystko co zrobi ujdzie mu płazem i zostanie wybaczone.

Nie jestem od dawna dobrego zdania o telewizji TVN24. Wielokrotnie przekraczała granice dobrego smaku, jak to było w przypadku katastrof pod Grenoble, po Mirosławcem, czy w „Halembie”. Brak umiaru i posuwanie się poza granice najgorszego tabloidu stało się dla tej stacji normą. Z tym również mamy do czynienia w tej chwili, kiedy puszczono w niej nagranie zrobione przed oficjalnym wejściem na antenę w studio w Londynie. I nie chodzi tu tylko o samego Kazimierza i jego londyńską faworytę, ale p bliskich tych dwojga zaczadzonych…

To, że Marcinkiewicz zachowuje się poniżej jakiejkolwiek klasy, nie tłumaczy tego, że telewizja, która chce być poważna i opiniotwórcza, puszcza tego rodzaju nagrania. To, że Marcinkiewicz sam zaczął tę grę z mediami, nie upoważnia TVN do takiego żerowania na nim.

Azrael

Czytanki (nie)oszołomów 2009 – 02 – 21 – O kryzysie

Jak zapewne moi czytelnicy zauważyli, o kryzysie piszę mało, żeby nie powiedzieć – w ogóle, choć jest skończonym ekonomistą. Powodów jest kilka;

- Jakbym miał komentować wypowiedzi polityków polskich na te tematy – to podobnie, jak oni… wyszedłbym na idiotę.

- Temat jest tak obszerny, że potraktowanie go wycinkowo zaciemnia sprawę, a do materiału przekrojowego trzeba by się przygotować, tego rodzaju materiałów nie pisze się „z pod małego palca”. Przekopanie się przez materiały to kwestia czasu – nie mówiąc o analizie i wybraniu z nich spraw rzeczowych. Nie mam w tej chwili zbyt dużo czasu na takie zabawy

- Po prostu jestem leniem… :)

Ale żeby nie pozostawiać Was, jako te sieroty w obliczu problemów, w ramach stałego cyklu zamieszczam dwa ciekawe artykuły, o dwóch różnych zagadnieniach, poruszanych obficie w mediach;

Continue Reading →

Znów krzyżują niezależnego dziennikarza…

Już miałem nacisnąć klawisz „enter”, już miałem złożyć swój podpis i wesprzeć kolejną akcję, kolejny wzniosły list w obronie… ale się jednak zreflektowałem i postanowiłem się przyjrzeć sprawie w szerszej perspektywie.

Rzecz idzie o dyrektora programu III Polskiego Radia, Krzysztofa Skowrońskiego, któremu grozi odwołanie z funkcji. Nie został jeszcze odwołany, nie został nawet zawieszony, lecz być może zostanie pozbawiony stanowiska. Kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” podała informację, że po przeprowadzeniu audytu finansowego, przez niezależną spółkę, okazało się, ze Krzysztof Skowroński podpisywał listy z honorariami za audycje i wywiady, na których znajdowały się nazwiska jego pracowników.. i jego własne. A do tego, aby on sam mógł pobrać tego rodzaju DODATKOWE wynagrodzenie – wymagana była zgoda prezesa PR, w tym przypadku Krzysztofa Czabańskiego. I takich zgód, na wypłaty w ciągu 2,5 roku na kwotę około 120 tyś. złotych – nie ma. Sam Czabański potwierdził, że jeżeli jest to prawda – to obecny p.o. prezesa PR, Robert Wijas, ma prawo do odwołania dyrektora „Trójki” ze stanowiska. I brak podpisów pod wypłatami nie jest formalnością, ani uchybieniem – lecz po prostu przestępstwem.

Continue Reading →

Skarbówka nierychliwa…

Media porankiem zwiastują dobra nowinę; W wyniku cyklu artykułów w „Pulsie Biznesu” Urząd Kontroli Skarbowej, wraz z sądem zajmą się kontrolą zaplecza organizacyjnego imperium medialno – szkoleniowego Tadeusza Rydzyka – biednego redemptorysty z Torunia, który jest na utrzymaniu wiernych słuchaczy i widzów jego mediów.

UKS i sąd sprawdzą, czy fundacje Lux Veritatis i Nasza Przyszłość wydają zgodnie z prawem pozyskane środki i czy przypadkiem nie prowadzą działalności, która powinna być opodatkowana. Kontrola, co warto zauważyć, została wszczęta na podstawie doniesienia medium biznesowego i nie ma nic wspólnego z działalnością polityczną Tadeusza Rydzyka. Oczywiście – jego zwolennicy w to nie wierzę, a i ja, przyznam się bez bicia – liczę, że kontrola zakończy działalność tego biznesmena. Nie oznacza to oczywiście tego, że jego „dzieło” powinno zniknąć z powierzchni ziemi.  Demokracja, nawet w obliczu działalności niezgodnej z prawem, powinna dawać prawo do naprawy błędów – i zwrotu pieniędzy…

To nie jedyne problemy Tadeusza Rydzyka. Jego działalnością zainteresował się również minister kultury i dziedzictwa narodowego, Bogdan Zdrojewski, który skierował zapytanie do sądu rejestrowego, czy fundacje Tadeusza Rydzyka działają zgodnie z przepisami prawa i statutem oraz z celami, które zostały tam zapisane.

Nie ma co specjalnie ukrywać – Tadeusz Rydzyk zapłaci rachunki polityczne, skumulowane rachunki z wielu lat swojej działalności politycznej.

Continue Reading →

Zapiski zza Atlantyku – 19 lutego

Zwycięzcy i przegrani

Pakiet stymulujący na sumę $780 miliardów został podpisany we wtorek. I jest to zwycięstwo dla Prezydenta Obamy. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, jest to ogromny sukces dla Obamy, który jest prezydentem USA od zaledwie kilku tygodni. Głosowanie wskazało, że partie Demokratów oraz Republikanów nie są zdolne do współpracy ze sobą, może uda się to w przyszłości. Ale czy naprawdę jest to konieczne?

W zeszłym tygodniu, podczas spotkania z prasą, Amerykanie mieli możliwość zobaczenia w jaki sposób ich nowy prezydent analizował obecną sytuację ekonomiczną, oraz wytłumaczył, dlaczego owy pakiet jest potrzebny. Dla mnie było to fascynujące wydarzenie. Amerykanie byli świadkami w jaki sposób prezydent Obama podchodził do sytuacji ekonomicznej, finansowej, programów w pakiecie, oraz ich realizacji, stosunków z Iranem, czy brania sterydów przez sportowców. Ponadto powiedział, że nadal zależy mu na tym, aby Republikanie brali udział w dyskusji, ale jeżeli ich głównym celem jest wykrzykiwanie słów krytyki to trudno aby on brał ich poważnie, zwłaszcza, że w dużym stopniu to ich polityka polegająca na cięciu podatków oraz wydawaniu pieniędzy na wojnę doprowadziła to takiej, a nie innej sytuacji ekonomicznej. Prezydent Obama dodał, że celem pakietu stymulującego jest wydawanie pieniędzy, które będą użyte do finansowania programów, których celem jest utworzenie miejsc pracy, pomoc służbie zdrowia, czy edukacji. Dodał również, że niektóre programy mogą się nie udać, jednakże rząd musi podjąć kroki ratowania ekonomi. John McCain stwierdził, że ów pakiet jest okradaniem przyszłych generacji. A jak nazwałby swoje poparcie cięcia w podatkach dla najbogatszych oraz wydanie milionów dolarów na wojnę w Iraku? Tego typu decyzje doprowadziły do tego, że rząd zaczął się zapożyczać, przyczyniając się do obecnego deficytu, największego w historii USA. To co Republikanie chcą, to kontynuacja polityki Busha. W dniu wyborów, Amerykanie powiedzieli – dosyć. Jest hipokryzją ze strony Republikanów reprezentowanie swojej partii jako tej, która jest fiskalnie odpowiedzialna.

Continue Reading →

Jeszcze o POPiS i dlaczego "nie"

Warto się trochę głębiej zastanowić, dlaczego polski model wielkiej koalicji, na rzecz przezwyciężenia kryzysu nie ma racji bytu. Nie wystarczy tylko powiedzieć, że z Prawem i Sprawiedliwością nie jest po drodze, bo na czele tej formacji stoi Jarosław Kaczyński. Zawsze można zasłonić się słabą pamięcią o dokonaniach i wybrykach Jarosława Kaczyńskiego, a po spotkaniach koalicyjnych wietrzyć pomieszczenia, i jakoś to można by przeżyć…

Otóż podstawową sprawą jest to, że taka koalicja może zostać zawiązana, bez szkody dla demokratycznego systemu politycznego wtedy, kiedy żadna partia nie uzyska w wyborach mandatu społecznego do sprawowania władzy,samodzielnie, lub w koalicji. Tak było kilka lat temu w Izraelu, gdzie rządziły razem Likud i Partia Pracy. Platforma Obywatelska taki mandat ma i jej rząd, razem z PSL Waldemara Pawlaka MA OBOWIĄZEK ten mandat wypełnić. Jeżeli premier Donald Tusk nie czułby się na siłach samodzielnie rządzić, sprawować władzy i brać odpowiedzialności za państwo – to powinien po prostu podać swój rząd do dymisji i doprowadzić do przedterminowych wyborów. Co, oczywiście, byłoby przyznaniem się do porażki i skończyłoby się jego odejściem z polityki. I, z powodu kryzysu nie jest wskazane, ze względu na koszty i na odpowiedzialność wobec społeczeństwa.

Continue Reading →

Polityczne blogowanie, czyli rzecz o Ludwiku Dornie

Wielu polityków, i tych aktywnych i wyautowanych, prowadzi w internecie swoje pamiętniki polityczne. Jedne lepsze, drugie gorsze, lepsze z reguły są te, które są prowadzone tak przy okazji innej aktywności. Dla niektórych jest to element autopromocji, z reguły dość żałosny, inni traktują to miejsce jak element kontaktu z wyborcami, są i tacy, którzy muszą gdzieś dać upust swojej megalomanii.

Ludwik Dorn założył swego bloga w roku 2007, miał to być blog wyborczy, ale z wiadomych powodów stał się on blogiem prywatnym byłego członka Prawa i Sprawiedliwości. Od dłuższego czasu poseł niezależny Dorn prowadzi na tym blogu subtelną i kąśliwą polemikę ze swoim już byłym przyjacielem, Jarosławem Kaczyńskim, umieszcza tam też ciekawe analizy i projekty. I dlatego ten jego blog jest traktowany bardzo poważnie i cytowany w innych mediach, nie tylko elektronicznych. Jego adwersarz nie odpowiada mu w ten sam sposób, bo dla Kaczyńskiego internet to przecież miejsce spotkań pijaków i miłośników pornografii…

Przed krakowskim kongresem PiS Ludwik Dorn wyraźnie napisał, że problemem partii jest jej przywódca, Jarosław Kaczyński. Nie wzbudziło to specjalnego wzruszenia wśród członków jego byłej partii, Kaczyński pozostał niekwestionowanym liderem i spiritus movens swojej formacji. Dorn jednak nie kapituluje i posuwa się za każdym razem dalej i dalej. Zdaje sobie sprawę, że powrotu do partii, póki na jej czele stoi Kaczyński, nie ma, więc wkroczył na ścieżkę dyskredytacji swego byłego szefa i przyjaciela.

Continue Reading →

O tarczy, z ręką w nocniku

O tym, że traczy antyrakietowej w Polsce nie będzie, realiści, tacy jak profesor Roman Kuźniar, mówili od dawna. A że jest to sprawa przesądzona, wiadomo było poranku 5 listopada 2008 roku, kiedy Barack Obama został zwycięzcą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Tylko tacy nieuleczalni amerykanofile, o profilu konserwatywnym, jak Zbigniew Lewicki, mogli snuć dalej plany o tym przedsięwzięciu. Jeszcze w styczniu Lewicki przekonywał, że podpisana w sierpniu rządowa umowa pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, ma moc traktatową, równą traktatowi natowskiemu i Amerykanie MAJĄ OBOWIĄZEK jej dotrzymania. A naprawdę już wtedy chodziło tylko o ostatnie punkty dla administracji George’a W. Busha…

Od zawsze pisałem, że instalacja tego systemu w Polsce, to pomysł poroniony. Realizm w polityce, rzeczowość i umiejętność przewidywania, to rzecz podstawowa. Polityka zagraniczna wymaga również elastyczności. Jej brak może postawić kraj w sytuacji bez wyjścia. Polska jest mistrzem prowadzenia polityki “romantycznej”, jak ją nazywają jedni, histerycznej i pełnej fobii – jak chcą inni. Nasz kraj był wielokrotnie zdradzany i oszukiwany przez swoich koalicjantów. Polska bezkrytycznie wierzyła, że ktoś, kto podpisał z nami porozumienie, pakt, będzie się z niego bezwarunkowo wywiązywał, nie oglądając się na swoją własną sytuację. Doskonale pamiętamy to z roku 1939, pamiętamy to również z konferencji jałtańskiej, z roku 1945. Pomimo to, Polska dalej sądzi, że lepiej jest szukać przyjaciół daleko, a wrogów jak najbliżej.

Continue Reading →

POPiS, czyli bzdur ciąg dalszy

Wczoraj „Rzeczpospolita” opublikowała wywiad z Lechem Kaczyńskim, w którym to znaleźliśmy nawoływania do odgrzania starego kotleta, czyli koalicji dwóch formacji postsolidarnościowych, Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej.
Nie muszę chyba tłumaczyć, komu tak naprawdę zależałoby na tym, aby tego rodzaju porozumienie zostało zawarte. Sztywne sondaże „ujemnego poparcia” dla Lecha Kaczyńskiego i jego brata, na to jednoznacznie wskazują. Z drugiej natomiast strony Polacy irracjonalnie wierzą, że gdyby „bestia” miała założony kaganiec, pod postacią współodpowiedzialności za państwo, to można by ją dopuścić do rządzenia – lub choćby do czegoś w rodzaju koalicji sejmowej. Tak wierzy 60% badanych, którzy uważają, że POPiS to byłby dobry pomysł na trudne, kryzysowe czasy.

Szkoda jednak, że sondaże się nie pytają, dlaczego właściwie. Dlaczego Tusk miałby dążyć do porozumienia, kiedy ma stabilną większość, niezłą, jak na inne kraje regionu i całej UE, perspektywy przejścia przez kryzys, no i najważniejsze, z punktu widzenia gry o prezydenturę – jasno zdefiniowanego i osłabionego przeciwnika.

Ale PiS nie ustaje w rozgrywkach;

Dziś o poranku gazeta codzienna „Dziennik”, lecąca na pysk w sprzedaży, podała newsa, że to ponoć sam Tusk wystąpił z tą propozycją. Miało się to stać w trakcie wspólnej podróży samolotem, 12 grudnia ubiegłego roku, kiedy to odwołano lot rejsowy premiera, a Lech Kaczyński podesłał mu „własny” samolot, w wyniku czego panowie razem też wracali do kraju. Informacja pochodziła z tak zwanego sprawdzonego źródła, z Kancelarii Prezydenta.
Oczywiście politycy PO twardo (albo dowcipnie) dementują te rewelacje, a jak raczej wierzę im, niż „sprawdzonemu” źródłu.

Zajrzałem pod notkę i szczerze się zdziwiłem, bo znalazłem tam podpisy dziennikarzy, Mikołaja Wójcika i Marcina Graczyka, którzy raczej młodymi wróblami nie są, i nie powinni się tak łatwo wpuszczać w maliny. Więc dlaczego „”bliski współpracownik” Kaczyńskiego tak łatwo „sprzedał” te rewelacje?

Teorii może być kilka, dla mnie najbardziej prawdopodobna jest ta, że redaktor Robert Krasowski nie pozbył się tęsknoty za koalicją PO i PIS, która miała być polskim modelem wielkiej koalicji niemieckich SPD i CDU, a która miała być także napędem i sednem profilu jego gazety. Dlatego też jest gotów uwierzyć w każdą tego rodzaju pogłoskę.

I następna sprawa; Kto wpuścił panów z „Dziennika” w taki medialny kanał? Tu sprawa jest prosta, jak drut – to Michał Kamiński, który już nie raz tego rodzaju manewry czynił. Kamiński zapewne nudzi się w pracy, od kiedy do mediów chodzą głównie Stasiak i Szczygło, więc w związku z tym, że zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, postanowił się przypomnieć. Siedzą w fotelu, z nogami na blacie i cygarem w zębach (oj, znany jest jego hedonizm) wymyślił więc newsa, który, choć absurdalny, to jednak znalazł chętnego do publikacji. A że mieści się on w ramach „strategii miłości i niewalki” Prawa i Sprawiedliwości – to przynęta została chwycona. I znów Ania Jędrzejowska z TVN24, która ma dziwną słabość do Kamińskiego, będzie mogła go zaprosić do studia…

Istnieje tez inna możliwość; Barek na pokładzie TU 154 został w trakcie wspólnej wyprawy Donalda, Lecha i Michała mocno nadwyrężony… Pytanie wtedy zostaje otwarte – kto i co komu obiecał i czy jednak Kamiński nie był z tego towarzystwa najprzytomniejszy?

Azrael

  • Facebook