
Oglądam od rana tv, przeglądam portale internetowe, wszędzie informacje i opinie na temat śmierci polskiego geologa, Piotra, pracownika krakowskiej firmy Geofizyka. Dominuje ton niedowierzania, wszyscy są zszokowani i wstrząśnięci. Przynajmniej do kamery i mikrofonu. I oczywiście – już zaczyna się szukanie winnych, a pierwsi na celowniku są premier i minister SZ.
Czy powinniśmy być zaskoczeni? Nie. Polski geolog pojechał na kontrakt w region Pakistanu, uważany przez talibów, kolegów tych, którzy dokonali krwawego zamachu w Bombaju, za teren walki. Za teren wojny pomiędzy nimi, a rządem pakistańskim w Islamabadzie. Polski geolog nie został zatrzymany dlatego, że jest Polakiem, i talibowie coś mają do Polaków, lecz został porwany jako kontraktowy pracownik pakistańskiej rządowej firmy i dlatego mógł być, jako obcokrajowiec, lepszą kartą przetargową dla ich żądań. Żądań głównie politycznych, może też finansowych, ale tego nie wiemy.
Polska, polski rząd nie były stroną w tej rozgrywce. To jest konflikt pomiędzy rządem Pakistanu, a talibami, plemiennymi bojownikami islamskimi. Polska strona mogła się tylko przypatrywać temu, co robią Pakistańczycy i wywierać na nich dyplomatyczny nacisk. Czy polski rząd mógł zrobić coś więcej, niż zrobił? Wątpię. Minister Radosław Sikorski stwierdził, że to co zostało przekazane mediom na temat czynności polskiego rządu, to nieledwie 5% ze 100, co faktycznie było czynione. Mam prawo mu wierzyć, tym bardziej, że przedstawiciele firmy Geofizyka nie wypowiedzieli się do tej pory ani razu negatywnie o działaniach polskiego rządu.




Najnowsze komentarze