
Politycy, którzy zeszli ze sceny politycznej albo nie odgrywają na nim eksponowanego miejsca, takiego odpowiadającego ich ambicjom, często się eksploatują w Internecie. Pomijam takich, jak Ludwik Dorn, czy Leszek Miller, którzy wykorzystują tę formę przekazu do rzeczywistego eksponowania swoich poglądów politycznych, tudzież do walki politycznej – ale jest grupa, która prowadzi bloga politycznego dla zaakcentowania swojego istnienia i coś w rodzaju witryny – o, jestem, nie umarłem, liczcie się ze mną…
Czasami daje to kuriozalne i śmieszne efekty. I tak na przykład poseł PSL, Janusz Piechociński czasami na swoim blogu umieszcza jedno – dwu – zdaniowe komunikaty, o tym, co już dawno podały inne publikatory. Albo podaje… rozkłady jazdy pociągów, tudzież… dane księgowe. Zresztą kolejnictwem zajmował się też Paweł Piskorski…czyżby czas na prywatyzację PKP?
Inny były (miejmy nadzieję) polityk, Mirosław Orzechowski, prowadzi jak zwykle, walkę ideologiczną w obronie swojej wizji katolicyzmu. Jeszcze inny były poseł LPR, Wojciech Wierzejski zalewa internet swoimi pseudofilozoficznymi dywagacjami.
Najbardziej kuriozalne jest pisanie Ryszarda Czarneckiego, niegdyś intelektualnej twarzy „Samoobrony”.
Pan poseł Parlamentu Europejskiego zaistniał w blogosferze dawno, jako pierwszy polityk zaczął pisać w internecie pamiętnik. Pisze go dalej, praktycznie codziennie. Czarneckiemu zdarzyło się kilkakrotnie „sprzedać” na swoim blogu ciekawe, newsowe informacje, a to zdobyte gdzieś w szatni boiska piłkarskiego, a to przy jakimś kawiarnianym stoliku Ale te przecieki, które natychmiast przelewał do internetu, jak się wydaje uczuliły jego rozmówców – i ostatnio jakby mniej ciekawych, zakulisowych informacji.
Po wyborach jesiennych w roku 2007 Pan Ryszard ostał się sierotą – i sierotą partyjną i medialną. Kiedy go Andrzej Lepper wywalił z partii – to jeszcze do wyborów mógł robić za „niezależnego komentatora” – choć, nie czarujmy się – robił wszystko, aby podlizać się PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu. I udało mu się – kilka miesięcy temu został przyjęty nie tylko w przedpokoju na na Nowogrodzkiej, ale również został dopuszczony na „salony” Prawa i Sprawiedliwości. I skorzystał z tego.
Jak donosił kilkanaście dni temu „Dziennik”, Czarnecki, znajomy i zaufany Michała Kamińskiego i Andrzeja Bielana znalazł się tak blisko nowego pana, tak blisko jego ucha, że decyduje, kto ma być w pierwszej kolejności dopuszczany przed oblicze pisowskiego genseka, kto ma poczekać, a kto według Rycha w ogóle nie zasłużył na posłuchanie…
Czarnecki ma bogatą karierę polityczną, zaczynał jako kolega Janusza Korwina – Mikke w Unii Polityki Realnej, potem była działalność w ZChN, której nawet był prezesem, potem Samoobrona i teraz właśnie PiS. Po drodze była jeszcze platformy wyborcze, Wyborcza Akcja Katolicka i AWS. Czarnecki zawsze potrafił zrefować żagle polityczne i jej ustawić na nowo, a czasem nawet, jak w przypadku wolty z SO do PiS, był gotów przepłynąć polityczny akwen wpław. A za sobą zawsze zostawia smugę pomówień, oszczerstw pod adresem byłych swych kolegów.
Zdolność do lawirowania i umiejętność zaskarbienia sobie przychylności kolejnego pana to dobra zdolność w polskiej polityce. Polityce, gdzie nie liczy się twarz, tylko skuteczność i zdolność do wykonywania poleceń. A teraz, kiedy po drugiej stronie jest ktoś taki, jak Janusz Palikot, to trzeba było znaleźć na niego remedium. I padło na Rysia. I Pan Rysio pisze, jak umie.
Wczoraj, kiedy stało się już jasne, że polski geolog został zamordowany przez Talibów na pograniczu pakistańsko – afgańskim, nasz bohater usiadł do klawiatury i napisał tekścik o tym, że to premier Donald Tusk winny jest śmierci Polaka. Premier i cała Platforma Obywatelska. Tekst zgodny z linią walki politycznej, dla zyskania punktów.
Nazwanie Czarneckiego hieną, jak to uczynił Janusz Palikot, to chyba zbytek komplementów. Hieny charakteryzują się inteligencją i, biorąc pod uwagę, jak potrafią się zajmować swym potomstwem, swoistą empatią. Czarnecki pozbawiony jest tych cech.
Mówi się, że zdolności adaptacyjne karaluchów pozwolą im na przeżycie, jak jedynych żywych stworzeń, wybuchu jądrowego. Biorąc pod uwagę dotychczasową karierę polityczną Ryszarda Czarneckiego, można śmiało powiedzieć, że ewolucja dokonała następnego kroku naprzód.
Czarnecki jest wstanie przeżyć nawet karaluchy…
Azrael




Najnowsze komentarze