Eluana Englaro – ulga

„Bóg stworzył jeden świat, a człowiek drugi”

Sylvia Plath

Ona nie „odeszła do domu Pana” w poniedziałek 9 lutego 2009 roku. Ona zrobiła to 17 lat temu, kiedy jej krążenie zostało zatrzymane na 4 minuty, a mózg, ośrodek odczuwania, myślenia i pojmowania świata, nie wrócił już do stanu świadomości.
W poniedziałek została tylko pożegnana przez najbliższych i zostanie złożona w spokoju w grobie, poza cierpieniem i udręką swoją i najbliższych.

Lekarze już po dwóch latach od wypadku stwierdzili, że stan uszkodzenia mózgu jest nieodwracalny, a także to, co skrzętnie przemilczają zwolennicy przedłużania jej męczarni, że wtedy, kiedy była jeszcze człowiekiem w pełni władz, wyraziła pogląd, że nie chciałaby być podtrzymywana przy życiu w przypadku, kiedy znajdzie się w stanie wegetatywnym. Nie może więc być mowy o eutanazji biernej, lecz jeżeli już, to o eutanazji czynnej.
Nie jest również uprawnione określenie zaprzestania podawania sztucznie jedzenie i picia mordem i zbrodnią, ponieważ o tym zadecydował niezawisły sąd. Sąd ludzi, a nie sąd boży, ludzi, którzy kierowali się dobrem człowieka – Eluany i jej cierpiącego ojca.

Osobą, której należy współczuć, jest ojciec zmarłej. Obarczanie go winą za śmierć córki jest nadużyciem, on tylko chciał, aby zaznała ona spokoju i ukojenia. Jego odwaga i determinacja zasługują na szacunek i podziw. Nie trafia to katolickich głów, że tego rodzaju wybór i decyzje należy przyjąć z pokorą, tak jak należy przyjąć z pokorą nieuchronność śmierci, śmierci, która zagościła w ciele kobiety już dawno. I nie decyzja ojca, wsparta wyrokiem sądu jest nieetyczna, lecz barbarzyńskie nawoływania do trwania cierpień, w imię ideologii.

W tej konkretnej sprawie nie można być obojętnym i stać z boku. Albo się jest po stronie cierpiących i oddawać im prawo do decyzji albo TRZEBA stać po stronie doktryny religijnej, która zezwala na takie cierpienia. Ojciec Eulany stanął przed wyborem – dokonać aktu miłosierdzia, przez odłączenie córki od aparatury odżywiającej, czy przedłużać jej cierpienia. Nie miałby takiego dylematu, gdyby pozwolił na wieczny jej sen, poprzez podanie zastrzyku.

Wiele się dyskutuje teraz o tym, jak rozwiązać te sprawy od strony prawnej, formalnej, pisze się o testamentach życia, zgodach i prawnym dopuszczeniu eutanazji. We wszystkich tych dywagacjach człowiek jest jednak traktowany przedmiotowo. Tak jak nie ma dwóch takich samych ludzi, tak nie ma również dwóch takich samych sytuacji. Tylko wolność osobnicza, pełna, której nie można ograniczać, może ten problem rozwiązać, wolność nie ograniczona dogmatem i zakazem.

Azrael