Zmięty kapelusz

Nawet gdybym chciał bardzo, to się awanturą na lotnisku monachijskim specjalnie nie przejmuję. Raz, że jestem nieuleczalnym germanofilem i uważam, że Polacy powinni się wiele od Niemców uczyć, i to nie tylko ordnungu, ale również patriotyzmu, i lokalnego i narodowego. Po drugie – Jana Rokitę niespecjalnie lubię i uważam, że jest to postać nie dość, że mocno przereklamowana i niespełniona, to do tego mając zbyt wysokie mniemanie o sobie.

Pomimo, że Jan Rokita, kiedy wszedł w środowisko publicystów, zgubił drugie imię, to jednak balonik samozachwytu i taka, nieduża wprawdzie, megalomania ,w nim zostały. Jego admiratorem specjalnym zresztą nie byłem nigdy. Zachwyty nad jego wiedzą, oczytaniem, analitycznymi umiejętnościami, traktowałem dość podejrzliwie. Może dlatego, że jestem z Warszawy – a on korzenie ma w Krakowie, choć przez wiele lat głównie rezydował w stolicy. Warszawiacy cenią sobie raczej dynamizm, przebojowość, skuteczność, pragmatyzm – niż intelektualne dysputy przy kawiarnianym stoliku, lub światłe słowa wypowiadane zza stołu z zielonym suknem. Podejrzane dla mnie zawsze było to, jak tak doskonale przygotowany polityk, sześć razy wybierany do Sejmu – raz tylko, krótko sprawował urząd państwowy – za to krążył po różnych formacjach, niczym Antoni Macierewicz. Zawsze dla mnie też było dziwne, że głosy zachwytu po jakimś czasie milkły w partii, w której aktualnie Jan Maria był – a odzywały się u nominalnych przeciwników. Zachwyty prawej strony sceny politycznej nad Janem Marią Rokitą płynęły zewsząd Wszyscy, począwszy Jarosława Kaczyńskiego, przez Jarosława Gowina, na komentatorach takich jak Maciej Rybiński kończąc – wychwalają jego postawę patriotyczną (poza czasami, kiedy mówiąc słowami Jarosława Kaczyńskiego, dopuszczał się rzeczy nie omalże jak zbrodnie…). Tylko dlaczego nic z tego na dłuższą metę nie wynikało.

Continue Reading →

"Polaczek z Czikago"

Czas podsumować kilkudniowe zamieszanie wokół Andrzeja Czumy, zamieszanie wynikające z artykułu Cezarego Łazarewicza, zamieszczonego w tygodniku „Polityka”. I czas opisać rzeczy takimi, jakie one są, nazywając czarne czarnym, a białe – białym.

1. Nie jest prawdą, że tylko „Polityka” weszła w posiadanie informacji na temat działalności Andrzeja Czumy w USA i zajęła się ona sprawą z powodu chęci zemsty na Donaldzie Tusku, za odwołanie miłego jej Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Informacje o nierzetelności polskiego emigranta spływały też do innych gazet, w tym „Rzeczpospolitej”, ale tylko tygodnik „Polityka” zajął się tym poważnie. Inne zbywały informacje, ponieważ AndrzejJermakowski, który jest osią tych informacji, był oskarżany przez Czumę o agenturalność. Tylko, że Jermakowski, jak się okazuje, ma status pokrzywdzonego, wydany przez IPN…

Łazarewicz oparł się nie o opinie i donosy polskiego piekiełka z Chicago, ale głównie oparł się o materiały, które są dostępne bez żadnych problemów. Oto niektóre z nich;

Continue Reading →