
Wielu polityków, i tych aktywnych i wyautowanych, prowadzi w internecie swoje pamiętniki polityczne. Jedne lepsze, drugie gorsze, lepsze z reguły są te, które są prowadzone tak przy okazji innej aktywności. Dla niektórych jest to element autopromocji, z reguły dość żałosny, inni traktują to miejsce jak element kontaktu z wyborcami, są i tacy, którzy muszą gdzieś dać upust swojej megalomanii.
Ludwik Dorn założył swego bloga w roku 2007, miał to być blog wyborczy, ale z wiadomych powodów stał się on blogiem prywatnym byłego członka Prawa i Sprawiedliwości. Od dłuższego czasu poseł niezależny Dorn prowadzi na tym blogu subtelną i kąśliwą polemikę ze swoim już byłym przyjacielem, Jarosławem Kaczyńskim, umieszcza tam też ciekawe analizy i projekty. I dlatego ten jego blog jest traktowany bardzo poważnie i cytowany w innych mediach, nie tylko elektronicznych. Jego adwersarz nie odpowiada mu w ten sam sposób, bo dla Kaczyńskiego internet to przecież miejsce spotkań pijaków i miłośników pornografii…
Przed krakowskim kongresem PiS Ludwik Dorn wyraźnie napisał, że problemem partii jest jej przywódca, Jarosław Kaczyński. Nie wzbudziło to specjalnego wzruszenia wśród członków jego byłej partii, Kaczyński pozostał niekwestionowanym liderem i spiritus movens swojej formacji. Dorn jednak nie kapituluje i posuwa się za każdym razem dalej i dalej. Zdaje sobie sprawę, że powrotu do partii, póki na jej czele stoi Kaczyński, nie ma, więc wkroczył na ścieżkę dyskredytacji swego byłego szefa i przyjaciela.




Najnowsze komentarze