Jak zapewne moi czytelnicy zauważyli, o kryzysie piszę mało, żeby nie powiedzieć – w ogóle, choć jest skończonym ekonomistą. Powodów jest kilka;
- Jakbym miał komentować wypowiedzi polityków polskich na te tematy – to podobnie, jak oni… wyszedłbym na idiotę.
- Temat jest tak obszerny, że potraktowanie go wycinkowo zaciemnia sprawę, a do materiału przekrojowego trzeba by się przygotować, tego rodzaju materiałów nie pisze się „z pod małego palca”. Przekopanie się przez materiały to kwestia czasu – nie mówiąc o analizie i wybraniu z nich spraw rzeczowych. Nie mam w tej chwili zbyt dużo czasu na takie zabawy
- Po prostu jestem leniem…
Ale żeby nie pozostawiać Was, jako te sieroty w obliczu problemów, w ramach stałego cyklu zamieszczam dwa ciekawe artykuły, o dwóch różnych zagadnieniach, poruszanych obficie w mediach;





Najnowsze komentarze