
Na początek dwa cytaty
Mężczyznę, jak powiedział „klasyk” poznaje się po tym jak kończy… przykro, ale Marcinkiewicz nie zaczął ani nie skończył. Był złym premierem złego rządu, bez pomysłu, bez zdolności administracji i bez zaplecza politycznego.
Nie wprowadził do polskiego życia gospodarczego, jak i również do społecznego NIC, za co można by go dobrze pamiętać.
Gdzie te projekty ustaw, gdzie te regulacje, gdzie rozporządzenia, gdzie nowe regulacje dla przedsiębiorstw, nowe regulacje podatkowe ?! To, że ktoś dobrze wygląda, ma ładne garnitury, świetnie się wysławia i na tle swoich mocodawców jest człowiekiem europejskim – to mało, aby go uznać za DOBREGO PREMIERA. To najgorszy rząd III RP w jej historii, lub jak kto woli – najgorszy rząd IV RP (8 lipca 2006 roku)
Marcinkiewicz, autor kilkustronicowych wypocin na temat “taniego państwa” – nie jest ani zasłużony, ani nie ma podstaw zawodowych, ani wykształcenia, które pozwoliłoby mu zając stanowisko wyższe niż kurator oświaty w Gorzowie.
W rządzie Jarosława Kaczyńskiego jeszcze bym go zniósł… bo to jest rząd, który jak małpa w kosmosie – ma zakaz dotykania się do sterów gospodarki – lub co najwyżej tylko Gilowska. Tam mógłby sobie dalej występować, otwierać, przecinać… błyszczeć, krzywo się uśmiechać. (19 grudnia 2006 roku)
Pozwoliłem sobie zacytować te dwa fragmenty z artykułów, które pisałem o Marcinkiewiczu ponad dwa lata temu, wtedy jeszcze kiedy był on dla polskich mediów szacownym, konserwatywnym, acz światłym politykiem, prawdziwym mężem stanu. Dziś co sami, którzy tak go chwalili, piszą i mówią o żenadzie, jaką odczuwają, patrząc na jego zachowania.
Niektórzy muszą się aż poczuwać do przeprosin, że kiedykolwiek dobrze o nim pisali, inni jego ostatnie wybryki składają na karb nagłego z idiocenia pod wpływem miłości do Isabel. Jednak Kazimierz cały jest z mediów, to one przyjęły jego nominację na premiera, cyniczne zagranie Jarosława Kaczyńskiego, jako coś odkrywczego i nadzwyczajnego.
To co się rozgrywa na naszych oczach, przed kamerami TVN i na łamach tabloidów jest tylko zwieńczeniem tego, co się działo z „karierą” Marcinkiewicza przez ostatnie trzy lata. Pompowano go, pompowano jego ego i poczucie wartości, do takiego poziomu żenady, że w pewnym momencie wydało mu się, że już właściwie wszystko co zrobi ujdzie mu płazem i zostanie wybaczone.
Nie jestem od dawna dobrego zdania o telewizji TVN24. Wielokrotnie przekraczała granice dobrego smaku, jak to było w przypadku katastrof pod Grenoble, po Mirosławcem, czy w „Halembie”. Brak umiaru i posuwanie się poza granice najgorszego tabloidu stało się dla tej stacji normą. Z tym również mamy do czynienia w tej chwili, kiedy puszczono w niej nagranie zrobione przed oficjalnym wejściem na antenę w studio w Londynie. I nie chodzi tu tylko o samego Kazimierza i jego londyńską faworytę, ale p bliskich tych dwojga zaczadzonych…
To, że Marcinkiewicz zachowuje się poniżej jakiejkolwiek klasy, nie tłumaczy tego, że telewizja, która chce być poważna i opiniotwórcza, puszcza tego rodzaju nagrania. To, że Marcinkiewicz sam zaczął tę grę z mediami, nie upoważnia TVN do takiego żerowania na nim.
Azrael




Najnowsze komentarze