Smutny prawicowy kabaret

To, że polska scena polityczna nie jest do końca ukształtowana i stabilna i może się zmienić, pod wpływem różnych czynników, jest dla wielu obserwatorów jasne. Szczególnie dla tych, którzy nie są powiązani układami z żadnymi siłami politycznymi. Niestety, polska polityka nie zmienia się głównie poprzez podział formacji politycznych, a jeżeli nawet dochodzi do połączenia partii, to raczej w wyniku takiej działalności nie dochodzi do synergii, a raczej do zapaści.

Przed wyborami parlamentarnymi w roku 2007 powstała efemeryda polityczna, na która składał eis kabaret polityczny Janusza Korwin Mikkego, UPR (tak, tak wiem – szefem wtedy był niejaki Popiela, teraz nawet nie wiadomo, kto tymi dzieciakami rządzi…) kruchta Marka Jurka (Prawica Rzeczpospolitej) i partia od becików Romana Giertycha (LPR). Powołali komitet wyborczy, którego „sukces” był wiadomy…

Różnice polityczne w sferze społecznej tej formacji były ogromne,UPR jest za prywatyzacją wszystkiego, nawet kobiet, za likwidacją obowiązkowych ubezpieczeń, pomocy społecznej, zasiłków – czyli likwidacji praktycznie funkcji socjalnych państwa. LPR natomiast – wiadomo, im więcej rodzina dostanie od państwa – tym lepiej. UPR to formacja patriotyczna – ale jednak, poprzez swoje podejście do ekonomii i spraw wolności jednostki – mocno kosmopolityczna – w przeciwieństwie do LPR, dla którego polityka historyczna i nauka patriotyzmu – to kamienie węgielne programu.

Komitet wyborczy miał kilka wyrazistych postaci – Marek Jurek, Ewa Bartyzel, Artur Zawisza, Roman Giertych, Wojciech Wierzejski, Mirosław Orzechowski, czy sam Korwin Mikke. Wydawało się, że komitet miał nieźle postawiony marketing polityczny, pewną grupę twardego elektoratu. Nie miał jednak poparcia Radia Maryja, Tadeusza Rydzyka, który w zamkniętym przetargu wybrał jednak PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Kibicowałem im, tak jak się kibicuje baseballowi – nie wiem o co chodzi – ale fajnie tą pałką machają. Może trafią Kaczyńskiego…. Jednak się nie udało…

I znów mamy wracamy do punktu z przed dwóch lat. W Środę Popielcową ukazał się sondaż medialny, który dał Lidze Polskich Rodzin 5% poparcia. Zombie polityczne natychmiast się ujawniło, pod postacią Mirosława Orzechowskiego, i jeszcze tego samego dnia dało konferencję prasową, sygnalizując, że jeżeli społeczeństwo wzywa, to oni są gotowi…

Można się spytać, skąd nagle ta niespodziewana „mięta” wyborców dla radykałów z LPR? Sprawa jest dość prosta;

Po pierwsze – media publiczne, szczególnie TVP, na czele której stoi Piotr Farfał, kojarzą się właśnie z tą formacją, a także z Samoobroną. Jego Działania, czystki w mediach, stacjach regionalnych,eliminacja „złogów” pisowskich sprawia wrażenie, że LPR jest znów ważne, znów ma siłę sprawczą. Warto również zauważyć, że inne media, dziennikarze, specjalnie nie protestują, patrząc na działania Farfała i Rudomino (choć on się odcina wyraźnie od działań personalnych), ponieważ traktują pełniącego obowiązki prezesa Farfała jako kogoś „na chwilę”, który musi wykonać brudną robotę – a potem i tak przyjdzie PO i weźmie co swoje.

Drugą przyczyną nagłej popularności LPR jest to, że PiS próbuje nałożyć sobie kaganiec poprawności politycznej i wyciszyć retorykę populistyczną. To z kolei nie może podobać się wyborcom radykalnym, dla których stare hasła o układach, sieciach, a także eurosceptycyzm są kryteriami wyboru w polityce. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość nie chce im tego dać – to zaczynają rozglądać się za partią drugiego wyboru. A dodatkowo jeszcze, przy groźbie kryzysu, spadku poczucia bezpieczeństwa, skrajne ugrupowania lewackie, jak i prawicowo – populistyczne – zyskują. A takim jest oczywiście LPR.

Wyborcy skrajni, z lewej i prawej strony nie mają swoich przedstawicieli w Sejmie RP. Ciekawe, ale również coraz więcej wyborców centrowych, dla których liczy się pragmatyzm, nie widzi w PO i PiS swoich przedstawicieli. Należy więc ubolewać, że Sojusz Lewicy Demokratycznej, pod przewodnictwem Grzegorza Napieralskiego, zamiast pójść w stronę ściągnięcia do siebie wyborców centrowych, idzie w lewicowy populizm.

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, które w dobie kryzysu mogą dać skrajnej prawicy, dziś jeszcze rozdrobnionej, niepowtarzalną, a może i ostatnią szansę na odniesienie sukcesu. Kilka tygodni temu Declan Ganley formalnie rozpoczął działanie swojej partii, Libertas, na razie w formie stowarzyszenia. Za partnerów Ganley chce mieć polskie, śladowe, formacje polityczne: Naprzód Polsko Janusza Dobrosza i Prawicę Rzeczypospolitej Marka Jurka i Stronnictwo Piast Zdzisława Podkańskiego, a także sieroty po LPR i Samoobronie, obecnych posłów Parlamentu Europejskiego. Jeżeli by się okazało, że sama LPR może wejść w ten układ i zostanie stworzona prawicowa, jednolita lista wyborcza – to tego rodzaju porozumienie może uzyskać niespodziewany sukces. Jeżeli wesprze je także Tadeusz Rydzyk. Pamiętajmy, ze Liga Polskich Rodzin za czasów Romana Giertycha, partia jak najbardziej eurosceptyczna, zajęła w wyborach w roku 2005 drugie miejsce.

Dobry wujek Ganley ma coś, czego polska prawica nigdy w nadmiarze nie miała – pieniądze. A pieniądze plus dobry marketing mogą dać sukces. Czyim kosztem? Głównie Prawa i Sprawiedliwości.

Dlatego chyba znów będę im kibicował z oddali…

Azrael

0 Thoughts on “Smutny prawicowy kabaret

  1. Zadziwiasz mnie swoją wrogością do PiSu.

  2. Wrogością? A z kim tam można by pójść pod rękę, w przyszłość?

  3. Azrael,
    wypijam za twoje zdrowie dużą zmrożona wódkę.

    Pozdrawiam

  4. Flogiston on 27/02/2009 at 14:42 said:

    @Johnie Cooperze,
    A Ty mnie zadziwiasz niezłomnym, niczym niezamąconym poparciem dla patologicznej sekty, która dla żartu nazwała siebie „prawo i sprawiedliwość”. Musisz wiedzieć, drogi kolego, że PIS-owska patologia jest najgroźniejszym ugrupowaniem na polskiej scenie politycznej. Można ich porównać tylko do równie nieodpowiedzialnych bolszewików z Rosji lub członków partii NSDAP (narodowo-socjalistyczna niemiecka partia robotników). „prawo i sprawiedliwość” brzmi tak samo pięknie jak NSDAP. I co jedni zrobili – wiemy z historii, a co drudzy mogliby zrobić — obyśmy się nigdy nie musieli dowiadywać, drogi Johnie Cooperze. Niech ta patologia raz na zawsze gdzieś sobie przepadnie! Czego i Tobie i sobie życzę!

  5. @Witold Skaczkiewicz – hmm, czuję na języku ten smak… :D

  6. To, że „polska scena polityczna nie jest do końca ukształtowana i stabilna i może się zmienić” jest dla „wielu obserwatorów jasne” od czasów złamania komunistycznego betonu.

    Od dawna staram się uodpornić na harce naszej krajowej „elity” politycznej.
    Pamiętam, jak podczas wywiadu, jaki przeprowadzałem – dawno, dawno temu – z Januszem Onyszkiewiczem (wówczas ministrem obrony narodowej), usłyszałem od niego, że „polskie życie polityczne jest dojrzałe”,co mnie wówczas dokumentnie rozbroiło – i taki rozbrojony w mierzeniu się z polską polityką pozostaję do dzisiaj.

  7. wehehe on 27/02/2009 at 22:26 said:

    Azraelu, rzecz w tym, że jeżeli uznajesz się za prawicowca, to jesteś jednym z nielicznych w naszym kraju, którzy do tego miana się kwalifikują (nie mylić prawicowców z prawasami czyli całą hołotą od JKM po Gowina). Inna sprawa, żę z prawdziwą a nie ‘tytularną’ lewicą jest podobnie – w istocie, w historii naszego kraju nigdy nie miała ona znaczącego wpływu na politykę wewnętrzną tj. społeczną. Polecam na ten temat (i nie tylko) całą serię znakomitych felietonów Okraski na witrynie Obywatela.

  8. Flogistonie jestem wyborcą PO.
    Na nich głosowałem.

    Azraelu a z jaką partią można iść pod rękę, w przyszłość?

  9. @John – z obecnych w Polsce – z żadną. Jestem sierotą. Poszedłbym z partią na wzór niemieckiej SPD

  10. Zbigwie on 28/02/2009 at 14:36 said:

    Pańska analiza sceny politycznej wydaje się być celna. Nie zgadzam się tylko z intencjami, które przebijają z pańskiego felietonu. Szczęście, że Napieralski jest silny i prze w lewicowy populizm, bo trzeba mieć nadzieję, że SLD zniknie ze sceny politycznej. Natomiast ta prawica, która miałaby wystąpić wspólnie pod sztandarami Libertas wydaje się być jakaś niemrawa i nie daję jej wielkich szans. Mam nadzieję, że o.Rydzyk nie udzieli jej poparcia. Co pozostanie na scenie politycznej? Dwie partie: PO i PIS. Sądzę, że byłaby to najlepsza sytuacja dla Polski. Czy tak się stanie i kiedy to nastąpi? Ba! Kto to wie?

  11. jiima on 01/03/2009 at 20:58 said:

    @Zbigwie
    Łóboziu brońcie nas panowie bogowie i panie boginie! Nie wiem gdzie jesteś dojrzeć sytuację „najlepszą dla Polski” w układzie dwupartyjnym między Słońcem Peru i Słoneczkiem Żoliborza. Jak dla Jiimy, to by była dopiero piękna katastrofa…
    Wyobraź sobie sytuację: Tusk wygrywa wybory na prezia. Ponieważ jest kryzys itd, wkrótce potem jednak Jarcio prowadzi PiS do zwycięskiego wyborczego szturmu na parlament…
    Tusk zastanawia się czy desygnować Jarcia na premiera, bo przecież „nie musi”… a gratulacje wysyła przez Piterę.
    Potem mamy deja vu. Debilne ustawy Tusk wetuje, PiS nie ma dość głosów by weto obalić. Mądre ustawy Tusk wetuje również dla zasady, choć śmiem wątpić czy takie powstaną. PiS co jakiś czas puszcza jakiegoś bubla by Tusk go zawetował a TS uwalił (zawsze wtedy można bowiem pomarudzić o klice sędziowskiej)…
    Gdzie Jiima już to widziało?
    Następne wybory prezydenckie wygrywa Zbyniek Niszczarka, a parlamentarne oczywiście PO…

  12. Zbigwie on 02/03/2009 at 16:39 said:

    Jiima! Nie ma żadnego lepszego wariantu. Tak myślę! U każdego rządu zawsze zacznie dominować w końcu odpowiedzialność za Państwo i odpowiedzialne postępowanie. Nie może być inaczej, bo to oznaczałoby, że żyjemy w domu rządzonym przez wariatów, jak to opisałeś w „przerysowanym” wariancie. Młodych, zdolnych kandydatów do pełnienia roli przywódców jakiejś partii nie widać na horyzoncie. Azraelowi marzy się partia podobna do SPD, a mnie do CDU. Trzeba mieć nadzieję, że PO i PIS przekształcą się wraz z pojawieniem przywódców już następnej generacji, właśnie w odpowiedniki tych dwu niemieckich partii. Wszystkie pozostałe partyjki poza PO i PIS powinny zostać „schrupane” jako przystawki jednej lub drugiej duzej partii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook