
Patrzę sobie ze spokojem, jak dziennikarze gazety „Dziennik”, Michał Majewski i Paweł Reszka się szarpią i próbują z porwanej nici ukręcić powróz na wicepremiera i prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego, Waldemara Pawlaka.
Czytam sobie wszystkie artykuły i komentarze, jakie wypluwa z siebie „Dziennik”, czytam także komentarze w innych gazetach i na portalach internetowych, i za cholerę nie mogę znaleźć w nich czegoś, co by było punktem zaczepienia do wystąpienia z wnioskiem do organów ścigania, CBA, Najwyższej Izby Kontroli, czy choćby szeryfa Julii Piterę, celem dokonania skuteczniej kontroli.
Panowie Reszka i Majewski jaki najpoważniejszy zarzut stawiają wniosek, że wicepremier zbudował wokół siebie układ koleżeński i rodzinny, który robi interesy, częściowo w oparciu o pieniądze państwowe. I zgoda – istnienie takiego układu, gdzie padają nazwiska kolegów Pawlaka, jego partnerki życiowej (zwanej w artykule konkubiną, co jest dość obrzydliwe), a także rodziny. Padają nazwy firm, 3i, Plocman, czy fundacja, której Pawlak był założycielem, Fundacji Porozumienie dla Rozwoju. Majewski i Reszka zadają pytania wicepremierowi Pawlakowi – zamiast dać nam na tacy odpowiedzi, i to takie, które by wysadziły go z fotela. Niestety, ich praca potwierdza tylko opinię, że dziennikarstwo śledcze jest w głębokim dołku.





Najnowsze komentarze