IPN, czyli sikanie przez nogawkę

Lech Wałęsa oczywiście z Polski nie wyjedzie, nagród, medali i wyróżnień nie odda, zbyt wiele w nim dumy (pomieszanej z megalomanią) z tego, co zrobił, zbyt wiele uznania dla niego z wielu stron, aby mógł nas i Polskę opuścić. Dziś za nim murem stanęli były premier, Tadeusz Mazowiecki i były prezydent, Aleksander Kwaśniewski. Nie zaliczali się do zwolenników Lecha Wałęsy, ale obydwaj wiedzą, na czym polega dobrze rozumiany interes i oblicze Polski.

Wałęsę wzburzyła książka, Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”, wydana przez krakowskie wydawnictwo „Arcana”. Autor to młody wilczek pisowski, który przyjęty pod skrzydła wydawałoby się poważnego naukowca, Andrzeja Nowaka, „wydalił” z siebie coś, co jest pomieszaniem magla, pomówień, konfabulacji i prostych kłamstw.

Lech Wałęsa niepotrzebnie uniósł się w tej sprawie, ponieważ książka Zyzaka zasługuje na uwagę równą tej, jaką się przykłada do pism Leszka Bubla, czy publicystyki Doroty Kani, z „Gazety Polskiej”. To jakość kloaczna. Informacje o sikaniu Lecha Wałęsy do chrzcielnicy, czy konfabulacje o nieślubnym dziecku nadają się do „Faktu”, a nie do pracy naukowej. Zresztą o „warsztacie” Pana Zyzaka wypowiedziało się już wielu naukowców. Tego rodzaju „praca naukowa” nie może sprofanować pamięci o Wałęsie i „Solidarności”. To próba obsikania nogawek Lecha Wałęsy. Bezskuteczna.

Continue Reading →

  • Facebook