
Realizm w polityce zagranicznej, umiejętność obliczenia swoich aktywów i uzmysłowienie swoich słabych punktów, to sprawa nie tyle dyplomacji, co po prostu zdrowego rozsądku.
Kiedy w sierpniu ubiegłego roku podpisywano dokumenty o instalacji systemów amerykańskiej tarczy w Polsce (ratyfikowane następnie we wrześniu), przyrównywano tę uroczystość do polskiego przystąpienia do sojuszu obronnego NATO. W dniu 12 marca 1999 roku prof. Bronisław Geremek, ówczesny minister SZ, przekazał na ręce Sekretarz Stanu USA,Madeleine Albright akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego. Odbyło się to w Independence, USA. Rzeczpospolita Polska stała się członkiem NATO – i struktur politycznych i wojskowych. Zajęło to Polsce w sumie pięć lat. Polska związała się z NATO, krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi wieloma umowami gwarancyjnymi. I otrzymała wielką wartość dodaną, która umożliwiła rzeczywistą poprawę polskiej armii.
Podpisując umowę o tarczy, nie dostaliśmy nic, a jak czas pokazał – rachunek okazał się ujemny. Radosław Sikorski podpisał samą umowę o przekazaniu terenu pod stację, a także ustalenia o zasadach stacjonowania amerykańskich żołnierzy.Podpisał także deklarację polityczną, tak zwaną deklarację solidarności, w której to Amerykanie zobowiązywali się do reakcji w sytuacji zaatakowania naszego kraju przez rakiety balistyczne. Wszystkie te dokumenty są dokumentami stworzonymi i podpisanymi przez amerykańską administrację. Odchodzącą administrację republikańską George’a W. Busha. Dokumenty te zostały podpisane w momencie, kiedy już było jasne, dla każdego rozsądnego analityka, że to demokrata zasiądzie na fotelu prezydenta w Białym Domu, a kryzys ekonomiczny ukazywał się już na horyzoncie. Deklaracja polityczna nie niosła za sobą żadnych wartości dla polskiej armii. Nie było w niej żadnych ustaleń, nawet obietnic, dotyczących środków na modernizację polskiej armii. Poza baterią rakiet Patriot, zdolną zabezpieczyć przed atakiem Ursynów w Warszawie albo miasto Sopot – Polska nie miała otrzymać, bez własnych wydanych pieniędzy – żadnego innego wsparcia. Podpisanie tej umowy sierpniowej, pod wpływem antyrosyjskiej histerii, wywołanej konfliktem kaukaskim, za najpoważniejszy błąd polskiej dyplomacji rządu Donalda Tuska. I odpowiedzialny za to jest osobiście Radosław Sikorski.





Najnowsze komentarze