Wymazać pamięć

Znane jest pojęcie „wyparcia” z pamięci. Pamiętamy te rzeczy, które chcemy pamiętać, te niewygodne, może traumatyczne – jeżeli nie zaważyły na naszej psychice – staramy się wyrzucić z pamięci. A jeżeli do tego jeszcze chcemy pewne rzeczy, sprawy ukryć – to sprawa jest jeszcze łatwiejsza. To psychologiczne, jednostkowe znaczeni dotyczy także całych grup, jednostek społecznych, a nawet całych społeczeństw.

W ubiegłym tygodniu niemiecki tygodnik „Der Spiegel” zmieścił artykuł, pracę zbiorową kilku autorów, pod tytułem „Wspólnicy. Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów”. Wywołał on w tak zwanych środowiskach „patriotycznych” wielkie oburzenie i głosy potępienia – oczywiście, zanim został przetłumaczony na język polski i solidnie przeanalizowany.

Głównym argumentem czyniących rejwach wokół artykułu niemieckiego tygodnika jest to, że jakoby Niemcy w nim starają się wybielić i zrzucić zbrodnie nazistowskie na inne narody europejskie. Jest to stwierdzenie nieuprawnione, ponieważ w artykule możemy przeczytać, między innymi;

„Niemcy są odpowiedzialni za holokaust, popełniony na skalę przemysłową mord Żydów. Jednak w dużej mierze niedostrzegane pozostawało dotychczas to, że pachołki Hitlera mieli dobrowolnych pomocników także za granicą.”

I dalej, przez cały artykuł, rzetelnie i z dużą dbałością o fakty udowadniają tę tezę.

W innej części tego artykułu możemy przeczytać;

„Oczywiście, jedynie Hitler i jego otoczenie, albo Wehrmacht byli w stanie zatrzymać Holokaust. To jednak nie pozbawia siły argumentu, że bez zagranicznych pomocników ocalałyby dziesiątki tysięcy, a może nawet miliony z sześciu milionów zamordowanych Żydów.”

Continue Reading →

Dwa światy, czyli o anonimowości w sieci

W dyspucie publicznej anonimowość jest niedopuszczalna od momentu, w którym anonimowy krytyk zarzuca wymienianemu z nazwiska krytykowanemu łamanie powszechnie obowiązującego prawa. Innymi słowy, jeśli krytyka narusza np. dobra osobiste krytykowanego, to nie powinna być anonimowa. Tak uważam.

Stanisław Remuszko.


Afera blogerki „Gazety Wyborczej” i Salon24.pl, k., otworzyła na nowo dyskusję o anonimowości w sieci i odpowiedzialności za słowo, opinie, stanowiska, formułowane w internecie, zarówno pisane przez komentatorów pod własnym nazwiskiem, jak i anonimowo.

Tu jednak jednoznacznej odpowiedzi na to, czy anonimowość w sieci, w tym blogi, poszerzają zakres dyskusji społecznej, czy ją zawężają, nie ma. Stanowisk jest wiele, argumentów za, lub przeciw jeszcze więcej, w związku z tym ta dyskusja jest cały czas żywa i otwarta. Jednak ciekawsze są relacje pomiędzy światem mediów tradycyjnych, które zwane są czwartą władzą demokracji, a światem internetu, gdzie działają blogerzy – i dziennikarze internetowi. Świat ten zwany jest, bardzo na wyrost, piątą władzą. Szczególnie widać to w polskiej, zadufanej i wtórnej mentalnie blogosferze.

Jedno jednak jest pewne – tak jak internet podlega prawom ekonomii, tak samo podlega prawom społecznym. Internet, w tym blogi internetowe, nie są elementem wirtualnej rzeczywistości, rodem z matrixu , lecz funkcjonują w obszarze realnego społeczeństwa. Dlatego treści publikowane w internecie podlegają tym samym prawom, co rzeczy i opinie prezentowane w realu.

Dziennikarze mediów tradycyjnych, przedstawiciele tak zwanej IV władzy, chcą być traktowani jako osoby zaufania publicznego, uważają, że ich zawód i ich wypowiedzi muszą podlegać ocenie społecznej. Zarówno tej realnej, w formie polemik w gazetach, radiu i telewizji, jak ocenie internautów. Dlatego duża część dziennikarzy podchodzi do anonimowości sieci i treści w ten sposób pisanych z dużą rezerwą, wręcz z niechęcią. Nie tłumaczy to jednak do końca działań redakcji „Dziennika” wobec blogerki k., chociaż odkrycie jej danych potwierdza słuszność tej decyzji.

Continue Reading →

  • Facebook