
Znane jest pojęcie „wyparcia” z pamięci. Pamiętamy te rzeczy, które chcemy pamiętać, te niewygodne, może traumatyczne – jeżeli nie zaważyły na naszej psychice – staramy się wyrzucić z pamięci. A jeżeli do tego jeszcze chcemy pewne rzeczy, sprawy ukryć – to sprawa jest jeszcze łatwiejsza. To psychologiczne, jednostkowe znaczeni dotyczy także całych grup, jednostek społecznych, a nawet całych społeczeństw.
W ubiegłym tygodniu niemiecki tygodnik „Der Spiegel” zmieścił artykuł, pracę zbiorową kilku autorów, pod tytułem „Wspólnicy. Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów”. Wywołał on w tak zwanych środowiskach „patriotycznych” wielkie oburzenie i głosy potępienia – oczywiście, zanim został przetłumaczony na język polski i solidnie przeanalizowany.
Głównym argumentem czyniących rejwach wokół artykułu niemieckiego tygodnika jest to, że jakoby Niemcy w nim starają się wybielić i zrzucić zbrodnie nazistowskie na inne narody europejskie. Jest to stwierdzenie nieuprawnione, ponieważ w artykule możemy przeczytać, między innymi;
„Niemcy są odpowiedzialni za holokaust, popełniony na skalę przemysłową mord Żydów. Jednak w dużej mierze niedostrzegane pozostawało dotychczas to, że pachołki Hitlera mieli dobrowolnych pomocników także za granicą.”
I dalej, przez cały artykuł, rzetelnie i z dużą dbałością o fakty udowadniają tę tezę.
W innej części tego artykułu możemy przeczytać;
„Oczywiście, jedynie Hitler i jego otoczenie, albo Wehrmacht byli w stanie zatrzymać Holokaust. To jednak nie pozbawia siły argumentu, że bez zagranicznych pomocników ocalałyby dziesiątki tysięcy, a może nawet miliony z sześciu milionów zamordowanych Żydów.”
Główny argument przeciwników i krytyków tego artykułu polega na tym, że Niemcy w ten sposób usiłują zrelatywizować niemiecką odpowiedzialność za zbrodnie na Żydach (i innych narodach). Autorzy wyraźnie i wystarczająco dobitnie podkreślają odpowiedzialność Niemców za Holokaust. I nie ulega wątpliwości, że mogli tego dokonać przy aktywnym współudziale przedstawicieli innych narodów – w tym także Polaków.
Polacy nie potrafią się pogodzić z tym, że dla każdego narodu prawda historyczna jest inna. Ukraińcy, którym ten artykuł jest w dużej części poświęcony, pielęgnują pamięć UPA, która też współpracowała z hitlerowcami. Estończycy i Łotysze zaczynają pielęgnować pamięć o narodowych dywizjach Waffen SS… A Polacy, nie kolaborujący z Niemcami masowo i nie wchodzący z nimi w układy organizacyjne i formalne, nie potrafią jednak przyznać się do tego, że były grupy, które z hitlerowcami wchodziły w relacje.
Oczywiście, artykuł został już wykorzystany dla walki politycznej, tej bieżącej, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Środowiska „narodowe”, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, wykorzystały sprawę w kampanii wyborczej.
Brutalna prawda jest taka, że antysemityzm w Polsce istniał przed wojną, w trakcie wojny i po niej również. I że Polacy szerokimi garściami korzystali z zagrabionego majątku żydowskiego, że szmalcownicy istnieli. To, że artykuł o zjawisku POWSZECHNEJ współpracy obywateli narodów Europy ukazał się w prywatnym niemieckim czasopiśmie, świadczy o tym, że nie tylko Polacy nie potrafią się z problemem Holokaustu uporać. Obserwując polską prasę, widzę, że najrzetelniej temat relacji polsko-żydowskich jest przedstawiany w „Rzeczpospolitej”, szczególnie jeżeli chodzi o relacje polsko – żydowskie i kulturę żydowska. I tak jak Polacy piszą o Niemcach i ich zbrodniach – tak oni mają prawo do własnych ocen i szukania własnej prawdy.
Przy okazji książki Jana Tomasz Grossa, „Strach”, temat antysemityzmu został w Polsce poruszony. Ale nie został przedyskutowany tak, jak na to zasługuje, szczególnie w kontekście jego korzeni.
Antysemityzm Polaków nie jest pojęciem światopoglądowym, lecz głównie określony jest przez agresywne zachowania skierowane przeciw Żydom. Polacy, jak do tej pory, nie przedyskutowali na szerszą skalę tego zagadnienia, dlatego gwałtownie zaprzeczają istnieniu tego zjawiska w Polsce współczesnej. To świadczy o niedojrzałości społeczeństwa, i daje przyzwolenie na tolerancję w stosunku do wypowiedzi antysemickich, które nie mających charakteru radykalnego.
W Polsce spotykamy się z dwoma rodzajami antysemityzmu;
Pierwszy, to antysemityzm tradycyjny, wynikający z głęboko zakorzenionego w polskiej świadomości i polskim kościele, aż do II Soboru Watykańskiego antyjudaizmu i antysemityzmu, i drugi – „nowoczesny” ,którego obliczem jest przekonanie o wielkim wpływie Żydów na różne dziedziny życia społecznego i politycznego. Zbyt wielkim, rzecz jasna.
Ale źródła prawdziwe są jednak ukryte i wstydliwie zamilczane;
“Sprawa żydowska istnieje, i będzie istnieć tak długo jak Żydzi będą Żydami. Faktem jest że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajowość jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny…”
To są słowa napisane w roku 1936 przez kardynała Hlonda, w jego liście pasterskim „O katolickie zasady moralne”. To chyba tłumaczy się samo… i to tłumaczy, dlaczego polskie społeczeństwo nie do końca uporało się z antysemityzmem społecznym.
Są i inne, skrzętnie przemilczanie sprawy;
Oto, co pisał Piotr Osęka, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN, we „Wprost”, w numerze 1161 z dnia 06 marca 2005 roku;
Propagandyści w habitach
Ambicją ojca Kolbego i jego współpracowników było oddziaływanie na opinię publiczną za pomocą coraz nowocześniejszych mediów. Chcieli kształtować zachowania Polaków zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej. To właśnie polityczne credo wydawnictwa stanowi najbardziej kontrowersyjny rozdział historii Niepokalanowa. Katolicyzm “Rycerza Niepokalanej” określał swoją tożsamość poprzez wskazanie wrogów. Bracia redaktorzy w pracy ewangelizacyjnej chętnie odwoływali się do metafor militarnych. Sam ojciec Kolbe tak pojmował swoją misję: “Wytoczymy ciężkie kolubryny, rzucimy w sukurs kulomioty, w proch rozbijemy nieprzyjaciela kulkami Niepokalanej”. Piętnowano panoszące się na świecie zło. “U jego źródła możemy spokojnie postawić występną mafię, której na imię masoneria” – czytamy w “Rycerzu Niepokalanej” z roku 1936. “Ręką zaś, która tym wszystkim manewruje do jasno określonego, swojego samolubnego celu, to – jak coraz wyraźniej wykazują dociekania – wszechświatowe żydostwo”.
W artykułach przekonywano, że Polska osaczona jest przez spiskowców. Uczono, jak odróżniać “masonów i półmasonów”, ostrzegano, że Żydzi ukrywają się i podszywają pod Polaków, a przecież “żyd nawet chrzczony żydem w duszy zostaje”. Odsłaniano sojusz zawarty przez “siły szatana”: “Krzywda jest dziełem kapitalizmu, który, nie pamiętając zupełnie o celach życia ludzkiego, dąży jedynie do gromadzenia bogactw. Pohańbił człowieka bolszewizm, odbierając mu Boga (…), zepchnęła człowieka w błoto masoneria, ukazując mu świat doczesny jako jedyny jego cel”. W hierarchii zagrożeń na pierwszym miejscu umieszczano jednak “żydostwo”, które “szkodziło i szkodzi nam na każdym kroku, wżera się jak rak w ciało narodu, szerzy przekupstwo i zepsucie wśród dorosłych, a rozpustę i bezbożnictwo wśród młodzieży, wydziera nam handel, przemysł, rzemiosło, a nawet ziemię”.
Dziennik antysemityzmu
Antysemityzmem ociekały zwłaszcza karty “Małego Dziennika”. Ze szczególnym upodobaniem ojcowie redaktorzy donosili o przestępstwach popełnianych przez Żydów. “Profanacja kościoła przez żyda”, “Żydzi winni plugawej zbrodni”, “Żydzi, wszędzie żydzi” [pisownia oryginalna] – piętnowały nagłówki artykułów. Pomstowano, że “chałatowi spacerowicze” bez skrępowania pokazują się w reprezentacyjnych miejscach stolicy, samą swoją obecnością obrażając uczucia narodowe Polaków. “Nie tykajcie, żydzi, świętości narodowych, byście ich nie znieważyli i nie uczynili zeń pośmiewiska!” – grzmiał niepokalanowski dziennik, z satysfakcją dostrzegając jednak, że “powiał ożywczy prąd, zmierzający do unarodowienia polskiej sztuki. Nadchodzi nowa era, odżydza się poezja i powieść polska. Kultura narodowa pozbędzie się wreszcie obcych, wrogich jej naleciałości”.
Tropiono audycje radiowe, “spreparowane przez autorów wątpliwego pochodzenia”, obrażające uczucia katolików. “Słuchacze na razie cierpliwie znoszą te wybryki, ze zgrzytaniem zębów wyłączając aparaty podczas klepania bzdurstw zżydziałych autorów szmoncesów nalewkowskich. Ale cierpliwość ta może się wyczerpać” – ostrzegano. “Przypuszczamy, że władze Polskiego Radia zwrócą na to uwagę i nie dopuszczą, by nadal zatrute anteny roznosiły po Polsce słowa bluźniercze wobec uczuć katolickich”. Autorzy “Małego Dziennika” szczegółowo przedstawiali plany “odżydzenia” rozmaitych sfer życia i gospodarki: od uniwersytetów po miejscowości letniskowe. Z zainteresowaniem śledzili rozwiązania wprowadzane przez reżim hitlerowski. “Nasuwa się myśl, czy z czasem nie będzie rzeczą konieczną przymusowe wywłaszczenie żydowskich przedsiębiorstw, nieruchomości, fabryk itp. na rzecz państwa, jak ma to miejsce w Austrii i Niemczech” – zastanawiano się w styczniu 1939 r. Pod koniec lat 30. ton antyżydowskiej agitacji uległ zaostrzeniu. Im bliżej wojny, z tym większą skwapliwością publicyści “Rycerza” i “Dziennika” rozwijali plany całkowitego odseparowania Żydów. Pojawiły się krzykliwe grafiki operujące prostymi skojarzeniami: brud – wszy – Żydzi – tyfus.
Na ile działalność polskiego świętego, Maksymiliana Kolbe, przyczyniła się do polskiego antysemityzmu przed wojną, w trakcie jej trwania i na ile implikowała zachowania bandyckie Polaków po roku 1945?
Antysemityzm współczesny, europejki i polski, sięga korzeniami połowy XIX wieku i jest ściśle związany z tworzenie się u umacnianiem świadomości narodowej i nacjonalistycznej. Zaczęło się to w Niemczech i później ogarnęło całą Europę, miedzy innymi Polskę, co widać w pismach Romana Dmowskiego, szczególnie z jego okresu późniejszego.
Nie chcemy przyznać – i inne narody też nie chcą, że korzenie antysemityzmu tkwią w katolicyzmie.
Azrael
* Artykuł powstał na podstawie wcześniejszych opracowań autora, ukazał się również, wraz z polemiką red. Stefana Bratkowskiego w gazecie internetowej „Studio Opinii”




i taka wlasnie jest prawda z ktora tak wiele osob w polsce nie chce sie pogodzic ,a nawet stwierdzaja ze to wszystko nieprawda
A mnie dobija nie antysemityzm, a fałszowanie historii – Od dwóch dziesięcioleci obserwuję jak sprowadza się II wojnę światową do holocaustu – a zapomina się (nie wiem czy celowo, czy z ignorancji), że na wojnie zginęło pięćdziesiąt parę milionów ludzi – i nie będę odkrywał Ameryki jeśli napiszę, że większość nie była Żydami. Jestem ciekaw czy niemiecka gazeta poświęciła choć parę linijek rasizmowi i uprzedzeniom wobec np. Cyganów? Niech będzie, że nawet wśród Polaków? A może poruszenie tego tematu byłoby prawdziwym powodem do wstydu dla narodów Europy? Może śmierć trzydziestu paru milionów Rosjan, Ukraińców zasługiwałoby na poświecenie choć 10% publikacji, programów, odczytów poświęconych holocaustowi? Nie będę pisał już o martyrologii narodu Polskiego – wszak powinniśmy siedzieć cicho bo wraz z mlekiem matki załapujemy geny antysemityzmu – oczywiście ta opinia Szarona i inne opinie innych Żydów, nie trącą antypolonizmem. Chcę tylko napisać, aby nie dać się zwariować. Przelewanie krwi żydowskiej było dla mnie taką samą zbrodnią jak przelewanie krwi polskiej, rosyjskiej czy francuskiej – Mimo wszystko trzymajmy jakieś proporcje. A skoro w przedwojennej Polsce, delikatnie rzecz ujmując – nie najlepiej wyrażano się o Cyganach, Rosjanach, podobnie i o Żydach – to nie stawia nas to na równi z najeźdźcami – i daje nam (tak uważam) trochę większe prawo do podkreślania, że to nie my odpowiadamy za rzeź milionów Żydów, Rosjan. Co więcej, wg mnie mamy większe moralne prawo, niż Niemcy wobec swych wypędzonych, do podkreślania tego faktu – co chyba jest naturalne i nie powinno wywoływać zdziwienia ani tym bardziej politowania jakie wobec nas prezentuje prasa niemiecka.
Ostatnie zdanie uzupełniłbym jednak. Powinno moim zdaniem brzmieć:
Wiekszość z nas nie chce przyznać – i inne narody też nie chcą, że korzenie antysemityzmu tkwią – między innymi – w katolicyzmie. Sądzę, że nie wymaga rozwinięcia.
Ukłony
T
@telemach – antysemityzm o dziwo wypływa także w jakimś tam stopniu z kultury żydowskiej – samo izolacji, skłonności do zakładania getta, nieufności wobec innych nacji – oczywiście w jakimś tam stopniu to naturalne zjawisko związane z przykrymi doświadczeniami, jednak jest to zarazem element wzmacniania tożsamości religijnej (czyt narodowej). Nie usprawiedliwia to rzecz jasna w żaden sposób antysemityzmu jako zjawiska związanego z niechęcią, a czasem nienawiścią wobec odrębnej mniejszości. Jednak skoro już analizujemy kwestię antysemityzmu, to pamiętajmy też o i tym aspekcie. Podam przykład z rejonu Łukowa, gdzie zdecydowana większość hurtowników i sklepikarzy była Żydami, ten stan trwał min. dlatego, że goj który otworzył hurtownie lub sklep, był solidarnie niszczony przez żydowskich konkurentów, którzy dopuszczali jednak możliwość założenia interesu przez współplemieńca. Podobny mechanizm tylko w drugą stronę panował tu gdzie mieszkam – na Kaszubach. Przed wojną, ale i wcześniej nawet w czasach I Rzeczypospolitej, każdy człowiek interesu żydowskiego pochodzenia był sekowany przez zazwyczaj niemieckojęzycznych właścicieli sklepów, straganów, hurtowni – akurat w tym drugim przypadku (z Kaszub) takie zachowanie ma swoje negatywne określenie – jest określane jako antysemityzm. Ale też oba przykłady pokazują pewien mechanizm tworzenia getta – czasami w przybierającej formę monopolu – co rzecz jasna jakieś tam implikacje związane z negatywnym nastawieniem pozostałej ludności wobec tak a nie inaczej zachowującej się mniejszości miało. Oczywiście jeszcze raz podkreślam – nie usprawiedliwia to nieraz irracjonalnej nienawiści – ale też warto w dyskusji nad antysemityzmem pamiętać i o drugiej stronie medalu – czasem nawet zbyt przyziemnej, aby zauważyć pierwiastki niechęci – obopólnej.
Khair el-Budar !
Nie zapominaj, że to Kościół Kat. ustalał w CHRZEŚCIJAŃSKIEJ Europie sposób zamieszkania przez Żydów, jak i czynności im dozwolone. Oskarżanie więc Żydów, że zajęli się handlem i usługami jest myleniem skutków z przyczynami.
Zamiarem hitlerowców było wymordowanie całego narodu żydowskiego. Natomiast Słowian zamierzano „tylko” zdziesiątkować. Poza tym w grę wchodzi skuteczność propagandy. Żydzi to potrafią. A my nawet rocznicę obalenia komunizmu( umownie rzecz biorąc) nie potrafimy wykorzystać do promocji Polski.
Anty- to, anty-tamto. Masz rację, J.S., że Żydzi, jako nacja pragmatyczna potrafili świetnie wykręcić kota ogonem jeśli chodzi o II w. św. Jak ktoś zauważył, nie mówi się o zagładzie Cyganów / Romów, a w planie „oczyszczenia rasy ludzkiej” mieli oni to samo miejsce co Żydzi. No, ale nie ma bogatych romskich reżyserów w Hollywood, więc nikt nie płacze, że „dziś już prawdziwych Cyganów nie ma”.
Tymczasem szowinizm w każdym wydaniu jest zły.
Czyli – nie dajmy się zwariować. Antysemityzm jest równie zły jak antypolonizm, mizogynia, podziały kastowe czy jakiekolwiek dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Równie zły i ani odrobinę gorszy. Bo jeśli założymy że z tych wszystkich negatywnych zjawisk antysemityzm jest najgorszy, to musimy przyznać że Żydzi z takich czy innych powodów to uprzywilejowana grupa społeczna. A nie są i być nie powinni.
Odrębnym problemem jest coś, co można nazwać „szowinizmem mniejszości”. Grupa izolowana od innych zaczyna z powodu swej izolacji jednoczyć się wewnętrznie i czuć lepszą od pozostałych. Z czasem dochodzi do swoistego wartościowania, które np. głosi że wobec „onych” nie stosujemy tych samych norm moralnych co wobec siebie nawzajem. Zjawisko to można obserwować wśród Żydów, Romów, Murzynów z gett, czy ostatnio, na miejszą skalę, wśród radykalnych feministek i działaczy LGBT. Owszem, można stwierdzić że owi ludzie mają powód by tak podchodzić do świata który potraktował ich „z buta”, że nie można zakładać „a u was to białych biją”… ale też należy brać to pod uwagę – że żadna ze stron sporu nie będzie obiektywna, a nawet nie będzie się na obiektywność silić.
Znamienne, że są grupy narodowe, które pomimo izolacji (np. językowej), bycia uważanymi za gorszych itepe nie organizują się wewnętrznie lecz jeszcze walczą w swoim gronie. Znamienne, że jedną z takich grup jest polska emigracja…
J.S
Sięgnij do starożytności – getto tworzyli Żydzi już w czasach niewoli babilońskiej, okresu hellenistycznego czy imperium rzymskiego – choćby sławna dzielnica żydowska w Aleksandrii, gdzie mieszkał najsławniejszy filozof żydowski tego czasu – Filon – była gettem. Nie zamierzam w żaden sposób bronić chrześcijaństwa – ale bądźmy sprawiedliwi, to nie one wymyśliło żydowskie getto. Tym bardziej faktem jest, że Żydzi niechętnie wychodzili poza getto – nawet jeśli warunki zewnętrzne temu sprzyjały. Przy czym warto getto nie traktować jakie coś tylko fizycznego – dzielnice, miasto, ale jako stan umysłów. W wielu aspektach wartościowanie my – i oni. I co by nie mówić – ta izolacja sprzyjała bardziej nieporozumieniom, niż porozumieniu – zrozumieniu, kultury, religii a tym samym praw rządzących daną społecznością. Wydaje mi się, że właśnie w XX wieku, Żydzi poniekąd padli ofiarą własnej odrębności kultywowanej w celu zachowania swojej rasy i religii. Jeszcze raz powtarzam – to żadne usprawiedliwienie dla oprawców z czasów holocaustu, ale też jakieś tam wytłumaczenie, dlaczego pewna grupa etniczna i religijna żyjąca od stuleci w Europie, była wyalienowana z reszty społeczeństwa – a przez to narażona na powstawanie nieprzyjaznych mitów i przesądów, na które podatne są słabe umysły ludu – szczególnie frustratów i nieudaczników. To właśnie jest paradoks, że sukces narodu żydowskiego w utrzymaniu swej odrębności, naraził ich w czasach nowoczesnej zachodniej cywilizacji, na prawie fizyczną zagładę.
U nas takze pojawily sie tresci „prawdziwych Polakow”, ktorzy chca nas pouczac http://www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=48&c_start=80#c9443
Oczywiscie nastapil odpor z trzech tron: polskiej, niemieckiej i angielskiej.
To ze zwykli Niemcy nie zaprzeczaja historii widac nie tylko w zwyklych rozmowach, ale i u nas, gdzie kazda wypowiedz jest tlumaczona. Nie mozna tez obrazac sie nazwajem i naduzywac slow i pomowien. Niestety takie srodowiska nie potrafia inaczej i tylko sieja nienawisc. Jak napisal jeden z naszych gosci (Sarah) takie osoby tylko przyczyniaja sie do wojny. Trzeba pamietac historie, trzeba tez umiec ze soba rozmawiac. Dyskusja nie polega tylko na wygloszeniu swoich racji, gdzie kazdy i tak z gory pozostanie przy swoim. A faktow nie da sie zmienic. Mozna nadac im mniejsza lub wieksza wage, zinterpretowac je inaczej, ale fakt to fakt.
Khair el-Budar :
Miałem na myśli to, że poczynania Kościoła Kat. stanowią wg mnie zaprzeczenie chrześcijaństwa. A poza tym zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach.
Bartoszewski: „Jak trudno było uratować jednej polskiej rodzinie jedną rodzinę żydowską. I jak duże zasługi w tym ratowaniu mieli czołowi polscy katolicy, także wielu endeków, czasem notorycznych antysemitów”
Za dziennikiem. pl
Przeczytałem jak zawsze z uwagą wpis Azraela. Zapoznałem się także z polemiką tuza polskiego dziennikarstwa. Mam parę uwag, jeśli można.
Jedyny zarzut jaki ośmieliłbym się postawić Azraelowi, to doszukiwanie się genezy antysemityzmu w katolicyzmie. Błędna jest także teza, jakoby ,,korzenie współczesnego antysemityzmu, prowadzące do umacniania nacjonalizmów” sięgały raptem XIX wieku.
Drobna uwaga.
Końcowy wniosek jest logiczny w świetle przedstawionego materiału, jednakże zebrany materiał-dalece ubogi-nie pozwala na więcej. Jego dobór służy tylko tezie, co trąci wybiórczością. Jest wątpliwe, by autorowi felietonu nie był znany rodowód antyjudaizmu, nie wiedzieć czemu zastąpiony pojęciem W. Marra.
Antyjudaizm, którego pokłosiem stał się holocaust Żydów w II w. św., był bękartem Chrześcijaństwa. Przedchrześcijańskie uprzedzenia do Izraelitów nie miały podłoża rasowego czy religijnego, ujętego w ideologie tworzące grunt do systemowych prześladowań. Podstawy ideologii i system eksterminacji Żydów zapoczątkowało chrześcijaństwo.
Podstawy antyżydowskości buduje Nowy Testament. To Kościół Pawłowy wsparty gnostykiem Janem oraz interpolacjami późniejszych twórców doktryn chrześcijańskich, kładzie podwaliny pod niespotykaną wrogość do ,,braci w Chrystusie”. Przez wieki hołubiono i pielęgnowano bękarta z pieczołowitością przynależną pierworodnemu. Efektem było Szoah.
,,Chrześcijanie byli prekursorami nazistów”-pisze P. de Rosa.
,,Czy Szoah byłby możliwy, gdyby na przestrzeni wieków…panowała atmosfera tolerancji (w domyśle; miłość bliźniego)”?-pyta retorycznie jezuita S. Musiał.
Historia stawia podobne pytania.
Holocaust II w. św. był logiczną kontynuacją tradycji Kościoła. Tradycji opartej na nienawiści i maniakalnym uprzedzeniu do ,,zabójców syna bożego”. Naziści nadali skrajną formę wielowiekowej nagonce na ,,kościół Szatana” oraz jego wyznawców.
Jeśli poprawność polityczna lub bojaźń boża tłamsi obiektywizm historyczny u polskiej inteligencji, czego można oczekiwać od soli ziemi? Odejścia od tradycji?
Żeby nie było wątpliwości dodam;
Niemieckiej Rzeszy nie usprawiedliwia tradycja chrześcijańska i powielanie pomysłów największych synów Kościoła. Nie rozgrzesza kościelne ,,Deus le volt”. Dwudziestowieczna cywilizacja odróżniała już doskonale dobro od zła, więc wybór postaw Niemców nie był ograniczony do jedynej opcji. Dokonali złego wyboru, a zatem cała odpowiedzialność spada na nich.
U nas wrocil temat wojenny i temat niezrozumienia,
http://www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=25&c_start=410#c9542
komentarze ze strony niemieckiej juz przetlumaczone.