Prawicowy 4 czerwca

Większość, znakomita większość polskiego społeczeństwa, będzie w dniu 4 czerwca wspominała wydarzenia z przed dwudziestu lat, rocznicę pierwszej tury wyborów parlamentarnych, wynikających z zapisów umów Okrągłego Stołu. Dla wielu jest to rocznica, kiedy, mówiąc tekstem Joanny Szczepkowskiej, „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Jest jednak grupa, grupa polityczna, nie społeczna, która 4 czerwca będzie obchodzić inaczej – jako dzień klęski. Właśnie 4 czerwca, ale trzy lata po wyborach, w 1992 roku, upadł rząd Jana Olszewskiego. Rząd ten upadł, a nie została obalony. I słusznie będzie ten dzień tak obchodzony przez „patriotyczną prawicę”, bo od tego czasu żadna prawicowa, konserwatywna partia w Polsce u władzy nie była.

Kiedy 3 maja tego roku prezydent Lech Kaczyński odznaczał premiera Jana Olszewskiego Orderem Orła Białego, powiedział w trakcie swojego wystąpienia, że był to pierwszy rząd, który walczył o budowanie Polski wolnej od komunizmu. Nie rząd Tadeusza Mazowieckiego, który odsunął komunistów od władzy i przeprowadził reformy gospodarcze, ale rząd nieudolnego polityka, który przez pół roku nie potrafił znaleźć poparcia politycznego. Już wtedy uchodził za nieudolny, a jedynie co w pamięci po nim pozostaje, to przemówienia Olszewskiego z trybuny sejmowej, egzaltowane i puste.

Pomijając sprawę votum nieufności, jakie zostało złożone przeciwko rządowi Jana Olszewskiego w dniu 29 maja, głównym powodem – ale nie przyczyną, o czym później, była ustawa lustracyjna. Uchwałę o przegłosowaniu ustawy lustracyjnej i ujawnieniu listy agentów SB złożył poseł UPR, Janusz Korwin-Mikke. Projekt ustawy był tak naprawdę autorstwa Antoniego Macierewicza. 4 czerwca w Sejmie pojawiły się odpisy teczek, przywiezione przez Antoniego Macierewicza (tak zwana lista Macierewicza), z której wynikało, że agentami SB byli między innymi prezydent Lech Wałęsa, Leszek Moczulski, szef KPN i Wiesław Chrzanowski, lider ZChN. I to głosy KPN zdecydowały o odwołaniu w nocy 4 czerwca rządu Jana Olszewskiego, na wniosek Lecha Wałęsy.

Prawica czci 4 czerwca jako dzień, kiedy prawie ostatni rząd „patriotyczny” był u władzy. Piszę, że prawie, bo przecież jego następcą, moralnym spadkobiercą był rząd Jarosława Kaczyńskiego. Jego koniec był mniej spektakularny, jak koniec kadłubowego rządu Jana Olszewskiego, ale zapewne za lat dwadzieścia dalej rozdrobniona i skłócona prawica będzie się żywiła jego mitem, jako rządu patriotów, obalonego przez skumulowane działania „układu” i mediów.

W legendzie 4 czerwca 1992 roku jednak widzimy tylko jedną stronę medalu – tę, która mówi o obaleniu „patriotycznego rządu” Olszewskiego, nie mówi się, i co ciekawe – nie prowadzi się badań w innej sprawie – domniemanego, planowanego zamachu stanu.

Jest powszechnie znane, że pomiędzy Lechem Wałęsą, a Janem Olszewskim stosunki nie były najlepsze. Było to już w okresie, kiedy były szef Kancelarii Prezydenta, Jarosław Kaczyński został z niej usunięty. Jego partia, Porozumienie Centrum, stanowiła zaplecze dla rządu Olszewskiego.
W rządzie Jana Olszewskiego stanowisko ministra spraw wewnętrznych pełnił Antoni Macierewicz, a szefem Urzędu Ochrony Państwa był Piotr Naimski. W owym czasie istniały jeszcze jednostki wojskowe, podporządkowane MSW, Nadwiślańskie Jednostki Wojskowe. Na ich czele stał generał Edward Wejnert, który został odwołany ze stanowiska w dniu 29 maja, a faktyczny nadzór nad jednostkami przejął Antoni Macierewicz, działając poprzez następcę Wejnerta, płk Józefa Pęcko.

Już w kilka dni po 4 czerwca, kiedy szefem MSW został Andrzej Milczanowski, ogłoszono, że 4 czerwca Antoni Macierewicz i Piotr Naimski zamierzali wprowadzić jednostki MSW do Warszawy, i między innymi dokonać aresztowania Lecha Wałęsy w Belwederze. W tej sprawie już od 17 czerwca 1992 roku toczyło się śledztwo, które jednak zostało umorzone przez wojskową prokuraturę już w sierpniu tego roku. Jednak dostępnie zeznania generała Wejnerta, a także generała Jana Światowca, członka BBN w czasie prezydentury Lecha Wałęsy potwierdzają, że istniała w owym czasie realna możliwość realizacji scenariusza siłowego przejęcia władzy. Jest wielce prawdopodobne, że tylko decyzja Lecha Wałęsy, który spędził większość dnia i nocy 4 czerwca w Sejmie, uchroniła jego i Polskę przed zamachem stanu. Wałęsa miał znów trafić do Arłamowa…

Dopiero spojrzenie na wydarzenia przełomu maja i czerwca 1992 roku pokazują, że Polsce groziła w tych dniach głęboka destabilizacja, być może rozlew krwi.

Rząd Jana Olszewskiego, nieudolny , pozbawiony poparcia, upadł nie w wyniku spisku sił prolustracyjnych, tylko z powodu tego, że jego szef i pomocnicy (głównie Jarosław Kaczyński) nie potrafili zapewnić mu większości parlamentarnej. I nawet przychylni prawicy historycy oceniają gabinet Olszewskiego jako najsłabszy rząd pod względem merytorycznym, do tego pozbawiony zaplecza politycznego. Do tego jeszcze działania i plany Antoniego Macierewicza nie tylko skompromitowały ideę lustracji, jak teraz widać – już nieodwołalnie, ale również głęboko podzieliły i skłóciły ze sobą całą polską prawicę. Czczenie przez prawicę tego dnia wpisuje się w długą historię polskich „wspominek” faktycznych porażek politycznych, wojskowych i społecznych, zwanych „moralnymi zwycięstwami”.

Podział prawicy polskiej, jej atomizacja, są w Polsce praktycznie nie do przezwyciężenia. Na naszych oczach właśnie więdnie i rozpada się następna prawicowa inicjatywa, „Polska XXI”. Członkowie tego stowarzyszenia nie mogli się dogadać, kogo w wyborach do Parlamentu Europejskiego poprzeć, jako formacja, w związku z tym poszczególni członkowie tej inicjatywy popierają różnych – równie często marginalnych, jak oni sami – kandydatów. Rafał Dutkiewicz, lansowany na prezydenta, który miał być czarnym koniem przyszłorocznej kampanii, zostaje zepchnięty na coraz głębszy margines polityczny.

Immanentną cechą polskiej prawicy jest to, że nie potrafi ona nie tylko ze sobą współpracować, ale nawet rozmawiać. Brak realnej, sensownej platformy porozumienia, powoduje, że prawica nie ma żadnego sensownego programu nie tylko działania, ale i politycznego.

Dlatego właśnie 4 czerwca jest dobrym dniem na świętowanie dla prawicy. Bo prawica wtedy, dziś i jutro, to margines polityczny, bez znaczenia, bez wpływu na Polskę.

Azrael

0 Thoughts on “Prawicowy 4 czerwca

  1. Bodajże na liście Macierewicza był niejaki Boni.
    Który w tamtych latach się wypierał, że był TW.

    Dopiero, jak Tusk chciał go powołać na ministra. Wtedy pękł i ze łzami w oczach przyznał się do tego, że był TW.

  2. dyktatura4rp-blog on 28/05/2009 at 10:05 said:

    I aby przewrócić historyczne fakty o prawdziwej genezie upadku rządu J.Olszewskiego do góry nogami Kurski wraz Michałem K nakręcili „Nocną zmianę”.Nie ma wątpliwości na czyje polityczne zlecenie powstało to „dzieło”kina akcji ale również w tym przypadku efekt końcowy jest skrajnie rożny od zamierzonego.Twórcy..? Jeden w kryminale a drugi ciągle się ślizga.

  3. wszystko OK, ale UPR złożył projekt uchwały a nie ustawy lustracyjnej.

  4. @Kolejarz – dziękuję, to cenna uwaga – już poprawiłem

  5. Khair el-Budar on 28/05/2009 at 11:02 said:

    @John Cooper – wszystko dlatego, że TW Boni nie miał „sfałszowanej” teczki. Poza tym porównując działalność opozycyjną Boniego i np. Jarosława Kaczyńskiego – nie trudno zauważyć, że ten drugi był tak skutecznie zakamuflowanym działaczem podziemia, iż o istnieniu tak groźnego dla systemu osobnika, nie mieli pojęcia nie tylko SB-ecy ale nawet działacze Solidarności. Co więcej, zapewne sam Jarosław też o tym nie wiedział. Stąd pewnie ten kompleks spóźnionego partyzanta i chęć deprecjacji tych, co 13 grudnia 1981 roku dowiadywali się o stanie wojennym nie w godzinach popołudniowych, a w nocy albo wczesnych godzinach porannych – od wyważających im drzwi, SB-ków i funkcjonariuszy MO.
    A tak w ogóle, to nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że Boni był działaczem opozycyjnym, który miał pecha dostać się w tryby SB – i szantażem i groźbą przymuszony do podpisania lojalki. Gdyby Boni tak jak Jarek siedział cicho, to pewnie może by i nie zachował czystości cielesnej jak Wielki Brat, ale na pewno byłby czysty jak łza w oczach IPN-u. W sumie to jakiś stalinowski zwyczaj – gdy żołnierz miał pecha dostać się do niewoli, zamiast „uczciwie” zginąć – to zamiast mieć status bohatera, dostawał piętno zdrajcy. Bracia Kaczyńscy to naprawdę pojętni uczniowie tow. Józefa Stalina.

  6. Co nie zmienia faktu, że kłamał.

    Nie porównujmy Jarka z kimkolwiek.
    Przecież wiadomo, że On był największym opozycjonistą ;)

    A co do rządu Olszewskiego mam mieszane uczucia, właśnie dlatego, że jedni uważają, to za najlepszy polski rząd, jaki do tej pory mieliśmy, a drudzy, jak Azrael, za pomyłkę.

  7. fizyk on 28/05/2009 at 13:10 said:

    Naszym nieszczęściem są Bliźniacy, którzy czerpią siły ze straszenia Polaków. Straszydełka są rozliczne i wybierane dowolnie. Ostatnio – Niemcy. Nie miejsce i czas na pisanie o wypędzeniach XX. i XXI. wieku, ale zbrodnią jest sprowadzanie problemu wyłącznie do wypędzonych Niemców. Nawet CSU nie pisze wyłącznie o wypędzeniach rodaków a o wypędzeniach, jako takich. Tak więc Bliźniacy uwielbiają straszyć, kłamać i kreować się na zbawców, jeśli nie Europy, to chociaż nas „ludu ciemnego”.
    A 4.czerwca to święto każdego z nas. Każdego kto poszedł wtedy głosować. Niestety, nawet w takim momencie tylko 70% uprawnionych poszło do urn. Moja Rodzina ma swoją pamięć tamtego dnia i będziemy ją pielęgnowali. Sami! Bez PiS-uarów.

  8. Roman Strokosz on 28/05/2009 at 13:38 said:

    Szaowny Azraelu !
    Krajobraz [politycznej Polski po 1989 roku przypomina kiepska droge w Gorach, gdzie jedzie sie w dol w gore i poprzez liczne ostre zakrety – zeby nie powiedziec przekrety. Anotni Macierewicz tzw. Antos wichrzyciel lapal w swoje rece sensacyjne resztki archiwow MSW i niczym z cieplymi buleczkami lecial najwyzej jak tylko mozna, by przy okazji zagrzac swoje cztery kitery na swiczniku wladzy. Lech Walesa tez sie wdal w przekretactwa i matactwa, ale czyz od elektryka mnozna oczekiwac wyzszego lotu intelektu i wyczucia sytuacji? Oba Kaczynskie swoimi dziobami juz przesycili czasze horroru antynmiemieckiego i antyriosyjskiego.Taktyka odwrocenia uwagi spolecznej od rzeczy duzo ciekawszych i wywolanie psychozy byc moze dalo im jakis efekt, ale dzisiaj juz widac, ze pieniacze,mizeroty intelektualne przeliczyli sie z oczekiwaniami i teraz dziobami w przod leca w dol swej kariery politycznej.tylko patrzec gdzie i jak zapikuja ( zeby nie powiedziec z jakim wyrokiem tez).
    A co to wlasciwie jest ta polska prawica?
    Poki co od 40go czerwca 1989 to za polska prawice uwazam tych, ktorzy siedza w Sejmie na prawo – patrza na sale posiedzen plenarnych s krzesla Marszalk Sejmu.W takim systemi wyroznia sie i centrolewica a i Lewica wyglada calkiem jeszcze okazale.Wszyscy jednak po 4-tym czerwca roku pamietnego jakos sie zmienili i raczej sklonny jestem stwierdzic, ze dzien ten bvedzie swietem wszystkich i z prawej i z lewej strony. Jak sie zmienili? Dobre pytanie!. Chyba jednak nie dam na nie odpowiedzi by nie zniszczyc reszty pewnego optymizmu.NA miejscu Tuska uroczystosci z okazji 4-go Czerwca zorganizowalbym jednak w legendarnym i jakze bajkowym PACANOWIE!!!!

  9. poltiser on 28/05/2009 at 15:34 said:

    Pacanów to połączenie przeszłości z przyszłością. Trzeba tylko podkuć wszystkie Kozy. Chwała Makuszyńskiemu, już przed wojną zgrabnie to napisał!

  10. poltiser on 28/05/2009 at 15:54 said:

    Poza tym z wielu powodów w Polsce nie ma prawicy. Musielibyśmy odkurzyć rozpierzchłą arystokrację i niedobitki burżuazji. Otrzepać z kurzu i naleciałości rozlicznych kombinatorów i populizmu, przywrócić jej etos wartości nie na pokaz i nie na sprzedaż, a coś może by się zaczęło dziać. Ten religijno – szowinistyczny kogel-mogel nie ma z prawicą nic wspólnego…
    Polityków prawicy można było szanować za uczciwość i wzór do naśladowania, czego o prawicowych pretendentach powiedzieć się nie da.
    Podobnie zresztą na lewicy. Z niedobitków pro-narodowej większości KPP zostały tylko encyklopedyczne wpisy po krwawych rozliczeniach końca lat 30-tych. Socjalistów rozbito, stłamszono, część wyjechała inni starali się przetrwać. Pokolenie „Po Prostu” dogorywa, następców nie widać. Wydaje mi się, że czas najwyższy skorzystać z okazji i zacząć budować trzecią drogę do Państwa Obywatelskiego Polskiego w EU…
    Mam wrażenie że musimy zacząć tutaj od podstawowych definicji, inaczej zginiemy w wiecznych przepychankach łysych z kosynierami, tracąc i impet i szacunek i w końcu fundusze…
    Ciekawe że poza nielicznymi wyjątkami nie mamy problemów w asymilowaniu się poza krajem…

  11. Poltiser, prawicy istotnie nie ma. Nigdy zresztą żadnej prawicy w Polsce nie było. Trudno uważać za prawicę ludzi będących produktem PRLu, nawet gdy naiwnie i nieudolnie próbują nad tym PRLem przerzucić pomost do bliżej nieokreślonych tradycji międzywojnia. Lewicy również nie ma, chociaż ci, którzy chcieliby uchodzić za prawicę, ustawiają sobie w tej roli wg. upodobania wszystkich: od aparatczyka i ekonomicznego neofity z PZPRowskim rodowodem po konserwę katolicką z PO.

    Problemem nie jest jednak brak prawicy lub lewicy lecz indolencja aspirantów do klasy politycznej nie potrafiących wyartykułować swego programu i przekazać żadnych treści nie uciekając się do bełkotu pełnego archaicznych i nic nie mówiących określeń. Jak również tzw. komentatorów politycznych którzy podtrzymują przy życiu fikcyjne i dawno wymarłe klasyfikacje bo inaczej nie potrafią komentować rzeczywistości.
    Prawica, panie dzieju, lewica, panie dzieju, PO, SLD, panie dzieju, PO, PIS, panie dzieju PSL. Blablabla bla blabla bla. Zabierz im bełkotliwe i dowolnie rozdawane etykietki umożliwiające spekulacje ,a zapanuje bezradność i milczenie.

    Co byłoby może nie aż takie złe. Ale nadziei nie mam.

    Co może

  12. poltiser on 28/05/2009 at 20:44 said:

    @ telemach
    pomimo Twojej racji jestem optymistą, myślę że jest trzecia droga i to raczej moi synowie niż ja ją znajdą, tak jak ja byłem bliżej marzeń mojego ojca niż on sam zdawał sobie z tego sprawę…
    Serdeczne pozdrowienia!

  13. Domena Polakow – zwlaszcza o brawie prawicowej jest ciagle swietowanie klesk. I ten rzad byl kleska, to co mamy obecnie, kiedys takze bedzie powodem do swietowania – czyli najlepszy rzad IV RP – za 5 lat pewno prawica bedzie obchodzic rocznice powolania rzadu Marcinkiewicz / Kaczynski.
    Swoja droga tyle ten rzad znaczyl co rzad Olszewskiego.

  14. To+aLIIIaniak on 31/05/2009 at 20:17 said:

    rząd Tadeusza Mazowieckiego, który odsunął komunistów od władzy i przeprowadził reformy gospodarcze

    Przecież to kłamstwo…

  15. rząd Tadeusza Mazowieckiego, który odsunął komunistów od władzy i przeprowadził reformy gospodarcze

    Przecież to kłamstwo…

    nie dokońca, wielkich zmian nie było, jednak wiele złego po komuchach zmienili… to jest plus, nie powiesz chyba ze za komunistów było lepiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook