Zapiski zza Atlantyku – 3 maja

Co tam słychać w Ameryce?

15 kwietnia, ważna data dla każdego Amerykanina. Dzień podatków, ale nie tylko….

Kiedy w zeszłym roku, w listopadzie, Amerykanie wybierali prezydenta, wybierali również nowych senatorów. W stanie Minnesota nadal toczy się spór o to kto wygrał. Norm Coleman z partii Republikanów mimo mniejszości głosów, mimo kilkakrotnego liczenia, decyzji sądu, powiedział, że nie wycofa się i nie pozwoli aby Al Franken, Demokrata mógł być uznany za senatora z Minnesoty. Głosy liczono kilkakrotnie i za każdym razem wynik był na korzyść Frankena. W poniedziałek, po kolejnym liczeniu, okazało się, że Franken ma 312 głosów więcej niż Coleman. Ale Norm Coleman już powiedział, że odwoła się do Sądu Najwyższego. Dodatkowo, Tim Pawlenty, gubernator tego stanu, który planuje kandydować na Prezydenta USA z Partii Republikanów w 2012 roku, powiedział, że nie zatwierdzi Frankena na senatora. Tim Pawlenty jest osobą ciekawą. Ma również duże szanse na to, aby zostać kandydatem na prezydenta USA jeżeli wygra kandydaturę ze swojej partii. Jest konserwatywny jeśli chodzi o budżet czy wydawanie pieniędzy podatników, a jako gubernator Minnesoty i polityk jest popularny oraz szanowany. Według wielu analityków politycznych, to on a nie Mit Romney czy Sara Palin, byłby idealnym kandydatem owej partii. Ale ma również wielu krytyków gdyż nie jest wystarczająco…konserwatywny, a do tego krytykuje i nie zgadza się z opiniami osób z Fox News czy Rush Limbaugh. Ponadto, Pawlenty mówi otwarcie o swojej frustracji na temat tego co się dzieje z jego partią. A jest być może jednym z niewielu racjonalnie myślących Republikanów, którzy nie tylko, że myślą logicznie, ale również mają coś rozsądnego do powiedzenia.

Prezydent Obama, zanim wyruszył w kolejną podroż zagraniczną, ponownie mówił na temat ekonomi oraz obecnej sytuacji, która jest nadal trudna, jednak powoli ulega zmianie na lepsze. Ludzie muszą uwierzyć, że będzie lepiej. Prezydent Obama w swojej przemowie tłumaczył Amerykanom co jego administracja robi jeśli chodzi o banki, pożyczki na domy oraz przywrócenie zaufania do sektora finansowego.

Continue Reading →

O patriotyzmie na 3 Maja

Długi weekend – teraz tak się mówi w Polsce o trzech majowych dniach świątecznych, rzadko już można spotkać refleksję i zastanowienie się nad prawdziwym znaczeniem i genezą świąt.

1 Maja – tak pisany z dużej litery – to wiadomo, Święto Pracy. Obrzydzone przez lata PRL, gdzie nakaz i sankcja, za nieuczestniczenie w pochodzie, było dla wielu początkiem zrozumienia, z jaką hucpą i kłamstwem mieliśmy do czynienia. Mnie osobiście udało się nie uczestniczyć w czasach PRL na żadnym pochodzie 1 – majowym – i nie widziałem towarzyszy Edwarda, Piotra, Stefana czy drugiego Edwarda na trybunie honorowej. Ten dzień jednak dla wielu działaczy lewicy pozostał ważny ze względu na prawa pracownicze. Po roku 1989 narodowi katolicy próbowali to święto przykryć swoją wersją – świętym Józefem – Robotnikiem, patronem rzemieślników. A majówki zastąpić mszami i wiecami. Jakoś się nie przyjęło. A tyle się mówi o zawłaszczaniu tradycji przez lewicę

Ostatnio 1 maja jest innym świętem – świętem przyszłości. Miejmy nadzieję, że takim pozostanie. To dzień przyjęcia Polski do Unii Europejskiej, w tym roku minęła piąta rocznica. To najważniejsze święto w tym dniu – i z roku na rok będzie, jak mam nadzieję, coraz ważniejsze. Szkoda wielka, że ta data nie jest przez organizacje praw człowieka, obywatela, wykorzystywana do demonstrowania swoich postulatów. A Karta Praw Podstawowych jest właśnie teraz osią, wokół której powinno się to toczyć.

2 maja – święto flagi (oficjalnie nazwa brzmi – Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej) – czyli specjalnie ustanowiony dzień, w którym mówi się o symbolach narodowych. Inni twierdzą, że chodzi tylko o to, aby nie ściągać flag pomiędzy 1 a 3 Maja. Bo 3 Maja to apogeum tego majowego długiego weekendu, kiedy to patriotyzm polski jest już wszędzie, wylewa się z radia, telewizora, wypływa z ust polityków potoczystym strumieniem różnego rodzaju banałów, skojarzeń mniej lub bardziej uprawnionych. Najpierw była Konstytucja, pierwsza europejska, ale potem były II. i III. rozbiory Polski, przedzielone Targowicą, insurekcją Tadeusza Kościuszki i wyjazdem Stanisława Augusta do kochanki, do St. Petersburga, Katarzyny I..

Słowo patriotyzm i to pojęcie, jak rzadko w którym kraju, zostało poddane manipulacji ideologicznej, gdzie każdy, kto wypowiada to stwierdzenie podkłada pod to inny sens.

Continue Reading →

Nie złapiecie Wałęsy


Lech Wałęsa zrobił się w ostatnich dniach aktywny. W czwartek gościł na zjeździe Europejskiej Partii Ludowej (EPP) w Warszawie, na którym przemawiał, dnia następnego był już w Rzymie, na inauguracyjnym paneuropejskim spotkaniu partii Declana Ganley’a – Libertas. Szczególnie uczestnictwo w tej drugiej imprezie wzbudziły komentarze – dość skrajne, nawet oskarżającego byłego prezydenta o uleganie wpływom Kremla (Jacek Żakowski). Dla mnie ten wyjazd nie jest tak naprawdę niczym specjalnym, ponieważ pamiętam jeszcze z dawnych czasów tak zwane wzmacnianie lewej nogi przez Lecha Wałęsę.
Wbrew obiegowej opinii Wałęsa wcale nie legitymizuje Ganley’a i go nie wzmacnia, lecz zaznacza określoną swoją pozycję i dystans do polskiej polityki. Pobyt w Rzymie i występ przed delegatami pierwszego międzynarodowego zjazdu Libertas nie ma specjalnego znaczenia, ani dla tej partii, ani dla Wałęsy.

Wałęsa jest popularny w Polsce. Ale nie jest popularny jako polityk, lecz jako pewien symbol. I nie chodzi tu wcale tylko o jego przeszłość opozycyjną, czasy „Solidarności”, ale również chodzi o sprawy najnowsze, o nagonkę, jaką na niego uczyniono w ciągu ostatnich lat. Po konflikcie z braćmi Kaczyńskimi, a także po awanturach z publikacjami IPN, jego popularność w społeczeństwie znacznie wzrosła. Jest mniej więcej na podobnym poziomie, co popularność premiera Donalda Tuska.

Przemawiając na na zjeździe EPP mówił o stoczniach, wskazując, że istnieje konieczność ich uratowania. Zaznaczył w tym wystąpieniu swoją krytyczną postawę wobec PiS i PO. Będąc w Rzymie wspomniał, że w zjednoczonej Europie jest również miejsce dla eurosceptyków, takich jak Libertas. Wcześniej jednoznacznie opowiadał się za polityką rządu Donalda Tuska. Niektórym wydaje się nawet, że jest on narzędziem Tuska, do zadań specjalnych. Oczywiście – Prawo i Sprawiedliwość to dla niego obecnie jest najpoważniejszy przeciwnik. Powstaje w związku z tym pytanie – dla kogo i na co gra Lech Wałęsa?

Continue Reading →

Czytanki (nie)oszołomów 2009 – 05 – 01

Powinienem z okazji piątej rocznicy naszego wejścia do Unii Europejskiej napisać tekst rocznicowy, choć omówić wczorajszą konferencję, poświęconą temu problemowi. Jakoś nie mam ochoty, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak daleko nam jeszcze do pełnego świadomego uczestnictwa w Europie. Mój stan dobrze oddaje materiał znanego już i cytowanego przeze mnie Ras Fufu – dlatego zamieszczę go jako materiał rocznicowy;

———————————————————————————————————-

Polska propaganda szowinizmu narodowego odnosi sukces

Mam przyjaciół zapatrzonych w kraje Europy Zachodniej. Cieszą ich tamtejsze 5- do 6-ciokrotnie wyższe zarobki przy często niższych cenach żywności i innych usług. Ceny mieszkań potrafią być wyższe, ale nie zawsze- w Wielkiej Brytanii duża kawalerka w nowym budownictwie kosztuje 400 funtów miesięcznie, tyle samo co płaci mój kumpel w Warszawie. Relatywnie więc mają do dyspozycji kilkukrotnie większy budżet przy porównywalnej pracy.

Im bardzo odpowiada schludność i estetyka wielu tamtych miast, te równiutkie chodniki, zadbane trawniki, ta dbałość o każdy detal. Podoba się im ekologiczny transport zbiorowy, to że nawet w małych miastach wszędzie się dojedzie bez samochodu, a pociągi między miastami potrafią kursować co 30 minut. Podobają im się ścieżki rowerowe, to że samochody muszą ustępować rowerom pierwszeństwa na skrzyżowaniach dróg i takich ścieżek. Cieszy ich to że piesi mają pierwszeństwo jeśli tylko podejdą do przejścia dla pieszych. Cieszy ich uspokojenie ruchu w centrach miast, to że chodniki nie są zastawione samochodami tak jak w Polsce. Wystarczy przejechać z Czech do Polski by zobaczyć samochody parkujące na chodnikach!

Continue Reading →

Ustawa kompetencyjna

Szykuje nam się na najbliższe posiedzenie Sejmu nowa awantura, pomiędzy rządem, a opozycją, z urzędem prezydenckim w tle – sprawa tak zwanej ustawy kompetencyjnej. Nie jest to nowy temat, ale w związku z permanentnym konfliktem na linii Kancelaria Prezesa Rady Ministrów i Kancelaria Prezydenta – wymaga to uszczegółowienia – szczególnie jeżeli chodzi o prerogatywy Lecha Kaczyńskiego w polityce zagranicznej.

Lech Kaczyński, powołując się na zapisy Konstytucji RP, z roku 1997, uważa, że to on posiada wiodącą rolę w kształtowaniu polskiej polityki zagranicznej, nie mówiąc już o reprezentowaniu naszego kraju na zewnątrz. Przypomnijmy ten zapis;

Art. 133.

1. Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:

1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,

2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,

3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.

2. Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.

3. Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.

Rada Ministrów, uważa natomiast, na podstawie art. 146 Konstytucji, że to ona ma wiodącą rolę w polityce zagranicznej. Artykuł ten ma brzmienie następujące;

Art. 146.

Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej.

9) sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi,

10) zawiera umowy międzynarodowe wymagające ratyfikacji oraz zatwierdza i wypowiada inne umowy międzynarodowe,

Continue Reading →

  • Facebook