Leb wohl, "Dziennik"!

Bijcie brawo, przyjaciele, komedia skończona!

Ludwig van Beethoven


Miałem pierwszy numer „Dziennika” w ręce – ostatniego pewnie nie przeczytam. Nie dlatego, że nie czytam publicystów tej gazety – po prostu już od dawna korzystam z wydań elektronicznych gazet i tygodników albo zadowalam się portalami informacyjnymi.

Ważne jednak od pierwszego numeru „Dziennika” było to, co się działo przed jego ukazaniem. Otóż oczekiwano nowego wydawnictwa Axel Springera z utęsknieniem, jako czegoś, co ma wytrącić „rząd dusz” z rąk nienawistnego Adama Michnika, ma być jednocześnie gazetą opinii, a z drugiej strony ma wspierać projekt polityczny, pod nazwą POPiS.

Już start był jednak dość niemrawy. Layout średni, powinowactwo z gazetami brytyjskim i niemieckimi – wątpliwe, do tego jeszcze gazeta wystartowała bez portalu internetowego, co w czasie pełnego rozkwitu social web, WEB 2.0, było nie błędem, lecz katastrofą.
A w środku jeszcze „gorzej”, z punktu widzenia „patriotów” – pierwsze komentarze zamieścili między innymi Monika Olejnik i Ireneusz Krzemiński. Pierwsza dziennikarka umownego salonu i do bólu liberalny socjolog… No, to musiało być wstrząsem dla zwolenników tak zwanej IV RP – zamiast codziennej mutacji „Gazety Polskiej”, ukazała się gazetacentrowa…ale z mocnym ideowym i prawicowym podejściem do życia politycznego i społecznego .

„Dziennik”, jak prawie każdy projekt oparty o pewne przesłanki ideowe i z „tezą” nie miał szans. POPiS zmarł przed urodzeniem, IV RP wyrodziła się w straszno-śmieszny kabaret, a czytelnicy pozostali przy swoich preferencjach. I „D” został dla wielu gazetą „drugiego wyboru”.

Continue Reading →