
To, że cisza wyborcza, w takim wymiarze, czyli od godziny 24.00 w piątek, aż do niedzielnego wieczoru, godziny zamknięcia lokali wyborczych, nie ma sensu, kiedy system obiegu informacji tak uległ zmianie – jest chyba już dla wszystkich jasne, przynajmniej dla tych, którzy wiedzą, co oznacza słowo „internet”.
Okazuje się jednak, że nie dla Ferdynanda Rymarza, szefa Państwowej Komisji Wyborczej, który w wywiadzie dla „Gazety Prawnej” stwierdził;
„Informacje wyborcze zawieszone w internecie do piątku są legalne, ale osoby zamieszczające informacje wyborcze na stronach internetowych po godzinie 24 w piątek podlegają tej samej karze co osoby ukarane za rozrzucanie ulotek.”
Proste stwierdzenie pana Rymarza tylko komplikuje sprawę. Bo, jeżeli zamieszczę na swojej stronie internetowej, blogu, który zresztą jest na amerykańskim serwerze, agitkę wyborczą, to złamię ciszę wyborczą, czy nie? Wszak nie jestem przecież wydawcą bloga, a jedynie osobą prywatną. A jeszcze inaczej sprawa wygląda, jeżeli zamieszczę tylko link do strony, na której taki sondaż się znajduje. A czy, jeżeli zamieszczę, w formie cytatu wypowiedź kandydata na posła PE, zamieszczoną w czwartek, na innej stronie, nawołującą do głosowania na niego, to jak? Ustawa zostanie złamana, czy nie?
Cóż, uważam, że prawo do wypowiedzi, czyli inaczej mówiąc, konstytucyjne prawo obywatela do głoszenia swoich poglądów, jest przez ciszę wyborczą gwałcone. Art. 54 Konstytucji RP mówi;
Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Jednocześnie artykuł 49 mówi, co następuje;
Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.
Możemy przyjąć, że cisza wyborcza łamie nasze prawa obywatelskie, konstytucyjne, swobody głoszenia poglądów i zakazu komunikacji.
W krajach o utrwalonej demokracji pojęcie ciszy wyborczej występuje dość rzadko, jest nie do pomyślenia w USA.
Myślę, że powinien powstać ruch obywatelski, który by zmienił ten bzdurny przepis.
Z drugiej jednak strony ta cisza pozwala refleksyjnie na spojrzenie na minione kilka tygodni. Na kampanię o Niemcach, o Eryce Steinbach, o aktoreczce, co zmieniła preferencje, o niezależnych stoczniowcach, panu prezydentowi, co nie wspierał nikogo, a już na pewno nie kandydatów patriotycznej partii swego brata, o kulturze polemik i dyskusji („Herr Zalewski”), o tym, że znów czas, pieniądze zostały wrzucone w błoto…
Może jednak warto pójść, ponieważ takich dwóch, co kiedyś chciało kraść księżyc, dziś przymierza się do gwiazdek na unijnej fladze…
Azrael




Najnowsze komentarze