Prowokacja polityczna?

Sprawa pobicia aktorki Anny Cugier- Kotka jest coraz bardziej tajemnicza. Ta aktorka, ale również były pracownik telewizji „Puls”, a wcześniej „Superstacji”, została w sobotę rano zaczepiona, a następnie znieważona słowami, a również kopnięta przez grupę trzech młodych mężczyzn. Słowa do niej wypowiedziane miały charakter wulgarny, a motywem incydentu miały być występy pani Cugier-Kotki w spotach reklamowych Prawa i Sprawiedliwości. Jak do tej pory, do dnia dzisiejszego, p. Cukier-Kotka nie złożyła formalnego zawiadomienia o pobiciu, ani nie przedstawiła obdukcji lekarskiej. Więcej – jak do tej pory nieznani są żadni świadkowie zajścia, ani żadne inne dowody materialne, ani dokumentowe – w tym raporty policji, czy materiały służby zdrowia.

Informacja o pobiciu aktorki ukazała się dopiero po kilkudziesięciu godzinach, na łamach „Rzeczpospolitej”. Autorem informacji, powołującej się na tajemniczego znajomego p. Cukier-Kotki, jest dziennikarz Wojciech Wybranowski. W materiale tym podane jest, że pobicie było dokonane w piątek (miało miejsce w sobotę), że dokonana została obdukcja (brak na to potwierdzenie) i że dokonało napady trzech osobników (brak również na to jakichkolwiek dowodów, czy oficjalnych zeznań). Pojawia się za to w tym materiale postać posła Jacka Kurskiego, spin doctora PiS, znającego aktorkę wcześniej, nawet wcześniej, niż została zaangażowana do reklam wyborczych jego partii. Kurski w swojej wypowiedzi próbuje powiązać sprawę domniemanego pobicia aktorki z zatrzymaniem i aresztowaniem producenta spotu PiS, Michała B., współautora filmu dokumentalnego „Nocna zmiana”, ściganego listem gończym przez sąd rejonowy w Malborku za oszustwa finansowe. Dlaczego te sprawy mają się łączyć? Chyba dlatego, że łączy je osoba posła Kurskiego..

Przebieg zdarzeń jest następujący – w poniedziałek późnym wieczorem portal „Rzeczpospolitej” publikuje artykuł, pełen przekłamań i nieścisłości, za to z tezą, przez zamieszczenie tam opinii Jacka Kurskiego, że chodzi o sprawę polityczną. Continue Reading →

Zbigniew Ziobro ante portas

Wczorajszy atak Zbigniewa Ziobro na spin doktorów Adama Bielana i Michała Kamińskiego i brutalna odpowiedź prezesa partii, to początek walki frakcyjnej w PiS, o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim. Właściwie nie tyle początek, co jej ujawnienie. Najlepiej pilnowane szambo zawsze jednak może wybić…

O Zbigniewie Ziobro od dawna mówi się per „delfin”. Nie chodzi oczywiście o ssaka morskiego, obdarzonego inteligencją i ciepłym charakterem, których to cech temu niedokończonemu prokuratorowi i byłemu ministrowi sprawiedliwości brak – lecz tak się mówi o następcy tronu Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, hologramu z Pałacu Namiestnikowskiego.

Ziobro wielokrotnie pokazał, że może być niezależnym, sprawnym i skutecznym politykiem. Pokazał to także swemu drugiemu cicerone – kierownikowi radia z Torunia, Tadeuszowi Rydzykowi. Nie oznacza to jednak, że jest intelektualnie i emocjonalnie przygotowany do przejęcia władzy w PiS – a przede wszystkim, że jest na tyle silny, żeby wygrać walkę z wewnętrzną konkurencją. To w dalszym ciągu, pomimo sprawowania mandatu poselskiego i stanowiska ministerialnego, polityk jednowymiarowy, tabloidowy, bez klasy i zdolności intelektualnych, a także – bez zdolności manipulacyjnych. Ale jest jednak groźnym przeciwnikiem dla Kaczyńskiego, tym bardziej, że może mieć po swojej stronie poważne wsparcie – Ludwika Dorna. Dlatego agresywny atak Kaczyńskiego na niego był kompletnie nieuzasadniony. Zbigniew Ziobro jest politykiem popularnym, silnie osadzonym w Małopolsce, gdzie swego czasu pozwolił sobie na bezprzykładne nieposłuszeństwo. Jego działania wobec Zbigniewa Wassermanna, przy wyborach regionalnego szefa małopolskiego PiS, były pierwszym tego rodzaju sygnałem. Jarosław Kaczyński wprawdzie szybko wtedy doprowadził Ziobrę do pionu, ale wcale nie wyszedł z tej rozgrywki całkowicie zwycięsko. I to zostało zauważone. Continue Reading →