Jedni odchodzą, inni przychodzą

Ruch w świecie polskiej polityki, inspirowany zresztą też przez media, nie słabnie. Zakończyły się wybory do Parlamentu Europejskiego, czas na rozliczenia i roszady. Jedni odchodzą, inni zmieniają barwy, jedni bronią pozycji – inni stanowisk.

Rafał Dutkiewicz, lokomotywa RO „Polska XXI” właśnie zrezygnował z liderowania tej formacji, przedkładając dość realne szanse na trzecią kadencję swej miejskie prezydentury we Wrocławiu nad iluzoryczną możliwość objęcia prezydenckiego fotela w Pałacu Namiestnikowskim. Popatrzył na swoją drużynę, na jej skład, zaplecze i finanse i stwierdził, że start w Tour de President jest może i prestiżowy, ale nie gwarantujący sukcesu. Niektórzy twierdzą, że za rezygnacją Dutkiewicza stoi wicepremier (też z Wrocławia) Grzegorz Schetyna, ale mnie się wydaje jednak, że to „Polska XXI” okazała się raczej klubem towarzyskim, a nie realną platformą polityczną. Wprawdzie idea pracy od podstaw nad samorządami ma znaczenie społeczne, ale przegrywa w zderzeniu z realiami.

Nie ma Dutkiewicza – pojawił się Andrzej Olechowski. Ten polityk, który w 2001 zakładał Platformę Obywatelską, wymyka się od lat zaszufladkowaniu i podporządkowaniu konkretnej opcji politycznej, czy formacji. Nie ulega fascynacjom, nie lubi, kiedy mówi mu się, że jest jednak droga, jedna partia i jeden pomysł. Jest jednak coś, do czego jest przywiązany – to liberalizm, zarówno w sferze gospodarczej, jak i światopoglądowej. I przywiązanie do zasad i umów.

Olechowski, będąc dalej członkiem Platformy Obywatelskiej, ma bardzo krytyczny stosunek do stylu i metod prowadzenie przez Donalda Tuska partii. Jednak w trakcie kampanii wyborczej do PE nie wypowiadał się praktycznie wcale, a kiedy pojawił się plan (formułowany przez Janusza Palikota), aby były minister spraw zagranicznych i finansów został polskim komisarzem w Komisji Europejskiej UE, odciął się od tego pomysłu. Tak samo zareagował na propozycje kandydowania do PE. Teraz wiadomo, dlaczego. Andrzej Olechowski zmierza ku Stronnictwu Demokratycznemu Pawła Piskorskiego. Zresztą nie tylko on… Continue Reading →