
Cenię sobie dobre, felietonowe pisanie. Dobre, sprawne pióro, gdzie logika i puenta mają swoje miejsce i znaczenie. Lubię pisanie dziennikarzy i z lewej i prawej strony, jeżeli przyzwoity warsztat łączy się z erudycją. No, chyba, że chodzi o Michalkiewicza, który od lat nie posługuje się już piórem, lecz toporem, a jego logika zmieniła się w potok jednej myśli. Ale to kliniczny przypadek.
Pisanie żartobliwe na tematy poważne nie jest niczym nowym, powinno jednak być uczciwe i odpowiedzialne. Igor Zalewski, publicysta „Polski -The Times”, pokazuje jak lekkie pióro zamienia się w durne. Gazeta na swoim portalu opublikowała dziś artykuł, pod tytułem „Prezydent skrzyżowany z monarchą”, w którym to Zalewski wyszydza zwrot „prezydent wszystkich Polaków”. Uważa go za patetyczny, bezsensowny i wyświechtany.
Zalewski dziwi się, jak to jest, że głosujemy na kandydata partyjnego, o konkretnych poglądach, a potem wymagamy od nie apolityczności i schowania swoich poglądów. Wyśmiewa postulat zatrudniania w swojej kancelarii pracowników różnych opcji politycznych, a także tego, że nie powinien ulegać wpływom ludzi mu bliskich, ale za to prezentujący określone poglądy polityczne, a także konkretne formacje polityczne. Zwraca uwagę, słusznie, że prezydenci USA, czy Francji pozostają liderami określonych środowisk politycznych.
Wszystko jest niby w tym, co pisze Zalewski, logiczne i pragmatyczne politycznie. Tylko, że nasz szanowny autor nie bierze pod uwagę kilku spraw i zasad, wcale nie śmiesznych; Read More








