
Generacja bankrutów
„Jest prawdą, że jedną z przyczyn kryzysu jest to, ze Amerykanie wzięli zbyt dużo pożyczek, na których spłatę ich po prostu stać nie było i nie jest…,ale również miliony Amerykanów podpisało kontrakty, których nie rozumiało. Bankowcy oraz pośrednicy pożyczek, nie ujawniali prawdy dotyczącej odsetek oraz spłat, skorzystali z naiwności Amerykanów, zarabiając ogromne sumy pieniężne przyczyniając się tym samym do bankructwa wielu ludzi.”
Prezydent Obama
Zgodzę się częściowo ze słowami prezydenta Obamy. Bankowcy, inwestorzy oraz pośrednicy pożyczek przez lata spekulowali i zarabiali na Amerykanach, którzy nie przez swoja naiwność, ale chęć posiadania i brak odpowiedzialności znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji. Usprawiedliwianie Amerykanów, że podpisali dokumenty, których nie rozumieli, jest niesłuszne. Każdy potrafi czytać i pisać. Fakt, język dokumentów finansowych jest dosyć zawiły. Ale jeżeli ktoś zarabia 45,000 USD lub mniej na rok, to potrafi sobie obliczy , ze nie stać go na dom za 400,000 USD. Proste.
Przez lata, bankowcy oraz inwestorzy stanowili najbardziej wpływową i najlepiej zarabiającą grupę w USA. Mimo krytyki ze strony wszystkich oraz rozmów na temat regulacji tego systemu; bankowcy oraz inwestorzy nadal sobie dobrze żyją . A kryzys usprawiedliwia ich do tego aby np. zwiększyć już i tak wysokie odsetki obciążające karty kredytowe. Odsetki te nie są zwiększane dlatego, że ktoś nie płaci na czas lub nie płaci w ogóle. Są zwiększane ponieważ banki są chronione przez kontrakt zezwalający im na tego typu zachowanie. Dodatkowo, dotąd nie ma prawa, które by im na to nie pozwalało. Banki typu Citibank, Chase czy Bank of America, które dostały pomoc od rządu, właśnie to zrobiły.
Przeciętny Amerykanin ma kilka kart kredytowych. Kilka lat temu, dostanie karty kredytowej nie było łatwą sprawą. Trzeba było udowodnić, że miało się dobrą historię kredytową i dopiero wtedy banki wydawały kartę z limitem. Ale Amerykanie, którzy są narodem lubiącym wydawać, kupowali na karty wszystko, a balans rósł. W przeciągu ostatnich kilku lat, banki wydające karty kredytowe zarobiły tak dużo, że nikt nie sprawdzał dokładnie historii kredytowej i ludzie dostawali karty z limitem na 25,000 USD lub więcej. Banki które wydaja owe karty, zatrudniają osoby po najlepszych uniwersytetach finansowych oraz prawniczych. Osoby te są odpowiedzialne za stworzenie kontraktu aby klient ani sąd nie mógł go podważyć. Banki maja prawo podnieść odsetki nawet wtedy kiedy osoba płaci za kartę, ale na przykład nie zapłaciła na czas za gaz. Jeżeli ktoś nie zapłacił na czas minimum, banki nakładają kary, a odsetki automatycznie wzrastają o kilka procent.
Amerykanie żyją na kredyt. Jest to naród, który uwielbia wydawać, nawet teraz i większość tych wydatków idzie na kartę kredytową. Przeciętny Amerykanin ma 10,000 USD długu na kartach kredytowych. I to jest tylko jedna cześć długu. Bo przecież muszą tez płacić za pożyczkę na dom lub wynajem, oraz pożyczki za szkolę oraz za samochód, no i mieć na życie. Pokolenie Amerykanów to pokolenie bankrutów.
Kongres przeprowadził reformę kart kredytowych. Reforma ta jest śmieszna i w żaden sposób nie pomaga tym, którzy rzeczywiście płaca na czas, a bank im nadal podwyższa odsetki powodując, że czas spłat się przedłuża. Założeniem kart kredytowych nie jest spłacenie długu, ale zarobek na odsetkach oraz karach. Według przeprowadzonych statystyk, 70% zarobku kart kredytowych jest właśnie z kar nałożonych na posiadaczy za opóźniona opłatę oraz z zwiększonych odsetek. The New York Times podał, że w zeszłym roku, suma ta wynosiła 1 bilion USD, a w tym roku może nawet wynosić około 20 bilionów USD jeżeli Ci, którzy te kary maja zapłacić, bieda mieli z czego. Duży procent tych ludzi to ci, którzy stracili prace. Jeden z senatorów zaproponował nałożenie limitu na procent odsetek aby nie przekraczał 15%, ale niestety zostało to odrzucone. Jedyne co Kongres zadecydował to, że bank musi dać klientowi 60 dni zanim podniesie odsetki, a jeżeli klient spłacą kartę na czas przez 6 miesięcy, obowiązkiem banku jest powrót do procentu sprzed 6 miesięcy.
Banki tłumacza się, że szacują stratę na 82.4 biliona USD z niezapłaconych kart kredytowych i dlatego podniosły procenty. Ale ludzie nie maja pieniędzy aby spłacać karty. Jeżeli ktoś nie ma pracy i za co żyć, to spłacanie karty jest ostatnia rzeczą, o której myślą. Nie tylko posiadacze kart kredytowych ponoszą duże koszty związane z transakcjami związanymi z kartami kredytowymi. Każdy sklep akceptujący karty kredytowe musi płacić bankom za transakcje. Sumy są tak duże, że przykładowo sieć sklepów Home Depot, płaci bankom więcej, niż za pokrycie ubezpieczenia dla swoich pracowników. Sklepy zaczęły nawet oferować zniżki wszystkim tym, którzy płacili by gotówka.
Reforma kart kredytowych oraz propozycja reformy regulowania rynku finansowego nie jest wystarczająco dobra. Zarządzający dużymi bankami oraz firmami inwestycyjnymi nadal dużo zarabiają a pieniądze otrzymane od podatników są nadal wydawane na bonusy oraz podwyżki. Citigroup właśnie ogłosiło takie podwyżki tłumacząc, że jeżeli tego nie zrobi to nikt utalentowany nie będzie chciał dla tego banku pracować. Dodatkowo, te same agencje, które doprowadziły do problemu tzn. agencje zajmujące się oceną firm inwestycyjnych, nadal będą się tym zajmowały, dostając wynagrodzenia od tych firm. Czyli zero zmiany.
Rząd nie może sam wszystkiego zrobić, jeżeli nie ma poparcia ze strony Kongresu. Ale przecież w Kongresie jest większość demokratów, wiec gdzie leży problem? Problem jest taki, że obecni demokraci to tak naprawdę republikanie, a republikaninie to gatunek wymarły, składający się obecnie z pomyleńców. Owi demokraci często będący członkami komisji finansowych, nie chcą tak naprawdę zbyt dużych restrykcji. To tak jakby jeden z największych kryzysów ekonomicznych się nigdy nie wydarzył.
Według mnie, Prezydent Obama powinien wyznaczyć nowe i niezależne osoby, które nałożyłyby regulacje oraz limity na gałąź finansową i w sposób konsekwentny je egzekwowały. Kongres, mimo tak wielu dyskusji, wydaje się być największym przyjacielem banków.
Wigg




końcówka notki to rip of z Real Time Billa Mahera. Wypadałoby zaznaczyć źródło cytatu.