Polska prawica to projekt zamknięty

Co jakiś czas w prasie, mediach elektronicznych pojawiają się opinie, komentarze, lub pytania, dlaczego to lewica w Polsce nie ma szans, dlaczego nie może się odbudować? Coraz częściej pada stwierdzenie, że Polska może, a wręcz powinna być państwem bez silnej politycznej reprezentacji lewicowej. Wypada się z tym zgodzić – tak, Polska może być krajem, gdzie w parlamencie nie jest reprezentowana klasyczna partia lewicy socjalnej, tak samo, jak w polskim parlamencie nie ma klasycznej partii prawicowej, rozumianej jako prawica konserwatywna.

Zatarcie pomiędzy pojęciami prawicy i lewicy było już wielokrotnie omawiane, także przeze mnie. W czasie kiedy żyjemy, w XXI wieku, klasyczne pojęcia i odniesienia do wartości kultywowanych i stworzonych w XIX i XX wieku, tracą rację bytu. Takie nazwiska, jak Edmund Burke, John Locke, Pierre Proudhon, czy Michał Bakunin, niewiele mówią nie tylko młodzieży, wyborcom, ale również samym politykom. Oni już tych idei i wartości nie potrzebują. Nie potrzebują ani tamtych programów, ani idei, ani odniesienia do wartości, osadzonych w określonym czasie i warunkach, będących tak naprawdę elementem pewnych doktryn filozoficznych, z których dopiero tworzyły się konkretne programy. Tym bardziej, że próby korzystania z nich, adaptacji do unikalnych sytuacji i etapów rozwoju społecznego, mogą prowadzić do głębokich patologii i tragedii. Doświadczenia stalinizmu, faszyzmu, w różnych postaciach, także tego z pierwiastkiem katolickim, jak we frankistowskiej Hiszpanii, są tego wymownym przykładem.

Lewica w Polsce rzeczywiście jest w głębokim impasie. Ale również w wielkim impasie jest polska prawica. Warto się zastanowić, dlaczego prawicowa myśl polityczna nie jest, jak to się teraz określa, “trendy”. I warto się zastanowić, dlaczego prawica, tak samo jak lewica, jest projektem ideowo zamkniętym.

Adam Szostkiewicz w artykule “Cerberzy polskości” (”Polityka”, nr 24., z 13 czerwca 2009) zauważa, że zarówno w katolicyzmie, jak i w patriotyzmie ścierają się dwie tendencje, wizje – jedna otwarta, druga zamknięta. Polemizując ze sobą, te wizje określają, w jaki sposób mamy patrzeć na polską historię, na polskie dzieje. Czy mamy tylko uwypuklać i pokazywać heroizm polskich dziejów, czy również pokazywać rzeczy takimi, jak one były, czyli rzeczy złe, tragiczne, głupie, nieudane? Czy polski patriotyzm ma żywić się tylko opisem naszych zwycięstw (głównie moralnych), czy może jednak pokazywać, krytycznie, ale rzetelnie, nasze porażki, także rzeczy i czyny niegodne narodu? Tego rodzaju pytania prowadzą dalej do konkluzji i pytania, czy we współczesnej Polsce w ogóle jest potrzebny patriotyzm.

Te pytania, fundamentalne, są ważne dla rozpatrzenia pozycji i roli polskiej prawicy, bo ona właśnie bardzo chętnie odwołuje się do kanonu pewnych wartości, w których słowa patriotyzm, Ojczyzna i Kościół mają wartość nadrzędną, a właściwie są rudymentami. Niestety, niewiele więcej polska prawica nie potrafi z siebie dać, poza hasłami. Na pewno nie jest wstanie zbudować programu społecznego i ekonomicznego na miarę nowego stulecia.

Partia prawicowa, według polskich standardów, musi odwoływać się do głębokich myśli polskich ideologów narodowych, Romana Dmowskiego i Feliksa Konecznego – w ostateczności Józefa Piłsudskiego. Bez tego prawica programu nie potrafi napisać – bez otwarcia grobów zmurszałych teorii, które już były przestarzałe i ograniczone w retoryce w latach przed II Wojną Światową, na tle myśli chadeckiej. Nikt nie próbuje nawet odwoływać się do nowoczesnych teorii partii chadeckich, czy konserwatywnych Europy Zachodniej, ponieważ dla polskiej prawicy są to partie modernistyczne i co najważniejsze – z reguły nie są to partie dogmatycznie katolickie.

Prawdziwa prawica powinna być konserwatywna. A takiej poważnej partii, która by miała choć cień szansy na rządzenie, w Polsce nie ma, i długo jeszcze nie będzie. W Polsce nie możemy się doczekać prawicy konserwatywnej, ponieważ jej przedstawiciele patrzą nie do przodu, lecz zerkają cały czas do tyłu. Nie myślą kategoriami ważnymi społecznie, ekonomicznie w Polsce XXI wieku, lecz zastępują to ideami dawno już zgranymi i osadzonymi w początkach wieku XX, i wcześniejszymi. Nie potrafią też budować nowej, młodej bazy społecznej, nie rozumieją zmian cywilizacyjnych. Patrzą na świat oczami ideologów, a nie polityków. Dlatego nie skupiają wokół siebie inteligencji i młodego pokolenia.

Po roku 1989, po przełomie Okrągłego Stołu, przyjęło się klasyfikować partie polityczne według prostej kategoryzacji. Prawicowe partie to te, które potępiły komunizm, i ciążą i politycznie, i w retoryce dyskusji społecznej w stronę Kościoła. Lewicowe natomiast to takie, które nie potępiły czasów PRL, a nauka Kościoła nie jest dla nich punktem odniesienia i dziedzictwem politycznym. To prosty, jasny i przystający do mentalności i pustki intelektualnej polskich elit podział, nie wszystkich oczywiście. Jeszcze na początku lat 90. XX wieku można było znaleźć poważne głosy i opracowania polskich działaczy politycznych na temat idei prawicowych i konserwatywnych, takie jak choćby Ruch Młodej Polski Aleksandra Halla (którego uczniem jest przecież w dużym stopniu Donald Tusk), ale nie zostały one zaadaptowane, jako pełnoprawne programy partii i uległy zanikowi w młódce dnia codziennego polityki polskiej.

Są na scenie partie, które w powszechnej, bezkrytycznej ocenie zaliczane są do prawicy. Miernikiem ich prawicowości ma być to, że ich programy koniecznie muszą nawiązywać aksjologicznie do polskiego Kościoła Katolickiego. O prawdziwych problemach nowoczesnego państwa, na przełomie XX i XXI wieku nie mówiono i nie pisano za wiele, bo po pierwsze, działacze tych partii nie byli do tego przygotowani merytorycznie, po drugie – należałoby wtedy mówić o wolnym rynku i liberalizmie, a to jest passe dla narodowo–klerykalnych wyborców tych partii, którzy mentalnie tak naprawdę tkwią dalej w latach socjalizmu demokratycznego. Te partie to Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, obie stale i chętnie odwołujące się do pierwszej “Solidarności”… ruchu o charakterze socjalistycznym.

Polska prawica nie potrafi określić prawdziwych priorytetów społecznych i nie potrafi zbudować jasnego, spójnego systemu wartości wspólnot obywatelskich. Prawdziwej formacji o proweniencji konserwatywnej, z liberalnym, rynkowym, minimalistycznie etatystycznym programem, uwolnionej od działalności stricte socjalnej państwa, optującej za pełną prywatyzacją służby zdrowia i szkolnictwa, ale nastawionej jednocześnie na poprawę bytu społeczeństwa i dobra Narodu, poprzez działania czysto ekonomiczne i rynkowe – nie było takiej w Polsce w minionych latach – i raczej nie należy się jej spodziewać. Nie ma siły sprawczej i umiejętności stworzenia takiej prawdziwej, masowej partii. Polska prawica jest z atomizowana i nie potrafi podjąć sensownej dyskusji ideowej – sama ze sobą. Polscy politycy, nazywający siebie konserwatystami, szukają swojej tożsamości – ale odwołując się do wspomnianych już wcześniej postaci historycznych – zamykają się w getcie pojęciowym, nie przystającym do nowoczesnej Polski w Unii Europejskiej.

Najpoważniejszym problemem polskiej prawicy jest brak płaszczyzny porozumienia i umiejętności wyjścia poza ideologię. Poszczególne odłamy prawicy są nasycone swojego rodzaju integryzmem ideologicznym – różnym dla każdej z grup prawicowych. Ten integryzm budowany jest jednak nie wokół idei, światopoglądu, lecz wokół pewnych ludzi, którym wydaje się, że głoszą jedyne, słuszne i niepodważalne prawdy. Ci ludzie to Roman Giertych, Marek Jurek, Janusz Korwin – Mikke czy Michał Ujazdowski. Politycy ci nie potrafili się ze sobą porozumieć, nie ma w nich idei służenia narodowi, bardziej jest w nich pokazywania własnych, bardzo wąskich poglądów. A to aborcja, a to znów programy socjalne dla rodziny – lub jakieś zupełnie marginalne sprawy, typu bonu oświatowego. Polityczne ugrupowania prawicy postrzegają politykę jako walkę, a nie przekonanie przeciwnika, prowadzą ją według zasady „my mamy słuszność – oni się muszą dostosować”. Dominuje niechęć nieufność podejrzliwość wobec przeciwników – ale także partnerów. I oczywiście- prawica nie jest wstanie zaakceptować i głosić prawdziwego, wolnorynkowego i liberalnego programu gospodarczego.

Polska prawica tak długo, jak długo dla niej punktem odniesienia będzie Kościół Katolicki, będzie marginesem politycznym. To wymaga zrozumienia przez prawicowych prostej prawdy, że najważniejszą wartością jest państwo, jako wspólnota obywateli, że obywatele są wartością nadrzędną, że wspólnota narodowa jest elementem integrującym inne wspólnoty – samorządowe, lokalne, zawodowe, religijne – i najmniejsze – rodzinne. Dla chadeka najważniejszy powinien być człowiek, żyjący w zgodzie ze społeczeństwem i Bogiem – ale na jako podmiot życia religijnego i zakładnik doktryny katolickiej – lecz jako element wspólnoty narodu i społeczeństwa. Chadek rozumie i wspiera różne wartości, obok wartości moralnych, które nie mogą być relatywizowane (ale w ramach konkretnej wspólnoty i mogące się różnie kształtować, w zależności od poziomu rozwoju społeczeństwa), bierze tez pod uwagę takie wartości, jak solidaryzm społeczny, własność prywatna czy prawo do pracy i nadrzędność rodziny, jako wspólnoty podstawowej. Chadek powinien być demokratą, nie jakimś operetkowym monarchistą, wspierającym aktywnie idee państwa obywatelskiego i samorządności. Wynika to z tego, że idea solidaryzmu społecznego jest elementem kształtującym wspólnoty społeczne. Współczesna partia chadecka nie może być formacją, działającą tylko zgodnie z dogmatami i nauką Kościoła Katolickiego, powinna być partią ponad wyznaniową. Jej członkami mogą zostać ludzie innych wyznań, jak również ateiści i agnostycy, wszyscy ci, którzy akceptują zasady dbałości o państwo, wspólnoty społeczne i prawa człowieka. I dlatego nowoczesna chadecja powinna się opowiadać za pełnym rozdziałem państwa i kościoła, a także musi uznawać prawa mniejszości seksualnych, w tym także prawa do związków partnerskich osób tej samej płci, prawo do rozwodów a nawet do legalnej aborcji.

Przedstawiłem model partii prawicowej, chadeckiej, takiej, która by w Polsce miała szanse większe, niż Prawo i Sprawiedliwość, może większe nawet niż PO. Ale patrząc na zdolności intelektualne i organizacyjne polityków prawicy, możliwość budowy takiej formacji istnieje, ale dopiero, kiedy w życie polityczne wejdzie grupa dzisiejszych dwudziestolatków i nastolatków, nie skażona syndromem poprzednich 20 lat.

Azrael

4 Thoughts on “Polska prawica to projekt zamknięty

  1. c00lzyg on 30/06/2009 at 18:58 said:

    Po pierwsze, nie widzę jak partie prawicowe mogły by się zdystansować od KK w Polsce. Przecież w TYM MOMENCIE KK krzyczy iż jest on dyskryminowany przez władze Polski (przezabawne). Nie jestem w stanie sobie wyobrazić by jakaś partia mogła pod taką presją odejść od służalczości. Co szkodzi bardziej KK niż Polsce, bo Polska idzie ku lepszemu zważywszy że w okres dorosłości wchodzą ludzie którzy patrzą ku przyszłości, nie boją się świata zewnętrznego, są otwarci i nie pozwolą sobie mówić co mają robić w sferze swojej moralności. Im bardziej kościół walczy z ludzmi tym mocniej pożałuje za 10-20 lat. Dlatego mocno kibicuje kościołowi w jego misji (ach ten cynizm)

    Po drugie, ja naprawdę uważam iż spora część polityków postsolidarnościowych naprawdę wierzy w to co robi. Paradoksalnie sprzeciwiali się PRL ale jednak ów system wpoił im jak ma wyglądać gospodarka. Poglądy PiS na temat wolnego rynku to istny żart, który można streścić w dwóch słowach: „więcej państwa”. W sprawach moralnych także stoją po stronie kościoła.

    Reasumując, Azraelu masz całkowita rację póki nie zmieni się kadra polityków to nic się na Polskiej scenie politycznej nie zmieni.

    Pozdrawiam.

  2. Partia prawicowa, według polskich standardów, musi odwoływać się do głębokich myśli […] Józefa Piłsudskiego.

    I to mnie nieodmiennie bawi.

  3. poltiser on 30/06/2009 at 20:54 said:

    Nie ma syndromu ostatnich 20 lat – jest syndrom ostatnich 200 lat z których ani 20lecie ani okres PRLu ani 20lat IIIRP nie odbiegają aż tak daleko, żeby nie wyłaniał się wspólny patern. Osobiście nazywam to syndromem Latarnika, czyli emocjonalnym i intelektualnym niedostosowaniem do wymagań otaczającej nas rzeczywistości.
    Objawia się to hołubieniem przesądów, egzaltacji, absolutnych i niepodważalnych „wartości”, domaganiem się ślepego posłuszeństwa wobec „autorytetów” i „patriotyzmu” którego dokładnie nikt z entuzjastów opisać nie potrafi.
    Przeciwwagą dla egzaltowanej większości jest z reguły szubrawa mniejszość, dla której nie ma rzeczy świętej i można iść na współpracę z kimkolwiek w imię doraźnego zysku. O nich wstyd mówić, choć byli w każdym minionym pokoleniu.
    Wyjściem z tego „zaczarowanego kręgu” jest zdecydowanie pragmatyczna postawa technokratów w rodzaju Kościuszki, Staszica, Druckiego Lubeckiego, Malinowskiego, Paderewskiego, Kwiatkowskiego, Sikorskiego, Langego, Kotarbińskiego, Wyczańskiego, Balcerowicza…
    To byli i są ludzie różnych orientacji i można się z nimi w różnych sprawach nie zgadzać, łączy ich pragmatyzm i widoczne ślady materialnego rozwoju i ludzi i gospodarki. Na pewno nie znam wszystkich.
    Warto budować nowe koncepcje i prawicowe i lewicowe na tych tradycjach a nie na rewolucyjno powstańczych mrzonkach…
    Jak za Piastów i Jagiellonów los kraju i ludzi jest ważniejszy niż jakiekolwiek ideologiczne czy religijne zasady.
    Łączę pozdrowienia.

  4. Zatarcie pojec w polityce jest znaczne, mamy polityczny miszmasz. Niestety. Ale nie jest to typowa cecha polskiej polityki.

    Prosze, nie tylko moje zdanie, rowniez Manu pisze, ze podobna sytuacja ma miejsce w Niemczech:

    fragment wypowiedzi, calosc na
    http://www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=25&c_start=620#c10421

    #560 | Manu am 01-07-2009 10:36
    To porównanie uważam za fajne: Unia (CDU) widzi siebie sama jako jedyną pozostałą partią ludową. (..) Widziałam podobne argumenty ze strony polskich kolegów i wydaje mi się, iż mamy nowy fenomen europejski: nasi politycy żyją w swoim świecie, a my, ludzie, żyjemy w rzeczywistości. (…)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>