Wywiady polityczne Azraela – Dariusz Rosati

W cyklu wywiadów politycznych, dziś prof. Dariusz Rosati. Także kandydat do Parlamentu Europejskiego, z listy Centrolewicy. Rosati jest jednym z pomysłodawców i twórców Poro umienia dla Przyszłości, ruchu politycznego, którego ideą jest w przyszłości budowa nowej formacji socjaldemokratycznej.

Wywiad, jak poprzedni, z posłem PSL, Januszem Piechocińskim, poświęcony jest niedzielnym wyborom do PE, 7 czerwca.

Rosati

[audio http://dl.getdropbox.com/u/812661/DRosati%20%281%29.mp3]

Krótki wyciąg z biogramu prof. Dariusza Rosatiego (za Wikipedią)

Dariusz Kajetan Rosati (ur. 8 sierpnia 1946 w Radomiu) – polski ekonomista i polityk, były minister spraw zagranicznych, od 2004 poseł do Parlamentu Europejskiego.
Absolwent XXII Liceum Ogólnokształcącego im. Jose Marti w Warszawie. Ukończył studia na Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki.
Po uzyskaniu tytułu zawodowego magistra nauk ekonomicznych w 1969 rozpoczął pracę w SGPiS jako asystent. W 1973 obronił pracę doktorską, w 1978 uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk ekonomicznych. W 1990 otrzymał tytuł naukowy profesora nauk ekonomicznych. Specjalizuje się w dziedzinie polityki makroekonomicznej, integracji europejskiej, finansów i handlu międzynarodowego.

W latach 1970-1990 odbył szereg stażów krajowych i zagranicznych, m.in. we Francji, w Wielkiej Brytanii, w USA i na Węgrzech. Był wielokrotnie ekspertem organizacji międzynarodowych (UNIDO, Bank Światowy, Komisja Europejska, Międzynarodowa Organizacja Pracy). W latach 1986-1987 był profesorem wizytującym na Uniwersytecie w Princeton w USA. W 1985 założył i zajmował stanowisko dyrektora Instytutu Gospodarki Światowej w SGPiS, a następnie dyrektora Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego.

W latach 1966-1990 należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Od 1987 do 1990 uczestniczył w pracach Komisji ds. Reformy Gospodarczej, a w latach 1988-1989 był członkiem zespołu doradców ekonomicznych Prezesa Rady Ministrów.

Na przełomie lat 80. i 90. był jednym z członków rady nadzorczej FOZZ. W latach 1991-1995 pracował w Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ w Genewie jako szef sekcji krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Od 1994 do 1997 zasiadał w Radzie Strategii Gospodarczej przy Radzie Ministrów.

Od grudnia 1995 do października 1997 zajmował stanowisko ministra spraw zagranicznych, od 1998 do 2004 zasiadał w Radzie Polityki Pieniężnej I kadencji. Od maja 2003 do września 2005 pełnił funkcję rektora Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie.

Jest członkiem Komitetu Nauk Ekonomicznych PAN (od 1999), Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (od 1969), a także European Economic Association i European Association of Comparative Economc Studies. W latach 1998-2001 zasiadał w radzie nadzorczej International Exchange Program (IREX) w Waszyngtonie. W 2001 został członkiem grupy doradców ekonomicznych Przewodniczącego Komisji Europejskiej Romano Prodiego. Do maja 2006 zasiadał radzie nadzorczej Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. Autor ponad 250 prac naukowych (w tym pięciu książek) wydanych w języku polskim, angielskim, rosyjskim i innych.

Azrael

* Materiał dźwiękowy przygotowany dla Studia Opinii

Margines polityczny

Nie szanują naszego prezydenta. Nie szanują w Polsce, gdzie on sam i jego totumfaccy co jakiś czas muszą przypominać, że to on jest najważniejszym obywatelem i najważniejszą osobą w państwie. Nie szanują Lecha Kaczyńskiego w Europie i całym świecie. Nie szanują taka bardzo, że poza Czechami, Ukrainą, Gruzją, Litwą i Izraelem – nigdzie nasz „najwyższy przedstawiciel” nie bywa. A tam gdzie bywa – jest, i owszem, witany z honorami, ale czy coś z tego wynika? Nie wynika nic.

Jak wyliczył ostatnio minister Radosław Sikorski, Kaczyński na Litwie, u Adamkusa na obiadkach był 11 razy… a polska mniejszość, jak ma problemy z polskimi nazwiskami i prawami majątkowymi – tak ma je dalej. Obiadki na Litwie – lunche w Pradze, u Klausa. Po co? O tym wiedzą tylko oni, ale na pewni nie dyskutują panowie o pogłębieniu integracji europejskiej, nie mówiąc o Traktacie Lizbońskim. O wizytach w Gruzji i na Ukrainie – nie warto nawet już wspominać – tak zwana polityka wschodnia pana prezydenta to mit i hucpa polityczna, a nie realne sukcesy. No, chyba że rajd limuzynami po Osetii Południowej uznać za sukces. Tylko, że kto pana prezydenta będzie chciał odznaczyć za odwagę?!

A teraz jeszcze pana prezydenta (i nie da się ukryć – także polskich kombatantów) upokorzyli Francuzi, którzy nie zaprosili go na obchody 65 rocznicy lądowania Aliantów w Normandii, na rocznicę „D-Day”. Jedyne pocieszenie, że podobny afront spotkał również brytyjską monarchinię. Czy polska dyplomacja powinna protestować? Tak, ale tylko dyplomatycznie, bez napinania się i bez emocji.

Brak zaproszenia do Normandii jest tylko potwierdzeniem tego, że Lecha Kaczyńskiego nikt nie traktuje poważnie. Nie jest on dla obcokrajowców, tak jak i dla Polaków reprezentantem narodu polskiego. Nicolas Sarkozy pamięta Kaczyńskiemu honorowe zobowiązanie do podpisania dokumentów ratyfikacyjnych TL, dokumentu, który przecież pan prezydent sam wynegocjował. Poza tym, pomimo, że nie jest szanowany, to jednak w materiałach prasowych polityków występuje. A z nich wyziera postać politycznego dyletanta, realizującego program swojego brata, program antyrządowy. I do tego jeszcze utajnionegoeurosceptyka. I z tego powodu nie jest dla nikogo żadnym partnerem, do jakichkolwiek rozmów. Po wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego Kaczyński może sobie jeździć na szyty Unii Europejskiej, lecz niech nie liczy na to, że jego głos, w jakiejkolwiek sprawie będzie traktowany poważnie. Jest już tylko marginesem politycznym. Nikt go nie zaprasza, nikt nie chce słuchać jego rad. Do poklepywania po ramionach pozostał mu już tylko Łapiński…

Continue Reading →

  • Facebook