Zapiski zza Atlantyku – 3 lipca

Niemożliwa miłość


Dwa wydawałoby się rożne wydarzenia, ale posiadające wspólny mianownik, miały ostatnio miejsce w życiu Ameryki.

W 1969 w jednym z barów gejowskich, Stonewall w Nowym Jorku, po raz pierwszy geje otwarcie zaprotestowali przeciwko brutalności policji. Wydarzenia te rozpoczęły ruch, którego celem było i jest uzyskanie równych praw dla wszystkich niezależnie od zainteresowań seksualnych. 40 lat temu, geje uznawani byli za niemoralnych, chorych ludzi, a „ich miłość” za nienaturalna. Walka gejów o swoje prawa jest walką emocjonalną, gdyż radykalizm społeczeństwa amerykańskiego oraz partii politycznych tkwi głęboko w przekonaniu wielu Amerykanów. Przekonanie jest takie, że pozwolimy gejom na pewne rzeczy, ale nie pozwolimy im na inne, ponieważ ich styl życia nie jest „naturalny”. Wielu nawet nie stara się zrozumieć, że są to tacy sami ludzie, którzy po prostu maja trochę inne zainteresowanie jeśli chodzi o miłość.

W przeciągu lat, podejście do gejów uległo pewnej zmianie. W niektórych stanach, pozwolono im nawet na zawieranie związków małżeńskich, służbę wojskowa czy pełnienie funkcji politycznych bez krycia się, że nie są heteroseksualistami. Ale nadal istnieje duża nietolerancja. Prezydent Obama jako kandydat na stanowisko prezydenta obiecał środowisku gejowskiemu wprowadzenia zmian . Obiecał przede wszystkim, że postara się o prawo dla gejów do zawarcia związków małżeńskich. Społeczność gejowska jest rozczarowana Białym Domem. I jest to zrozumiale. Można obwiniać prezydenta Obamę o to, że tej obietnicy jeszcze nie dotrzymał, ale dobre chęci nie zawsze wygrywają. Zmiana ustawy dotyczącej definicji rodziny musi zostać zaakceptowana przez Kongres. Jaka jest szansa, że Kongres, mimo, ze zdominowany przez Demokratów, którzy są bardziej liberalni w podejściu do tej sprawy, prześle mu dokument, który by zmienił ustawę definiująca rodzinę? Prawie żadna. Opozycja jest ogromna. Senator z Południowej Karoliny, Republikanin, Jim DeMint powiedział, że pozwolenie na zmianę definicji małżeństwa było by destruktywne dla wiary, rodziny i wolności obywatelskiej. Biały Dom waha się aby być bardziej agresywnym w tej sprawie gdyż obawia się, ze konserwatyści zrobią jeszcze większa rozróbę niż geje, jeżeli dojdzie do zmiany definicji rodziny. Zwłaszcza teraz kiedy priorytetem jest reforma służby zdrowia, przeciwstawienie się konserwatystom mogłoby mieć negatywne skutki .


Homofobia jest zakorzeniona w myśleniu wielu Amerykanów, ale nie tylko w Ameryce. Młodzi Amerykanie są bardziej liberalni. 57% społeczności poniżej 40 roku życia popiera małżeństwo pomiędzy osobami tej samej płci (New York Times). Jednakże wielu jest nadal przeciwko. Jest to grupa konserwatywna, która lubi określać się jako ci, którzy cenią wartości rodzinne, ciężka pracę oraz uczciwość. I na tym politycznie jada Republikanie. Republikanie, kapłani życia rodzinnego, ślepej wiary oraz tzw. uczciwości, ale tylko wtedy kiedy im to pasuje. W ich mniemaniu, nie jest możliwe aby gej również cenił rodzinę, uczciwość czy ciężka pracę. A przecież wielu z nich jest w stałych związkach przez kilkadziesiąt lat. Zabieranie im prawa do wspólnego ubezpieczenia, dziedziczenia czy podejmowania decyzji medycznej jest okrutne i niesprawiedliwe.

Republikanie często podkreślają, ze nic przeciwko gejom nie maja, dodatkowo cytują Biblię, w której to rodzina to kobieta i mężczyzna, a celem jednostki rodzinnej jest kreowanie dzieci. Do znużenia podkreślają jak bardzo te wartości są ważne, a jakakolwiek zmiana byłaby destruktywna dla jednostki rodzinnej.
W ostatnich dniach, Mark Sanford, gubernator partii Republikanów z Południowej Karoliny, został zmuszony do przyznania się, że miał pozamałżeńskie stosunki. Przyznał się tylko dlatego, że został przyłapany. Przez 8 lat romansował z kobietą z Argentyny, podróżując tam i z powrotem w czasie kiedy powinien plenic funkcję gubernatora. Sam fakt, że wyjechał w czasie kiedy powinien być w pracy, nie mówiąc o tym nikomu sugeruje, że Sanford jest nieodpowiedzialny. Jego kłamstwo o wyprawie w góry a potem przyznanie się do romansu jest po prostu śmieszne. Ale jest to niczym w porównaniu z tym, że w zeszłym roku, ta „ikona cnót i wartości” rozważała swoją kandydaturę na stanowisko wiceprezydenta USA wiedząc, że jego romans w każdej chwili może być ujawniony. Kilka tygodni temu, senator z Newady, John Ensign, również Republikanin, przyznał się do romansu z żoną osoby, która była odpowiedzialna za jego kampanie wyborcza. Ensign tak jak i Sanford miał kandydować na stanowisko Prezydenta USA z partii Republikanów w 2012 i pokładano w obu ogromne nadzieje. Wymienię jeszcze tylko kilku innych; John McCain, zeszłoroczny kandydat na prezydenta; Republikanin David Vitter z Luizjany, który dzięki swoim ewangelickim wyborcom, został ponownie wybrany nawet po tym jak ujawnił kontakty z prostytutkami, które tak potępiał; już nie wspomnę o Newt Gingrich, byłym marszałku Senatu, który tak bardzo krytykował Billa Clintona. Lista jest długa i sławetna. Ale im Pan Bóg oraz społeczeństwo wybaczy. Przecież według Starego Testamentu, cytowanego tak często przez owych panów, kara za zdradę małżeńska jest ukamienowanie. Ale ci zeloci stosują słowa zaczerpnięte z Biblii tylko i wyłącznie wtedy kiedy to im odpowiada. Sanford oraz Ensign współpracowali nawet ze Stowarzyszeniami Chrześcijańskimi na Capitol Hill, których założeniem była czystość i bezkompromisowa lojalność w stosunku do jednostki rodzinnej.

Owi Panowie ukazali, że ich moralność oraz konserwatywna religijność ma wiele dewiacji. Nie mowię, ze Demokraci są idealni, czy nie maja podobnych sytuacji. Ale przynajmniej nie kreują się na ikony świętości, które zabraniają praw innym. Okazuje się, ze Republikanie bardziej przypominają swojego ulubionego „grzesznika” Billa Clintona, który kiedyś żartując powiedział „Definicja niemoralności jest – postępuj niemoralnie; oczekując , że efekt tych zachowań będzie miał całkiem inny rezultat”.

Wigg

One Thought on “Zapiski zza Atlantyku – 3 lipca

  1. John Cooper on 05/07/2009 at 11:35 said:

    „Społeczność gejowska jest rozczarowana Białym Domem. I jest to zrozumiale. Można obwiniać prezydenta Obamę o to, że tej obietnicy jeszcze nie dotrzymał, ale dobre chęci nie zawsze wygrywają.”

    To on w ogóle jakąś obietnicę dotrzymał?

    Głupiego Guantanamo nie potrafi zamknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook