
Polscy komentatorzy sceny politycznej, spece od marketingu, dziennikarze piszący o polityce, lubią sobie pewne sprawy szufladkować, umieszczać w przegródkach. Najchętniej robią to, korzystając z podręcznikowych definicji, pod które sobie podwieszają konkretne formacje polityczne, a nawet konkretnych ludzi.
I tak Prawo i Sprawiedliwość na zawsze zostanie już prawicą. Nie ważne, że prawica w doktrynie charakteryzuje się liberalizmem gospodarczym (PiS to niemalże doktrynerscy socjaliści), że dla prawicy swoboda gospodarcza, minimalistyczna kontrola państwa w sfery gospodarcze, prywatna własność środków produkcji to kanony (PiS chciałby, aby państwo zarządzało gospodarką na wszystkich szczeblach, a prywatyzacja to synonim złodziejstwa…) – PiS jest prawicą, i basta!
Platforma Obywatelska z kolei ma być partią liberalną, zarówno w dziedzinie światopoglądu, jak i ekonomii. I nieważne jest jest to, że PO idzie na szerokie ustępstwa wobec Kościoła Katolickiego, jak w sprawach in vitro, a w dziedzinie uwolnienia gospodarki z okowów biurokracji, czy dokończenia prywatyzacji – literalnie przez okres pon 1,5 roku nie zrobił nic! Podobnie zresztą jak PO nie zrobiło dokładnie nic w służbie zdrowia, reformie szkolnictwa wyższego i podstawowego, w dziedzinie infrastruktury, tej podstawowej, jak i teleinformatycznej… Zresztą PO nie zrobiło niczego sensownego w żadnej dziedzinie życia społecznego. Trzeba sobie to wreszcie jasno powiedzieć – zarządzanie państwem kiepskie, rządzenie, poprzez porządkowanie, legislację i stymulowanie rozwoju – żadne…
Stronnictwo Demokratyczne, NOWA partia Pawła Piskorskiego, musi zostać przez polskich speców marketingu politycznego w jakiś sposób zakwalifikowana. Muszą oni dla niej znaleźć miejsce na ISTNIEJĄCEJ scenie politycznej. Pozwoliłem sobie podkreślić dwa słowa, czyli to, że SD jest nową partią, oraz, że polska scena jest stała.
Otóż, niezależnie od tego, że i znak i nazwa, a także ciągłość historyczna SD zostaje zachowana, od dnia kiedy Paweł Piskorski został szefem, przewodniczącym partii, wstąpił w nią nowy duch i stała się nową wartością, nową siłą polityczną. Siłą z programem i celami na XXI wiek. I również scena polityczna, ta układanka, jaką chcą widzieć politycy i wspomagający ich spin doctorzy, dziennikarze, nie jest dana raz na zawsze. Dlatego też opinia, wysuwana i lansowana przez specjalistów zbliżonych do PO, że SD to partia centrolewicowa, nie ma krzty pokrycia w rzeczywistości.
Po pierwsze, nowe SD nie jest partią gry, ani nawet rozgrywek, takich jakie mamy obecnie na polskiej scenie politycznej. Ukochany podział dychotomiczny, jak się zamarzył zarówno Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak i Donaldowi Tuskowi, reprezentantom partii postsolidarnościowych, wyczerpał swoją formułę. Polscy wyborcy mają szersze spektrum zainteresowań i poglądów politycznych, niż tylko te, które są reprezentowane przez PO i PiS. Dodatkowo, wojna jak się toczy permanentnie pomiędzy obiema partiami, doprowadziła do tego, że obie, zarówno PiS, jak PO zaprzestały przyciągania nowego elektoratu. Dramatycznie będzie to widoczne już najbliższym czasie, kiedy dość świeży, młody elektorat PO otrzyma alternatywę wyborczą. Młodych, wykształconych wyborców interesują partie programów przyszłości, a nie przeszłości, partie z jasnym, zdeklarowanym programem Polski na XXI wiek, gdzie kwestie idei, rozliczeń, wartości chrześcijańskich, nie będą nie tylko marginesem – ale nie zostaną w ogóle podjęte w dyskusjach. Te sprawy zostaną tylko w indywidualnych domenach obywateli, w sferze ich prywatnych decyzji i wyborów.
Po drugie, Paweł Piskorski, i Andrzej Olechowski, którego oblicze jest właśnie podnoszone na sztandarach partyjnych, nie są socjaldemokratami. Obaj są klasycznymi liberałami, w każdej sferze życia społecznego. I obaj nie chcą się zaliczać do establishmentu politycznego, który żyje i żeruje na państwie. Są obaj gwarantami tego, że dyskurs polityczny, jak będą chcieli wprowadzić do polskiej polityki, będzie się obracał wokół spraw żywotnych, życiowych obywatela, każdego obywatela.
Do SD trafią ludzie, którzy będą chcieli zostawić za sobą kwestie idei i wartości, rozumiane w Polsce jako rozliczenie z przeszłością, stosunek do Kościoła Katolickiego, czy dyskusje o tym, czy PRL był dobry, czy zły. Oczywiście, można się spodziewać, że w SD, lub we współpracy z tą partią odnajdą się ludzi kojarzeni z lewicą, jak Dariusz Rosati, czy Marek Borowski, ale nie po to, aby optować za socjalnym i etatystycznym programem społecznym, lecz za programem liberalnego rozwoju kraju.
Nowe Stronnictwo Demokratyczne nie będzie się lokować w szczelinie pomiędzy Platformą Obywatelską, a Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Czyli, jak chcą to widzieć niektórzy, jednak na lewicy. SD idzie do centrum. Więcej, idzie do centrum politycznego, aby nie tylko przejąć niezadowolonych wyborców PO i SLD, ale również po to, aby spróbować odtworzyć wyborcze centrum i uaktywnić te 40 – 50% wyborców, którzy dalej do urn nie chodzą.
SD ma szansę nie tylko na rozbicie spetryfikowanej sceny politycznej, ale również na zlikwidowanie podziału polskiej polityki z układu 2+2. Dwie duże partie i dwa dodatki. Może się okazać, że w wyborach parlamentarnych w roku 2011 do wyborów staną nie tylko PiS, PO, SD, SLD i PSL – ale również inny układ polityczny. Być może powstały kosztem SLD i PiS, które to formacje będą odchodziły. Natomiast SD przejmie w dużym stopniu tych wyborców, którzy do tej pory traktowali PO jako alternatywę wobec PiS i plasowali się “na skrzydłach” Platformy.
Stronnictwo Demokratyczne wprowadziło do polskiej polityki, a szerzej, do polskiej demokracji dawno w niej nie widziany element autentycznej konkurencji rynkowej. To może doprowadzić do poprawienia nie tylko debaty politycznej na inny, poważny, merytoryczny poziom, ale również do poprawy działania instytucji państwa. Nic tak nie robi dobrze jakości, w każdej dziedzinie życia społecznego, jak zdrowa, dobra konkurencja.
Azrael




@Azrael; Przyglądając się (nawet z umiarkowaną życzliwością) tej inicjatywie, nie można jednak nie zauważyć kilku potencjalnych problemów. Uważam, że zagranie z Olechowskim jako ewentualnym kandydatem na Prezydenta za błąd SD, który może sprowadzić tę partię do roli marginesu i kanapy już w 2010 roku. Próbując myśląc tak jak bym był działaczem tej partii i chciał dla niej jak najlepiej dochodzę do wniosku, że z ich punktu widzenia najrozsądniej byłoby nie wystawiać kandydata w wyborach prezydenckich i zamiast tego skoncentrować się na budowie struktur partyjnych również poza Warszawą i okolicami, tak aby móc wystartować w wyborach samorządowych w całym kraju i wtedy przedstawić alternatywny program wobec konkurencji. Jednym słowem, obawiam się że SD i Piskorski popełnia mały falstart. Kluczowym momentem dla ewentualnego przełamania kartelu 2+2 będą wybory prezydenckie i to od ich wyniku zależy co się stanie na polskiej scenie politycznej dalej, nie można w tych wyborach wziąć udziału, dostać 3% procent i samemu zepchnąć się do roli marginesu politycznego, uważam że praca u podstaw po to aby po tych wyborach móc przedstawić już konkretną alternatywę (tak programową jak i personalną) jest lepszym rozwiązaniem. Po drugie, jak do tej pory w Pl. wszystkie partie tworzono poprzez przyjmowanie na pokład wszelkich możliwych rozbitków wraz z przyczepionymi do nich pomniejszymi działaczami. Sztandarowy przyĸład to błąd Leppera z przyjęciem Czarneckiego do Samoobrony. SD żeby mogła coś zdziałać musi staranniej przyglądać się kogo w swoje szeregi przyjmuje, aby nie okazało się że już w 2010 jest wewnętrznie rozłożona przez krety podesłane zarówno z PO jak i ze środowisk związanych z obecną (chyba już byłą) Centrolewicą.W sumie ciekawe co z tego wyjdzie.
Podobnymi entuzjastycznymi komentarzami witano powstanie PO kilka lat temu.
Ja czekam teraz na spektakularne ‘transfery bez konieczności zmieniania poglądów’ z PO do SD.
Mam pewne watpliwości co do tej parii o ile program centowy, liberalny jest mi bliski to przy obecnej ordynacji przbicie sie jest cholernie trudne. Co do tego iz elektorat PO zawiodl sie i szuka alternatywy to cos w tym jest gdyż tak jest ze mna. Poczekamy zobaczymy.
Pingback: Twitted by azraelk
Nieporozumienie związane z podziałami politycznymi w Polsce jest stare jak chrześcijaństwo i wiąże się, jak kazania Skargi, z przeniesieniem ciężaru odpowiedzialności za przetrwanie narodu, kiedy chroniąca go dynastia fizycznie i moralnie padła… pozostał oręż ukuty do obrony dynastii przez Konstantyna Wielkiego, który przecież miał podobne kłopoty. A teraz nikt nie pamięta skąd i dlaczego krzyże pojawiły się w Polsce, ich znaczenie się zmieniło i teraz gra słów prawy – prawicowy przesłania ideologiczne spory zaiste ludycznymi skojarzeniami.
Prawicowy u nas znaczy tyle co pro kościelny…
Jest to bardziej deklaracja lojalności niż logicznej poprawności. Są z nią związane ideologiczne obowiązki i wasalcze zobowiązania…
Jest to iście porządek feudalny, dlatego w obecnym stanie rzeczy anachroniczny i niezrozumiały dla obserwatorów z zewnątrz. Był on do pewnego stopnia kultywowany za komuny jak chińscy komuniści kultywują tradycje cesarstwa i osiągają zawrotne sukcesy w naśladowaniu okrucieństwa twórcy tradycji pacyfikowania „gadających głów”…
Osobiście życzę Olechowskiemu i Piskorskiemu sił na wytrwanie i nieskończonych pomysłów jak kultywować tradycje Reja, Kochanowskiego, Modrzewskiego i wielu wielu innych.
Należałoby zacząć jak zwykle od początku, czyli od „Odprawy posłów Greckich” i wszystkich z tym związanych konsekwencji…
Oglądanie się na innych a zwłaszcza ciągłe zapraszanie „specjalistów” od Polskiego Bezpieczeństwa zakończy się szybko jak panowanie pierwszego obcokrajowca na naszym tronie wybranego po upadku dynastii Jagiellonów.
Wierzę głęboko, że z historii można się uczyć. Chciałbym uwierzyć, że nasi politycy uczą się szybciej od innych.
Łączę pozdrowienia.
nie wierzę, że SD cokolwiek zdziała. Nawet jak osiagnie to swoje wymarzone 17%, ściagnie PO do 30% to kto bedzie rządził? Z kim owa partia wejdzie w koalicję? Czy Borowski i Rosatti wyzbędą się swoich lewicowych ciagotek? Powstanie totalna niemoc jak za rządow PiS. Wolałabym aby pełnie władzy objęlo PO (51% w sejmie i urząd prezydenta) i choć raz mogłabym rozliczyć rządzacych, którym nikt by nie przeszkadzał i z których programem się zgadzam. Te wszystkie krzyki, że PO przed wyborami obiecało a teraz po 1,5 roku rządzenie w warunkach zawieruchy na całym świecie nie zrealizowało swoich obietnic jest dla mnie śmieszne i niesprawiedliwe. Chce tej parti dać szansę w warunkach normalnego rozwoju bo jest to mimo wad (a ktoż ich nie ma?) najlepsza partia na te i na lepsze czasy a co ważne partia o największych mozliwościach działania.
W tej chwili SD to tak naprawdę nie wiadomo co. Trzeba poczekać, czy rozrosną się poza jedną kanapę.
A z tezą, że Paweł Piskorski nigdy nie chciał żerować na państwie, to bym uważał
Bardzo przydalaby sie rozsadna alternatywa dla PO (bo dla PiSu zadnej alternatywy nie potrzeba, po prostu PiSu nie potrzeba). Niestety caly Twoj wywod mocno zalatuje mi „wishful thinking”. A szczegolnie przekonaniu, ze Piskorski i Olechowski sa w tym momencie gwarantami czegokolwiek, brakuje moim zdaniem jakichkolwiek solidnych podstaw. Obym sie mylil. Pozywiom, uwidim.