Ach, te fajerwerki
4 Lipca 1776 roku, Thomas Jefferson i John Adams podpisali Deklaracje o Niepodległości. Deklaracja ta odseparowała 13 pierwszych koloni Ameryki Północnej od Wielkiej Brytanii tworząc nowa nacje. Od tego czasu Amerykanie w sposób bardzo swojski dla siebie obchodzą to święto.
Obchody 4 Lipca w USA to grillowanie, picie piwa w dużych ilościach oraz przyglądanie się fajerwerkom. Amerykanie uwielbiają świętować. Tony mięsa oraz kiełbas znika z polek sklepowych aby Amerykanie mogli wygrilować i się nimi zajadać. Amerykanie grillują wszystko nawet pizzę. Im więcej tym lepiej. Zapach grillowanego mięsa unosi się w powietrzu przez cały weekend .

Miasto Chicago co roku organizuje ekstrawagancje sztucznych ogni na Navy Pier w przeddzień owego święta. Navy Pier jest to bardzo ładnie zorganizowane molo w głąb jeziora Michigan gdzie znajdują się przeróżne restauracje, sklepiki z bibelotami, Diabelskie kolo, stoiska z piwem i jedzeniem oraz wiele innych atrakcji pozbywających Amerykanów w sposób bardzo szybki i skuteczny zarobionych dolarów. Co roku tysiące mieszkańców Chicago przychodzi na Navy Pier aby obejrzeć niesamowity pokaz sztucznych ogni. Są naprawdę spektakularne.
Ale prawdziwa zabawa zaczyna się 4 lipca kiedy to mieszkańcy Chicago sami bawią się sztucznymi ogniami. Miasto wybucha tysiącami sztucznych ogni a dzielnice i przedmieścia prześcigają się, kto lepiej i głośniej zakłóci spokój mieszkańców miasta. Huk i smród owych fajerwerków unosi się w powietrzu do późnych godzin nocnych; co chwila słychać syreny wozów strażackich, syreny policyjne oraz karetki pogotowia odwożące nieszczęśliwców, którzy w upojeniu alkoholowym oraz swojej głupocie stracili przypadkowo jedną z części swojego ciała. A w tym roku jeszcze się most zawalił i 150 ludzi wpadło do wody.
Obserwując Amerykanów i przebywając z nimi można jednak zauważyć, że oni naprawdę potrafią się cieszyć ze swoich świat narodowych i z tego co mają. Są dumni ze swojej flagi, żołnierzy i pozycji na świecie. Swoim żołnierzom wysyłają paczki , listy a kiedy ich widzą, mówią im „cześć” i dziękują im za to, ze poszli na front. Amerykanie wierzą w swoja konstytucje i ja szanują. Ponadto, są przekonani, ze są najwspanialszym narodem na Świecie i żaden inny im nie dorównuje. Co prawda zbyt dużo nie wiedzą o innych krajach, ale wydaje mi się, że są bardziej spójni; potrafią docenić to co maja i dążą do tego aby ten kraj oraz jego mieszkańcy mieli lepiej. Uśmiechają się do siebie, mówią „hi” obcemu i są bardziej otwarci niż inne nacje. Za każdym razem podkreślają, że siłą tego kraju jest przeciętny Amerykanin, który w pocie czoła dąży do ulepszenia warunków życia. Wiele rzeczy mnie irytuje i śmieszy w Amerykanach, ale podziwiam ich właśnie za ta lekkość bycia, za ich wiarę, że mają do czegoś prawo, za umiejętność cieszenia się ze swoich osiągnięć . Ale przede wszystkim nie wstydzą się swojego kraju ani tego, ze są Amerykanami. Myślę, że fajnie by było, aby Polacy tez się do siebie uśmiechali i czasami zamiast przypominania sobie o tym jakim martyrium Polska była, a Polacy bohaterami, tak po prostu sobie poświętowali.
Wigg





Najnowsze komentarze