Zamilczane ludobójstwo

Kilkanaście dni temu odbyła się w Lublinie, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim uroczystość, która dla wielu Polaków była hańbiąca. Oto prezydent Ukrainy, Wiktor Juszczenko otrzymał doktorat honoris causa tej uczelni, za jak napisano w laudacji, „działanie, dzięki któremu społeczeństwo Ukrainy weszło na drogę demokratycznych przemian”. Ten honor uczyniony Juszczence przez katolicką uczelnie, przy obecności polskiego prezydenta, jest dla wielu policzkiem. Jest on zwolennikiem wprowadzenia do życia społecznego Ukrainy pamięci o OUN/UPA, zbrodniczych dla Polaków organizacji, winnych śmierci w krwawych mordach około 60.000 Polaków z Wołynia, a w sumie ok. 130.000 Polaków zamordowanych we wszystkich wschodnich województwach II Rzeczpospolitej (niektóre dane mówią o śmierci nawet 200.000 ludzi…). Juszczenko jest tym, który chce wprowadzić budować tożsamość narodową bazującą na pamięci i politykę historyczną opartej o te dwie organizacje.

11 lipca minęła 66 rocznica krwawej niedzieli, gdzie w jak udokumentowano, w ponad 500 aktach zbrodniczych ataków zginęło tego dnia i w ciągu kilku dni, w zaplanowanych i bestialskich akcjach około 20.000 Polaków. Niestety, oficjalne władze państwowe, a także kościelne, nie odniosły się do tej rocznicy i do pamięci pomordowanych.

Zbrodnie wołyńskie to jedna z najbardziej hańbiących i przemilczanych kart polskiej polityki po roku 1989. Polityka historyczna, tak często i chętnie przywoływana w dyskusjach, szczególnie przez polską prawicę, nie obejmuje spraw mordów na Ukrainie. Poprawność polityczna, która z jednej strony każe upominać się wobec Rosji o uznanie zbrodni w Katyniu, Miednoje i Ostaszkowie za ludobójstw, jednocześnie w sposób równie zdecydowany, ale za to amoralny, każe z pamięci oficjalnej polityki i edukacji obywatelskiej usuwać pamięć o zbrodni, o ludobójstwie wołyńskim.

Polskie relacje z Ukrainą, w coraz szerszym odczuciu społecznym , gdzie informacja ze źródeł obywatelskich jest coraz bardziej dostępna, nie zostaną naprawione do czasu, kiedy polscy politycy nie podejmą oficjalnie rozmów celem wyjaśnienia całokształtu zbrodni wołyńskich. Ważne jest również to, aby w tym politycznym i historycznym dyskursie nie omijać spraw związanych z polskimi źródłami niepokojów na terenach ukraińskich w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Korzystanie z doktryny Redaktora, Jerzego Giedroycia, który uważał (pod wpływem niewątpliwie opinii Adolfa Bocheńskiego), że niepodległa Ukraina jest podstawą polskiej polityki wschodniej, doprowadziło do sytuacji, gdzie wspieranie przez władze ukraińskie jawnie profaszystowskich organizacji jest przemilczane. Na polskiej polityce wschodniej mści się jawna i ukryta rusofobia, a także bezkrytyczne poleganie na jednostronnych opiniach i poglądach takich ludzi, jak Bohdan Osadczuk.

Wizja polsko-ukraińskiej przyjaźni jest nęcąca, pod warunkiem, że będzie ona oparta o rzetelne, pełne wyjaśnienie wszystkich spraw wspólnej historii i nie będzie przeciwstawiana Rosji. Bo to właśnie Rosja była, jest i będzie naszym najbliższym i najważniejszym partnerem wschodnim.

Polska polityka zagraniczna powinna podejmować problemy w sposób zgodny z naszym interesem narodowym. Dlatego też nie można pozwolić, aby sprawy takiej wagi, jak obiektywna prawda o wołyńskich zbrodniach były przez tyle lat przemilczane. Dotyczy to również polskiego Kościoła Katolickiego, który konsekwentnie nie porusza tematu udziału duchownych grekokatolickich w pogromach wołyńskich.

Azrael


4 Comments

  1. c00lzyg

    Hmm paradoksalnie gdy domagamy sie prawdy o zbrodnaich ZSRR – Katyń jest to grzebanie w przeszlosci. Gdy nie domagamy sie prawdy o zbrodniach Ukraińców jest to zatajanie prawdy itp. Brakuje nam jakiegoś złotego środka.

    Odpowiedz
  2. sailor

    Witam. ” Ważne jest również to, aby w tym politycznym i historycznym dyskursie nie omijać spraw związanych z polskimi źródłami niepokojów”, no kto się odważy powiedzieć że Wojsko Polskie oraz Policja Państwowa brała udział w nawracaniu mieszkańców Ukrainy na wiarę Kościoła Wyznania Rzymsko-Katolickiego. I jak to się odbywało. No kto?

    Odpowiedz
  3. Roman Strokosz

    Ukrainskie bandy UPa nie do konca byly ukrainskimi. Kiedys zajmowalem sie badanianmi w okolicach Stanislawowa, Kaluszy, Kolomyji Drohobycza, tj. tj miejsc dzisiejszeje Ukrainy, ktore zasoiedlone byly glownie Polakami. Z tych okolic pochodzi czsesc moich przodkow. Dotarlem dom wielu swiadkow tamtych dni ktorzy twierdza, jak zajadlymi kryminalnymi wrecz uczestnikami tych band UPA byli Polacym, ktorzy zajmowlai sie szabrownictwem, kradzieza wszystkiego co drogocenne a pozniej w okresie lat 1946-48 zaczeli osiedlac sie w Polsce na ziemiach tzw,. odzyskanych tj dzisiejszej lubuszczyznie, wielkopolscem Pomorzu Zachodnim. Sprawiedliwosci nie stalon sie zadosc, bowiem Naconalistycznyczny ruch Urkainy , ktory zmierzal prosto i bez kompromisu do oddzielenia sie juz wowczas Ukrainy od ZSRR, do uniezalenieniam pod wszelkimi znakami Ukraniny od Kremla i przejecia majetnosci po Polakach na tamtych terenach i dzisiejszeych terenach bieszcazadzkich ( przejaw pewnych eksterytorialnych pretensji.
    Takl!@ bez cienia watpliowsci bylo wiele niewinny ofiar ludnosci cywilnej, przelana byla krew, ktorej mozna bylo unkinac. Ja osobiscie nie obwiniam Juszczenki o sympatyzowanie tych tendencji politycznych. MAm do niego rpetensje, ze nie powiedzial ani slowa w formie PRZEPRASZAM BRACIA POLACY za niewinnie przelana krew!.
    Uklony ze strony Polskie wzgledem Ukrainy sa krotkozwroczne i dosc slepe. To takie prowokowanie spiacego niedzwiedzia nie wiadomo w jakim celu. Zrobic na zlo Kremlowi! skrajna glupota. Wzbogacic wspolna Europe o jeszcze jednego partnera? A czy to warto ? Ogolnie reasumujac zakrety wspolczesnej polityki i dyplomacji na kanwie historii wioda ku nie wiadomo czemu tzn. nie przyniosa wlasciwych efektow i korzysci dla obydwu stron.
    Ws[pierajmy Ukraine ale ostroznie i z umiarem w dazeniu do wzmocnienia gospodarczego,m wyjscia z kryzysu demorkacji i dyplomacji lecz nie wkladajmy przyslowiowe trzy palce pomiedzy stosunku Ukrainy z Kremelem. To juz niebezpieczna gra!!

    Odpowiedz
  4. poltiser

    Historia Polski to jak szwajcarski ser, smakuje ale pełno w niej dziur. Szkoda że tak mało mówi się o tych dziurach.
    Błędów popełnionych przez Polaków na Ukrainie nie da się wyjaśnić historią jednego pokolenia, nie zdejmuje to odpowiedzialności ze strony Ukraińskiej za popełnione zbrodnie. Myślę, że mieszana komisja historyków z obu zainteresowanych krajów mogłaby pomóc w wyjaśnieniu wątpliwości i faktów.
    Oby jak najszybciej.
    Pozdrawiam.

    PS. Mrzonki o Polskich wpływach na los Ukrainy po Powstaniu Chmielnickiego to dowód nie tylko niebezpiecznej ślepoty politycznej ale i totalnego braku rozeznania w rachunkach kto kiedy i na co może sobie pozwolić w obecnych realiach geopolitycznych… jakby mrówka odgrażała się niedźwiedziowi! Nu Zajac Pagadiiii…!

    Odpowiedz


Add Your Comment