Parytet konstytucyjny

Jednym z tematów dyskutowanych w przestrzeni publicznej w ostatnim czasie jest sprawa parytetu społecznego, postulatu Kongresu Kobiet, polegającego na zagwarantowaniu na listach wyborczych określonej listy miejsc dla kobiet. Miałoby to kobietom dać równe szanse wyborcze, a co za tym idzie – możliwość ich szerszego wpływu na decyzje polityczne i społeczne.

Parytety nie są wymysłem oszalałych feministek, lecz są pomysłem politycznym i obywatelskim, mającym dostosować niedoskonałe prawo do realiów nowoczesnego państwa, w którym każdy, niezależnie od płci, ma równe prawa. Zawsze, kiedy pewne propozycje, które mają zasadniczy wpływ na życie społeczne, budzą wątpliwości, warto się odwołać do prawa, zaczynając najpierw od ustawy zasadniczej. A w niej znajdziemy następujące dwa artykuły;

Art. 32.

1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 33.

1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

2. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń.

Po ich przeczytaniu i analizie wyraźnie i bezdyskusyjnie widać, że pomysł kobiet ma uzasadniony i głęboki sens. Jest on przywróceniem praw kobiet do równej reprezentacji społecznej. Jest udoskonaleniem demokracji.

Gwarancja umieszczania kobiet w równej liczbie na listach wyborczych nie stanowi, że automatycznie mają one stanowić 50% wszystkich ciał obieralnych. Mówi jedynie, że kobietom zostaną stworzone równe prawa i możliwości rywalizacji w wyborach. Jest to właśnie sytuacja, która daje szansę nie tylko kobietom, ale również mężczyznom wyboru osób niezależnie od płci, skupieniu się na wykształceniu, doświadczeniu, kwalifikacjach. Nie można tego inaczej traktować, jak dbanie o interes społeczny wszystkich obywateli.

System parytetów, czyli kwot wyborczych, nie narusza zasady równości, ponieważ nie ingeruje w sam akt wyborczy. Parytet na listach jest elementem gwarantującym równość. Demokratyczna zasada wolności wyborów z pośród równie liczby mężczyzn i kobiet nie zostaje naruszona. Jest wręcz przeciwnie – kwoty wyborcze umacniają zasadę równości i proporcjonalności wyborczej.

Niektórzy komentatorzy stwierdzają, że postulat parytetu świadczy o słabości kobiet i porażce środowisk kobiecych. Tak, rzeczywiście, słabiej i mniej proporcjonalnie reprezentowane kobiety w życiu publicznym potrzebują dodatkowego wsparcia. Uzyskanie praw równego dostępu do procedur wyborczych trudno jednak nazwać kapitulacją kobiet. Kobiety jednak biorą na swoje barki obowiązki – nie tylko prawa. Te obowiązki to walka nie o dodatkowe przywileje, lecz o wyrównanie praw społecznych i zawodowych, takich jak na przykład równe płace na tych samych stanowiskach. To właśnie one będą walczyć teraz o równe prawa i równe szanse. Również o szanse natury kulturowej, gdzie do zwalczenia jest samczy prymat polityczny.

Regulacje dotyczące parytetu na listach wyborczych istnieją miedzy innymi we Francji, Belgii, Niemczech, Finlandii, Danii… We wszystkich tych krajach frekwencja wyborcza, w wyborach różnych szczebli instytucji państwa i samorządów jest większa, niż w Polsce. To ostatni, choć nie najmniej ważny argument za parytetami.

Azrael

11 Thoughts on “Parytet konstytucyjny

  1. Marcint on 13/07/2009 at 11:59 said:

    „2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”

    Czyli wychodzi na to że MĘŻCZYŹNI też nie powinni być dyskryminowani. Uważałem cię za liberała, a liberał nie zagląda nikomu pod spodnię/spódnicę tylko pozwala wybierać ludziom jak im się podoba. Parytet nie jest elementem gwarantującym równość, wręcz przeciwnie. Azraelu, czy Tobie robi różnica czy poseł na którego głosujesz to kobieta czy mężczyzna? Trochę więcej ufności w ludzi i w ich rozsądek. Zresztą, jeżeli ktoś koniecznie głosuje zawsze na mężczyzn to na taką osobę uzbiera się kilka razy więcej feministek głosujących na Partię Kobiet tylko dlatego że są tam tylko kobiety.

  2. RMPL on 13/07/2009 at 12:26 said:

    Parytet to dziwadło, sztuczne ręczne sterowanie. Szczerze nie podoba mi się ulepszanie w ten sposób na siłę demokracji. Przypomina mi to te wszystkie „obywatele są słabi i głupi” a my politycy musimy o nich zadbać bo my wiemy co jest dla nich dobre. Wobec tego ustalimy ile ma być czego, gdzie mają chodzić, jak się ubierać, jak mówić, kogo wpisywać na listy, bo świat jest niedoskonały i trzeba go skodyfikować że by stał się lepszy. Uważam że regulacje powinny być minimalne i tam gdzie jest to uzasadnione głównie fizycznym bezpieczeństwem. Bardzo łatwo idąc drogą nad regulacji zbudować potworka.
    Mieliśmy w historii już takie potworki i powtarzanie nie ma sensu. Sprawa jest w sumie drobna ale pryncypialnie wolałbym dać spokój regulacjom prawnym tej dziedziny. Spójrzmy na coraz bardziej żenujące zdarzenia w amerykańskiej akcji afirmatywnej…

    Z innej strony takie parytety są sztuczne i w mojej ocenie zaszkodzą niż pomogą, znając rodaków przed wyborami z parytetem będzie łapanka – Panie Marku, Panie Piotrku niech wasze małżonki wpiszą się na listę – wiadomo nie wygrają – ale mamy parytety i wicie rozumicie… Polak potrafi.

    Może w ramach likwidowania dyskryminacji kobiet zapiszmy ustawowo że co najmniej w połowie dni w roku faceci muszą chodzić w spódnicach ;-)

    pozdrawiam

  3. jezter on 13/07/2009 at 12:28 said:

    „Gwarancja umieszczania kobiet w równej liczbie na listach wyborczych nie stanowi, że automatycznie mają one stanowić 50% wszystkich ciał obieralnych. Mówi jedynie, że kobietom zostaną stworzone równe prawa i możliwości rywalizacji w wyborach.”
    a czy jest jakieś prawo, które uniemożliwia kobieteom rywalizowanie? Jeśli jest, to należy je zmienić a nie tworzyć kolejne.

  4. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

    Równe prawa, a nie równe obowiązki. Jeśli listy wyborcze zawierają 20% kobiet, to znaczy, że kobiety w partii stanowią 20%. Gdyby ustanowić 50-procentowy parytet, to 30% listy wyborczej takiej partii będzie się składało z przypadkowych osób, których jedyną zaletą będzie płeć. A skoro mamy ordynację proporcjonalną i nisko wykształcone społeczeństwo, to istnieje szansa, że wyborcy wybiorą nieprofesjonalną kobietę, która będzie miała nazwisko jak popularna osoba. Wybiorą (dane zmyślone) Jolantę Rabczewską, Urszulę Kwaśniewską i Dorotę Radwańską.

  5. Zgodnie z twoją opinią, połowa miejsc na listach Partii Kobiet powinna być dla mężczyzn, prawda? Lekki paradoks, co najmniej. A gdzie parytety dla innych grup społecznych? No fajnie byłoby, gdyby parti typu PiS, LPR, czy PR Jurka musiały określony procent miejsc na listach oddać… inowiercom, gejom itepe. Ale wybacz, to nie jest udoskonalanie demokracji, tylko jej parodia.

    Ktoś słusznie zauważył, że obywatel ma nie tylko prawo do równego uczestnictwa w życiu politycznym, ale i nieuczestnictwa. Najpierw to kobiety muszą same chcieć startować w wyborach. A jak będą już chciały, to nie sądzę, żeby wyborcy je dyskryminowali z powodu płci. A jak nie będzie dość chętnych kobiet to będziemy na listy wyborcze brać z łapanki? Kogokolwiek, byle wypełnić parytet? A co, jeśli partii mimo łapanki nie uda się zwerbować 50% kobiet? Jakie kary ustawowe za niewypełnienie parytetu? Toż to stek absurdów jeden na drugim.

    Regulacje dotyczące parytetu na listach wyborczych istnieją miedzy innymi we Francji, Belgii, Niemczech, Finlandii, Danii… We wszystkich tych krajach frekwencja wyborcza, w wyborach różnych szczebli instytucji państwa i samorządów jest większa, niż w Polsce. To ostatni, choć nie najmniej ważny argument za parytetami.

    Nie żartuj, co to za argument? Chyba sam sobie zdajesz sprawę z jego absurdalności. Przytoczyłeś dwie oderwane dane statystyczne, w których wątpliwa jest nawet korelacja, że już o związku przyczynowo-skutkowym nie wspomnę. Bez problemu każdy może teraz usiąść nad statystykami i udowodnić ci, że w krajach, gdzie łamane są prawa człowieka frekwencja wyborcza jest większa niż w Polsce – więc należy ustawowo wprowadzić w kraju łamanie praw człowieka dla dobra demokracji?

  6. c00lzyg on 13/07/2009 at 16:04 said:

    @Jurgi

    Bez problemu każdy może teraz usiąść nad statystykami i udowodnić ci, że w krajach, gdzie łamane są prawa człowieka frekwencja wyborcza jest większa niż w Polsce – więc należy ustawowo wprowadzić w kraju łamanie praw człowieka dla dobra demokracji?

    Genialny argument :)

    Widze ze nikt oprocz Azraela nie lubie kobiet i jest zatwardziała szowinistyczna świnią. Tak jak ja. Parytet to głupota, zaczną się łapanki byle by tylko znaleść te 50%. A łapanki prowadzą do wyboru niekompetentnych osób, czy chcemy w sejmie więcej posłanek Kemp?
    Jak zaczniemy wymuszać parytet dla kobiet to co powiedzą innowiercy, a potem grupy zawodowe, potem miasta, dzielnice. Każdy bedzie chciał miec swego przedstawiciela i skończymy na tym że bedzie 460 posłów każdy reprezentujący inną grupe społeczną. Zostawmy demokracje w spokoju ona sama sie obroni :) .

  7. Roman Strokosz on 13/07/2009 at 16:34 said:

    Nie sadze, by w Polsce akurat kobiety byly w czyms limitowane, mialy ogranicone swobody. Mamy wiele tego przykladow.Tym bardziej uwazam, ze dyskusja o parytecie jest nie na czasie i nie w tym miejscu geograficznym

  8. Marcint on 13/07/2009 at 16:39 said:

    A co do tej większej frekwencji. Jakiś argument dlaczego większa frekwencja to automatycznie lepsza frekwencja? Ja wolę żeby te x ludzi którzy idą głosować bo:
    1) ksiądz przy ambonie powiedział że tylko w PiSie nie ma żydów
    2) w TVN usłyszeli że wszystko co Kaczyńskie to złe wiec tłumnie głosujmy na PO

    zostali w domu

  9. Wg mnie z przytoczonych w tekście artykułów wynika całkiem co innego:
    Wszyscy są równi, niezależnie od wszystkiego (płci, koloru skóry, oczu, wzrostu, wyznania lub jego braku, itp.)

    W takim razie parytet jest niezgodny z tymi artykułami. Daje przewagę określonej grupie społecznej na podstawie jednej jej cechy – płci. Wszystko inne jest nieważne (wiedza, kompetencje, doświadczenie, etc.), byle by płeć była odpowiednia.

    • Pełna zgoda z powyższym. Uprzywilejowywanie dowolnej grupy społecznej jest niezgodne z Konstytucją, choćby nie wiem jak uzasadniać względami ideologicznymi, czy pragmatycznymi.

  10. segi on 14/07/2009 at 12:22 said:

    Partytety argumentuje się szeroko rozumianą „równością”. Ale czy równość jednak to także nie jest równość proceduralna, te same zasady tworzenia i działania partii dla wszystkich obywateli? Dlaczego suweren ma być sztucznie ograniczany w swoim wyborze i coś ma być robione na siłę? Wydaje mi się, że gdyby tak dużą potrzebą społeczną były parytety to mielibyśmy do czynienia też ze spektakularnym sukcesem Partii Kobiet. Była spektakularna porażka.

    Dlaczego wreszcie mamy zamknąć drzwi np. dla stworzenia „Partii Górników”, jakkolwiek argument brzmi śmiesznie, to w mojej ocenie nawet najbardziej niszowe ugrupowania (jak to ma miejsce w Holandii) mają funkcje do spełnienia w demokratycznym porządku. Jeśli 100% partii to mają być mężczyźni lub kobiety to niech go naturalnie (nie na siłę!) stanowią.

    Problem równości kobiet i mężczyzn w Polsce nie polega na przepisach prawa, ale zasadniczo na ludzkiej mentalności, której jak widać po obecnych przepisach konstytucji prawem zmienić się nie da. Przecież cały art. 33 może spokojnie zastąpić art. 32 „wszyscy są wobec prawa równi”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook