
Sama nazwa „kupiec” nie bardzo przystaje do użytkowników hali ma Placu Defilad w Warszawie. Kupcem był Wokulski, kupcem była Marco Polo. Ci z KDT są tylko straganiarzami pod dachem. Zapewne niewielu z tych, którzy tam pracowali, było faktycznie właścicielami boksów, tej luksusowej odmiany „szczęk” i wspomnienia po łóżkach polowych, znaku przemian kapitalistycznych postpeerelowskich.
To co się stało dziś w Warszawie, szumnie zwane bitwą o handel i miejsca pracy, nie ma żadnych, ale to żadnych odniesień politycznych, choć zapewne będzie chciano to tak przedstawiać. Zresztą pod tą koszmarną halą pojawili się , niczym ścierwniki, politycy PiS i SLD, a także samorządowcy tych formacji. Nie pożywią się jednak specjalnie. Ale jeżeli by jednak chcieli to wykorzystać, to warto im przypomnieć, że w roku 2004 prezydent Warszawy warunkowo przedłużył umowę dzierżawy terenu pod halę, na jeden rok. Tym prezydentem był Lech Kaczyński…
Od samego początku działania kupców w tym miejscu, wiadomo było, że jest to miejsce prowizoryczne, co do zarządu którego ma prawo tylko miasto Warszawa. Umowa dzierżawy już wygasła, nie dziś, nie wczoraj, ale wiele miesięcy temu. Handlarze wyczerpali wszelkie możliwości dochodzenia swoich praw, faktycznych i urojonych. Miasto wyczerpało wszystkie możliwość odzyskania swojej własności i zwróciło się do organu komorniczego o wyegzekwowanie swoich praw. Komornik mając w ręce wyrok, z klauzulą wykonalności, czyni swoją powinność. Jako urzędnik państwowy, jest chroniony immunitetem, w związku z tym, kto przeszkadza w wykonywaniu przez niego czynności, podlega odpowiedzialności karnej…
Miasto zrobiło, wobec PRYWATNYCH przedsiębiorców, za których nie ma obowiązku brać ŻADNEJ odpowiedzialności, wiele gestów, przesuwając terminy, wskazując im miejsca inwestycyjne, pod zabudowę. Handlarze zwlekali z podejmowaniem decyzji i nie szukali miejsc na własną rękę. Bo, jak jedna z handlarek powiedziała dziś do kamery – oni chcą być razem… Miasto kilkakrotnie proponowało kupcom, na zasadzie partnerstwa inwestycyjnego, budowę (także na Placu Defilad) nowych budynków handlowych, dzierżawy Hali Gwardii – propozycje były odrzucane. Proponowano im także najem lokali użytkowych, na zasadach preferencyjnych, w trybie indywidualnym – brak odzewu. Mogli przenieść się do Nadarzyna, czy na Marywilską – rezultat ten sam…
Wbrew opiniom niektórych, na szczęście nielicznych, komentatorów, akcja komornika, w asyście firmy ochroniarskiej nie łamała żadnych praw, a już na pewno nie praw do działalności gospodarczej, czy prawa do pracy. Oni tylko egzekwowali prawa majątkowe właściciela i zarządcy terenu.
Sama akcja komornicza i to co zostało pokazane, było prowokacją. Normalną, ZGODNĄ Z PRAWEM formą powinno być wpuszczeni komornika do hali. I była to sprawa pomiędzy nim, a handlarzami. To, co się działo później, czyli rozróby kibolskie, rzucanie trylinkami, blokada Marszałkowskiej wywołały, zbyt późną reakcję policji. Do konfrontacji parli handlarze, nie policja, nie komornik. I akcja policji została przyjęta przez warszawiaków z aprobatą. Prawa nie można łamać i nie można się ponad nim stawiać. To uwaga do niektórych publicystów i polityków, którzy uważają, że egzekwowanie przez funkcjonariusza państwa orzeczenie sądowego jest niedopuszczalne. Jeżeli handlarze z KDT mają jakieś argumenty – są one pozaprawne.
Mało rzeczy mi się podoba w działalności Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale to, że ruszyła w Warszawie inwestycje, dała sobie radę ze sprawami „nierozwiązywalnymi”, takimi, jak właśnie sprawa KDT, czy kamienica Gnurków, przy Powstańców Śląskich, nie będzie jej zapomniane przy przyszłorocznych wyborach samorządowych. Dobrze, bo może centrum Warszawy zacznie wyglądać wreszcie po europejsku.
Paryż pozbył się swoich, zabytkowych, żelaznych hal targowych (Forum des Halles) z centrum miasta na przełomie lat 60 i 70. Została po nich tylko knajpa, „Pod świńską nogą”… na szczęście po KDT nie zostanie nic.
Azrael




Oczywiscie z czysto ludzkiego punkto widzenia, uczucia nawet sympatii staram sie byc stronnikiem kupcow z KDT.Trzeba jedna sobie powiedziec, ze prawa rynku w uwarunkowaniach gospodarki wolnkrynkowej sa czasami wrecz brutalne, i kazdy, kto tkwi w danej formie dzialanosci gospodarczej powinien sobie zdawac sp[rawe z ewentualnych tych skrajnych, wrecz brutalnych konsekwencji.
Sam kiedys bardzo przezywalem upadek wlasnej dzialanosci gospodarczej i wiem jak to „boli”, jaiie moga byc nastepstwa. wierze,ze mozliwe sa pewne negocjacje z Komornikiem. Trzeba sobie jednak powiedziec, ze ekonomiczna irracjonalnosc danej formy dzialanosci gospodarczej, prowadzaca do zdecydowanej przewagi debetu nad kredytem czyli strat na zyskami musi spowodowac radykalnie dzialanie likwidacyjne.Panstwo Polskie ze swoim okrojonym budzetem nie moze roztaczac parasol ochronny tam, gdzie nie jest to uzasadnione wzgledami strategicznymi dla funckjonowania Panstwa. Chyba pora uspokoic emocje i probowac zasiasc do stolu z Komornikiem pozwalajce pewne ulzenie w konsekwencjach dzialan likwidatorskich Komornika.Miasto stoleczne Warszawa autentycznie stara sie pomoc kupcom i wierze, ze ostatecznie znajdzie sie consensus lagodzacy napiecie.
Niekwestionowana legalność akcji nie zmienia jednak faktu, że dzisiejsza akcja była raczej kiepsko przygotowana i skoordynowana, zarówno organizacyjnie, jak i wizerunkowo. Trochę za długo to trwało, dało czas większym bandytom na rozróby.
Witam,
absolutnie nie staję w obronie handlarzy (nie kupców, to zbyt duże słowo). Za skandaliczne natomiast uważam zachowanie ,,komornika”, który zdecydował się od początku wjeżdżać na teren hali na karkach jakichś bandziorów z firmy ochroniarskiej. Dla mnie jedyną formacją upoważnioną do stosowania przymusu bezpośredniego jest policja. Mam nawet problem z uznaniem jakichkolwiek uprawnień z tym związanych dla straży miejskiej, a co dopiero dla psychopatów z prywatnych armijek. Powinien mieć jaja i próbować wejść tam sam, a w przypadku odmowy, czy ataku zgosić się tylko do policji. Zachowanie gościa nie licowało z powagą urzędu i powinno go dyskwalifikować na zawsze z pełnienia takiej funkcji. Tak jak za spowodowanie przez kierowcę wypadku po wódce. Przy okazji, co to za Państwo, które pozwala, by jakieś ubrane w glany prywatne towarzystwo byłych esbeków, wykolejonych gliniarzy i gangsterskich żołnierzy miało jakiekolwiek prawa do przymusu w stosunku do obywatela bez względu na to, co ten obywatel zmalował? Nie mam tu na myśli obywatelskich reakcji w sytuacjach wyjątkowych, gdzie w razie konsekwencji zasadność rozstrzyga sąd. Mówię o tym, że prawo do przymusu powinna mieć tylko policja i służby powoływane ustawą przez Państwo, czyli Sejm.
Pozdrawiam.
Prezydent Lech Kaczyński wyraził „poważny niepokój” w związku z wydarzeniami w hali Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie. Podkreślił, że tego rodzaju konflikty należy rozwiązywać na drodze dialogu. Dodał: „Nie mogę się zgodzić, że użycie siły wobec osób broniących swych miejsc pracy było konieczne”.
Czyli w/g „doktora prawa pracy” np. przy zwolnieniach grupowych, osoby zwalniane, moga bronic swoich miejsc pracy.
Guziec, nie jestem pewien, czy zachowanie komornika bylo skandaliczne, bo byc moze prawo dopuszcza uzywanie w takich sytuacjach firm ochroniarskich. Nie sadze tez, zeby wsrod ochroniarzy roilo sie od bylych esbekow, bo juz wiek nie ten. Ale w jednym zgadzam sie z Toba w 110% – jakie to, do cholery, prawo daje prywatnym firmom mozliwosc stosowania fizycznego przymusu wobec obywateli wlasnego panstwa? Co to jest, Dziki Zachod? Ale przeciez juz nawet dziki zachod sie ucywilizowal i taki na przyklad policjant ubrany jest w elegancki mundur i kapelusz i stara sie zdobywac zaufanie wsrod wspolplemiencow. A polski (a przynajmniej warszawski) policjant wyglada jak ninja w „baseballowce” (typowo plskie nakrycie glowy), zdecydowanie jak ktos kogo nalezy sie bac, a nie liczyc na jakakolwiek pomoc z jego strony. O co tu chodzi ???
Tomek,
jeżeli prawo dopuszcza używanie w takich wypadkach firm ochroniarskich, to strzela sobie w stopę. Rozumiem sens istnienia i działalności takich firm tylko na terenie prywatnym (prywatne posesje, firmy itp. i tylko na warunkach ściśle określonych przez prawo). Wykluczona winna być taka działalność na obszarach podlegających pod użytkowanie publiczne (stadiony, sklepy, hale koncertowe itp.). Innymi słowy: dopuszczam działalność prywatnej ochrony np. wtedy, gdy wyjeżdżam na urlop i w domu zostawiam kilku panów, którzy mogą pojmać amatorów cudzych jabłek. Ale tylko tam.
Co do byłych esbeków, to nie mam na myśli ,,żołnierzy”, ale twórców, właścicieli i decydentów w owych ,,firmach”. Tu wiek nie gra roli. Ważne są koneksje.
Też jestem zdumiony wyglądem ulic i sklepów, gdzie roi się od czarno poubieranych i poobwieszanych jak choinki gadżetami osiłków. To jest bardzo niebezpieczne dla nas, a przede wszystkim dla rządzących. Niestety oni tego, jak większości rzeczy nie pojmują.
Nadal podtrzymuję opinię, że komornik powinien wyfrunąć z roboty na zbity pysk. Pewnie znajdzie posadę u windykatora;). I to jest następny temat-rzeka.
Pozdrawiam.
Z tego co się orientuje to chore są przepisy. Otóż komornik nie może wprost poprosić policji dopóki nie dojdzie do złamania prawa czyli np. naruszenia nietykalności cielesnego. To oczywiste że komornik w takiej sytuacji wynajmuje odpowiednie (działające na podstawie odpowiedniego prawa i koncesji) firmy ochroniarskie aby chroniły jego nietykalność. Jeżeli komornik idzie do hali gdzie czeka na niego 600-800 osób jasno deklarujących że uniemożliwią mu siłą (zaznaczam) przeprowadzenie czynności to dobiera on ochronę we właściwej sile w tym przypadku mówi się o 200 ochroniarzach. To zwykła logika.
Popatrzmy dalej – ochrona dysponuje dozwolonymi prawem materiałami do obrony siebie i osoby/mienia ochranianego. Otóż są to zgodne z prawem specjalistyczne pałki gumowe (notabene a atestem żeby zmniejszyć szanase poważnych obrażeń), pojemniki z gazem pieprzowym (również z atestem – owszem bardzo nieprzyjemne ale żadnej trwałej krzywdy nie czynią podobnie jak policyjny żel), oraz środki ochrony osobistej – maski gazowe, hełmy (przypominam że byli obrzucani kostką brukową a jedna ze strażniczek miejskich trafiła do szpitala z dość poważnymi obrażeniami czaszki)i ew. tarcze. Można dodać że ochroniarze byli stosunkowo słabo wyposażeni w rzeczony sprzęt. Co znaleziono w hali po usunięciu zadymiarzy to można zobaczyć na portalach, łańcuchy ze śrubami, kije bejsbole, płyty chodnikowe (notabene trzeba mieć krzepę żeby walnąć kogoś płytą) etc.
Czy przypadkiem nie jesteśmy (mówię tu o osobach które pamiętają te czasy) skażeni ZOMO i ich wyczynami wobec często naprawdę pokojowych demonstracji ? Rozumiem że po grzechach okresu transformacji ochroniarz kojarzy nam się z zagrożeniem i bandytą (względnie z dziadkiem parkingowym) bardziej niż bezpieczeństwem i ochroną ale to się stale zmienia.
Więc sił ochroniarskich i komornika nie potępiam – uważam że zastosował środki i metody adekwatne aby wywiązać się z obowiązków jakie nakłada na niego prawo. Wolę tak niż gościa który rozłożyłby łapki i powiedział „co ja mogę zrobić – będą mnie bili” i nie robił nic.
Co było błędem – w mojej ocenie zbyt późna reakcja policji, miasto powinno poprosić zawczasu MSWIA o ochronę jak przy imprezie masowej (no chyba że znowu przepisy do kitu i nie można było tego podciągnąć).
p.s.
Z wyjątkowym obrzydzeniem oglądałem wczoraj red. Ziemkiewicza który perorował w TVP3 o niszczeniu korzeni polskiej przedsiębiorczości, o napaści na rdzeń polskiej wolności i inne tego typu bzdety.
Reasumując – chwała miastu że w końcu zakończyło żywot i hal MarcPol i KDT na placu Defilad (czy to nie ma teraz nowej nazwy (nawet nie wiem) i to zakończeniu zgodnie z prawem.
Mogę narzekać na ogólne lenistwo PO czy czasem wątpliwe interesa ale jedno mogę powiedzieć – od kiedy PiSowscy namiestnicy przestali tu rządzić wszystko ruszyło do przodu. Remonty dróg, mosty, budynki, inwestycje etc etc.
A do wszystkich krytykujących – warto czasem poczytać rubryki miejskie na portalach, można wtedy zasadniczo zmienić zdanie na temat tego co się w danym mieście dzieje – zbyt często patrzymy tylko na trzy ulice na krzyż w drodze do i z pracy.
pozdrawiam
I tak bohaterem dnia został dla mnie poseł Błaszczak, który w niezwykły sposób zinterpretował prawo własności. Według niego to, że jest się czegoś właścicielem nie oznacza, że ma się do tego jakiekolwiek prawa. Ale to już chyba standard w PiS-ie, że prawa przestrzegają, gdy jest im tak wygodnie a prawomocne wyroki sądu, za przykładem Pana Prezydenta, ignorują. W końcu sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.