Obniżony próg wrażliwości społecznej

Wczorajsze wydarzenia na Placu Defilad, bitwa o handel, odbicie Kupieckich Domów Towarowych, czy „masakra kupców”, jak to napisał dziś na pierwszej stronie jeden z tabloidów, po raz kolejny utwierdziły mnie, że daleko mi do lewicy, rozumianej jako formacja dbająca głównie o sprawy socjalne obywateli i interwencjonizm państwa w sfery gospodarcze.

Inne wyznaczniki lewicowości, czyli wolność obywatelska, liberalizm światopoglądowy i obyczajowy, konieczność wspierania i ochrony różnorakich mniejszości, a przede wszystkim rozdział ducha i ciała, czyli kościoła z państwem, są mi bliskie, ale właściwie to są już normy państwa demokratycznego, niezależnie, czy rządzą liberałowie, socjaliści, czy konserwatyści.

Wyznacznikiem poglądu na to, czy się jest socjalistą, czy liberałem (pozostawię poza nawiasem prawicę, która w Polsce i tak jest marginesem) powinien być stosunek do porządku ekonomicznego państwa i jego polityki gospodarczej, a tu moje poglądy oscylują, jako ekonomisty, w kategoriach liberalizmu gospodarczego, pełnej prywatyzacji niestrategicznych gałęzi gospodarki, przy zachowaniu preferencji zrównoważonego parytetu rozwoju społeczeństwa. Takiego parytetu, gdzie szanse społeczne młodego człowieka z Mazur będą zbliżone do tych, którzy mieli szczęście urodzić się w Warszawie.

Continue Reading →