Wolę wariata…

Kilkanaście tygodni temu polski parlament znowelizował Konstytucję RP, uzupełniając ją o przepis mówiący, że do polskiego parlamentu nie mogą kandydować i być wybierane (bierne prawo wyborcze) osoby skazane prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. Przepis ten został uchwalony w trybie przypominającym głosowania podobnym do odrzucenia weta prezydenckiego normalnej parlamentarnej ustawy.

Wielu komentatorów uznało tą zmianę za szkodliwą i ograniczającą w pewnym stopniu prawa obywatelskie.

Wybór posłów i senatorów do parlamentu to jedno najważniejszych praw i zwyczajów demokracji. O tym, czy kandydat nadaje się na posła/senatora, powinni decydować w sposób nieskrępowany wyborcy. Jeżeli uznają, że chcą, aby ich reprezentował ktoś, kto ma problemy natury prawnej – nie powinno im się tego zabraniać. Ograniczenie prawa do dysponowania swoim głosem wyborczym przez sądy – jest de facto ograniczeniem praw demokratycznych.

Można przyjąć, że sądy są organami państwa całkowicie niezawisłymi i apolitycznymi, ale trzeba pamiętać, że sądy działają na podstawie materiałów, dowodów i dokumentów przygotowywanych przez inne organy państwa, głównie przez prokuraturę. Można też założyć, że jest ona też niezależna, ale praktyka społeczna i polityczna mówi nam, że może to być czystą iluzją. Oznacza to, że powodem wykluczenia z możliwości kandydowania do najwyższych ciał wybieralnych mogą być nie tylko przestępstwa pospolite, ale również przestępstwa natury politycznej – w tym również przestępstwa sprokurowane.

Dodatkowo jeszcze wprowadzony przepis nie precyzuje, czy wykluczenie skazanego i ograniczenie jego biernego prawa wyborczego ma rygor dożywotni, czy tylko czasowy.

Wczoraj jeden z urzędników państwowych, i to ten który powinien stać na straży prawa i swobód obywatelskich, Rzecznik Prawa Obywatelskich, Janusz Kochanowski, rzucił w rozmowie z jedną z dziennikarek pomysł, że kandydaci na urząd prezydenta RP i do parlamentu powinni mieć obowiązek przedstawiać świadectwo zdrowia psychicznego…

Miałoby to zostać zapisane w ustawie, a może nawet wprowadzone do Konstytucji RP.

Pan rzecznik często ostatnio błyszczy ciekawymi pomysłami, szkoda jednak, że są to głównie pomysły nadające się na pierwszą stronę Superaka albo innego Faktu… A to chce kwiaty wysyłać Madonnie, stając jednocześnie w obronie osób, które jej koncertem mogłyby zostać urażone, innym razem grupą docelową jego wniosków mają stać się osoby o zmiennej orientacji płciowej. Kochanowski zapomina, że jego powinnością jest obrona właśnie osób chorych psychicznie i niedeprecjonowanie ich tak nieprzemyślanymi pomysłami.

Warto, aby pan rzecznik wiedział, że w Polsce chorzy psychicznie nie są wcale marginesem, lecz żyją wśród nas, a wielu z nich podejmuje świadomie walkę o uczestnictwo w życiu społeczeństwa. I dlatego właśnie potrzeba, aby społeczeństwo się z nimi solidaryzowało i ich wspierało. Nie można ich i nie powinno się ich dyskwalifikować z góry. Badania pokazują, że w społeczeństwie 1 do 2 osób na 100 cierpi na schizofrenię, co daje ponad 500 tys. Polaków, nie mówiąc o zaburzeniach mniej poważnych, choćby takich jak depresja, czy zespół przewlekłego zmęczenia, którego pochodzenie nie jest do końca jasne… Próba ich dyskredytacji i dyskwalifikacji takimi wypowiedziami nie przystoi żadnemu urzędnikowi państwowemu, a już na pewno nie RPO.

Oprócz wydźwięku moralnego wypowiedzi Kochanowskiego, ważna jest też strona formalna, prawna. Nie wolno za każdym razem, kiedy coś danemu politykowi, czy partii politycznej, próbować grzebać w Konstytucji. Prawo jest dobre wtedy, kiedy jest jednoznaczne i nie podlega manipulacjom. Konstytucja, najważniejszy akt prawa państwa demokratycznego, powinna być poddawana analizom i dyskutowana. Nie można jednak jej zmieniać i uzupełniać jak każdą lepszą ustawę sejmową.

Rodzą się także wątpliwości, podobnie jak w przypadku zagrodzenia drogi do parlamentu osobom skazanym za przestępstwa, że mogłyby nastąpić nadużycia i manipulacje zaświadczeniami o stanie zdrowia psychicznego.

A prywatnie napiszę tak; wolę obcować z lekkimi wariatami, niż z nawiedzonymi naprawiaczami wszystkiego, co nie mieści się w ich głowie i ciasnym światopoglądzie…

Azrael

9 Thoughts on “Wolę wariata…

  1. Tetryk56 on 23/07/2009 at 22:41 said:

    A nie sądzisz, Azraelu, że „nawiedzonych naprawiaczy wszystkiego, co nie mieści się w ich głowie i ciasnym światopoglądzie…” można wręcz zaliczyć do wcale nielekkich wariatów?
    Zdaję sobie sprawę, że historia zna zastosowanie szpitali psychiatrycznych jako metody na opozycję polityczną, czy wręcz po prostu niewygodnych. Ale też RPO nie postuluje zamykania ani przymusowego leczenia – a jedynie informację na temat stanu zdrowia ludzi, mających poważny wpływ na najważniejsze decyzje w państwie.
    Czy Hitler zostałby kanclerzem, gdyby stan jego psychiki był zdiagnozowany i ogłoszony?

    • Tommi 22 on 23/07/2009 at 23:30 said:

      Tetryk56:

      Hitler napewno nie zostałby kanclerzem(i Fuhrerem też nie)gdyby stan jego psychiki był zdiagnozowany i ogłoszony.W Polsce powinni robić jak w USA:badania psychiatryczne dla każdego kandydata,dużo oszołomów by znikneło z polskiej sceny politycznej,na przykład bracia K.Podsumowując:ludzie z problemami typu psychicznego nie powinni piastować żadnych stanowisk w państwie.

  2. brombabomba on 24/07/2009 at 11:42 said:

    Ale to od wyborców powinno zależeć a nie od przekupnych lekarzy!

    • Tommi 22 on 26/07/2009 at 00:38 said:

      brombabomba:

      Już zależało w wyborach 2005 i nieźle na tym Polska straciła.Problem tkwiw tym,że mieliśmy i mamy do czynienia z partią(PiS)dowodzoną przez zakompleksionych,plujących jadem i mściwych karzełków.Oczywiście istnieje coś co się nazywa Kiełbasa Wyborcza(”ciemny lud wszystko kupi”),i na to się Polacy złapali,w tym normalni obywatele,bo o moherach nie chce mi sie nawet gadać…

  3. mandor on 24/07/2009 at 14:53 said:

    Wszystko co piszesz byłoby prawdą gdybyśmy faktycznie głosowali na tych czy innych kandydatów, w wyborach głosujemy natomiast bardziej na partie polityczne. I to właśnie partie decydują który kandydat znajdzie się w parlamencie. Czyli de facto nie mamy wpływu na to czy partia zechce wystawić skazanego czy chorego psychicznie. Oczywiście możemy nie głosować na taką partię. A co jeśli w każdej znajdują się kandydaci którzy mają coś za kołnierzem? Nie mamy możliwości eliminacji takich indywiduów. Uważam, że wolność o wiele bardziej ogranicza ordynacja wyborcza niż pozbawienie skazanych czy chorych psychicznie możliwości kandydowania. Głosowanie na konkretne nazwisko uczyniłoby ten przepis martwym, a przy okazji poprawiło jakość przechodzących przez sito wyborcze. Notoryczni przestępcy, ludzie o widocznych problemach psychicznych, czy nawiedzeni naprawiacze świata musieliby się nieźle napocić żeby przekonać do siebie wyborców. niektórych ryjów, wróć – twarzy byśmy już nie zobaczyli w ławach poselskich.

  4. c00lzyg on 24/07/2009 at 18:07 said:

    „Racjonalne” spoleczenstwo zafundowalo nam LPR, Samoobrone i PiS. Sądze ze powinny byc pewne ograniczenia w których „racjonalne” spolecznstwo moze wybierac by nie wybralo zle. Rządzić mogą i powinny tylko osoby zdrowe psychicznie a i najlepiej na ciele.

    Czy dalibyscie osobie cięzko chorej psychicznie pistolet? A moze stanowisko prezydenta?

  5. Jolinek51 on 24/07/2009 at 18:24 said:

    a ja wolę normalnego, kompetentnego i odpowiedzialnego …. :)

  6. Jolinek51 on 24/07/2009 at 18:26 said:

    podobał mi się dzisiaj Tusk … chyba go lubię …. :) …. a nasza gospodarka radzi sobie dobrze … :D

  7. Jolinek51 on 24/07/2009 at 19:43 said:

    żle są liczone wskaźniki komentarzy …. coś system nawala ….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>