
Imigrant to nie wróg
Sam stan Kalifornia liczy sobie 2.7 miliona nieudokumentowanych imigrantów. Głównie są to Latynosi. Kalifornia ma ogromny deficyt, gubernator tego stanu podał, że w zeszłym roku Kalifornia wydala około pól miliarda dolarów na sprawy związane z nielegalnymi imigrantami. Jedna z propozycji aby ten deficyt zmniejszyć, jest odebranie dzieciom nielegalnych imigrantów, nawet jeżeli urodziły się w USA, praw obywateli amerykańskich.
14. Poprawka do Konstytucji USA zapewnia, że każdy kto urodził się w USA automatycznie jest obywatelem tego kraju. Jednak jest wielu, którzy uważają, że Kongres oraz sąd mogą to zmienić i wprowadzić poprawkę, która nie przyznawałaby automatycznie obywatelstwa tylko dlatego, że ktoś się tutaj urodził.
USA to kraj, który bardzo dużo oferuje nowo przybyłym, ale również, który ma ogromny problem z nielegalnymi imigrantami. Według statystyk z 2008 roku, 11.9 miliona nielegalnych imigrantów przebywa obecnie w USA. Reformy proponowane w przeciągu lat, nie zostały zatwierdzone przez Kongres. W 2004, Prezydent George W. Bush, zaproponował, aby doszło do amnestii około 3 miliona nielegalnych imigrantów, zaproponował również program pozwalający na legalne zatrudnienie pod warunkiem, że taka osoba po dwóch latach opuści USA. Niestety, opozycja ze strony własnej partii jak również ze strony Demokratów była zbyt silna.
Frustracja w stosunku to nielegalnie przebywających imigrantów wzrasta, zwłaszcza teraz kiedy procent niezatrudnionych jest bardzo wysoki. Problem ten głównie istnieje w Arizonie, Georgii oraz Kalifornii, w stanach, które maja największy procent nielegalnie przybywających i pracujących Latynosów. W 2005 roku, Kongres ustanowił, że należy wzmocnić granice z Meksykiem, zwiększyć siły graniczne oraz aresztować osoby przebywające w USA nielegalnie. W samym 2008 roku, 350,000 nielegalnych imigrantów było deportowanych. Kiedy Barack Obama został wybrany prezydentem, powiedział, że dojdzie do reformy imigracyjnej, która umożliwiłaby nielegalnie przebywającym imigrantom, płacącym podatki, możliwość do zalegalizowanie swojego pobytu. Ale osobiście wątpię żeby do tego doszło. Nastawienie Amerykanów do imigrantów, zwłaszcza z Ameryki Południowej jest negatywne. Amerykanie uważają, że nielegalnie tu przebywający korzystają z programów socjalnych, ale za to nie płaca przyczyniając się do problemów z ekonomią.
Polacy stanowią jedną z większych grup imigracyjnych w USA. I wielu Polaków jest również nielegalnie. Tylko, że Polacy zamieszkuj trochę inne tereny niż imigranci z Ameryki Południowej, znają dobrze lub jako tako język oraz potrafią sobie znaleźć pracę nie wymagając od rządu niczego. Polacy potrafią sie szybko zasymilować do nowych warunków, pracują i bardzo rzadko korzystają z jakiejkolwiek pomocy społecznej. Dodatkowo, Polacy nie protestują, nie organizują demonstracji domagając się praw. Problem Polaków w USA to brak umiejętności zorganizowania się jako jednej grupy, która byłaby silna i miała swojego reprezentanta.
Latynosi uważają, że im się po prostu wiele należy. Kiedy protestowali w Chicago, miasto było w bezruchu, zdominowane całkowicie masami ludzi blokujących cale centrum. A i tak maja o wiele więcej przywilejów niż jakakolwiek inna grupa imigracyjna. W metrze, w szpitalach czy w biurach napisy są po angielsku i po hiszpańsko. W szkołach, dzieci oraz studenci maja specjalne stypendia, gdyż są uważani za kolorowych, którym należy się prawo do programów socjalnych.
Nasze oburzenie w stosunku do Amerykanów, że traktują Polaków w ten czy inny sposób niczego nie zmieni. Jesteśmy dla nich nieistotni. Wielu nawet nie wie, ze wojsko polskie walczy razem z ich wojskami w Iraku czy Afganistanie. Oczekiwanie czegokolwiek od Amerykanów jest ogromną stratą czasu. USA nie zwiększy liczby wiz, nie zalegalizuje Polaków i nigdy nie zniesie wiz. Nigdy do tego nie dojdzie.
Granica USA z Meksykiem, nie zawsze dobrze strzeżona gdyż nie ma na to pieniędzy, umożliwia imigrantom z Ameryki Południowej łatwy dostęp, często bardzo niebezpieczny, ale możliwy. Każdego dnia setki ludzi przekracza granice. Ci ludzie są biedni, zdesperowani i z narażeniem życia próbują dostać się do USA. Często tzw. kojoci im w tym pomagają, pobierając od nich pieniądze jeżeli je maja, lub zmuszają ich do niewolniczej pracy lub do przewozu narkotyków. Latynosi, którzy zostają w USA, sprowadzają cale rodziny, wsie. Oni są bardzo rodzinni, żyją w dużych grupach i maja dużo dzieci. Przeciętna rodzina to przynajmniej dziesięć osób. Polacy tacy nie są. Polacy wykonują kilka prac, ale ich cel to kupno domu w dobrej dzielnicy oraz posłanie dzieci do dobrych szkol. W rodzinie latynoskiej, zazwyczaj tylko ojciec pracuje, wykonuje prace nisko płatna wiec rodzina często nie ma za co żyć. I tu zaczyna się problem. Jako biedna grupa społeczna maja prawo do pomocy stanowej w postaci kartek na żywienie, opiekę lekarska za darmo, dzieci uczęszczają do szkol nie płacąc za nie, a rodziny dostają pomoc socjalną gdyż przeciętna pensja ich rodziców jest tak mała, że nie byliby w stanie się utrzymać. I trudno nie pomoc dzieciom. Te rodziny często żyją w niebezpiecznych dzielnicach, dzieci kończą szkołę nie znając języka, matematyki, a poziom edukacji kończy się na szkole średniej.
Amerykanie oskarżają imigrantów o wszystko, zwłaszcza teraz, o zabranie im pracy, o upadek ekonomi, o deficyt, o wzrost przemytu narkotyków, wzrost przestępstwa. Nielegalnie przebywający imigranci, którzy są złapani, nawet kilka miesięcy przebywają w wiezieniu, oczekując na dzień w sądzie, a potem deportacje.
Tak często się zastanawiam czy politycy w tym kraju wiedza co chcą osiągnąć jeżeli chodzi o reformę imigracji. Odebranie praw dzieciom tu urodzonych i zagwarantowanych przez Konstytucje może być tylko pierwszym krokiem do tego aby zacząć podział obywateli na tych, którzy się tu urodzili i na tych, którym to obywatelstwo przyznano.
Wigg




Jestem dziwnie pewien, ze politycy zupelnie nie wiedza jak zreformowac prawo imigracyjne. I trudno im sie dziwic, bo chyba nikt tak naprawde nie wie o z tym fantem zrobic. A problem jest powazny i to nie tylko w stanach poludniowych, ale tez duzo bardziej na polnoc, jak chocby w DC i suburbiach zalanych glownie przez emigrantow z Salwadoru. Akurat ten region jest od dawna bardzo liberalny i pozytywnie nastawiony do emigrantow wszelkiej masci, ale i tu coraz wyrazniej pojawia sie rozdraznienie problemami, ktore wymieniles i dodatkowymi, ktorych nie wymieniles. Jak chocby fakt, ze dzielnice w ktorych mieszkaja czesto staja sie zaniedbane i niebezpieczne wlasnie z ich powodu. Ja ich nie oskarzam, przyczyny takiego stanu rzeczy sa przerozne, ale niestety czesto tak jest. Sam mam paru sasiadow z Salwadoru i wielu z nich jest bardzo sympatycznych, ale podobnych balaganiarzy trudno znalezc, wiec trzeba ich „wychowywac”, a przeciez wolalbym, zeby sami sie wychowali. Czyli zeby sami sie dostosowali do kraju, ktory ich gosci, a nie na odwrot. Cala reszta imigrantow wydaje sie to rozumiec, wiec nie bardzo mozna sie dziwic wyraznej irytacji emigrantami latynoskimi. Mnie zreszta tez draznia powszechne juz napisy i etykietki w dwoch jezykach (ja sie nauczylem angielskiego, to moze niech oni tez sprobuja}, a juz zupelnie absurdalne sa materialy wyborcze po hiszpansku, bo przeciez warunkiem dostania obywatelstwa jest wykazanie sie chociaz elementarna znajomoscia angielskiego! Dwie uwagi na koniec: po pierwsze „Amerykanie oskarżają imigrantów o wszystko” jest stwierdzeniem nie chce powiedziec bzdurnym (z calym szacunkiem), wiec powiem mocno przesadzonym, choc problem jest jak najbardziej realny. Po drugie, mozliwosc odebrania praw dzieciom tu urodzonych wlozylbym miedzy bajki – this is not going to happen!
Pozdrawiam.
A ja myślę, że problem z imigrantami jest dość łatwy do rozwiązania o ile się oczywiście chce.Ale kto wtedy będzie kozłem ofiarnym? Wydatków na zbrojenia nie widać a takiego latynosa na ulicy widac. To zwykły obywatel amerykański widzi na co idą jego podatki! A poza tym, kto będzie wykonywał te wszystkie prace na które i tak nie ma chętnych i to na dodatek za półdarmo?