stasiak.beta.prezydent.pl

Mamy kolejny lifting w Kancelarii Prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego. Już tylko archiwiści dziennikarscy wiedzą dokładnie który to raz zmienia się jej szef – piąty, szósty? Nie ma to znaczenia – i tak raczej są to bardziej figuranci, niż rzeczywiście znaczące osoby w państwie. I to chyba właśnie było głównym powodem tego, że Piotr Kownacki tak sobie pofolgował w wywiadzie z Mazurkiem dla „Dziennika”. Były szef stracił po prostu szacunek do figuranta Lecha Kaczyńskiego, a to z kolei, jak już pisałem, oznacza brak obustronnego zaufania.

W kancelarii Kaczyńskiego nie ma już żadnego polityka, Władysław Stasiak też nim nie jest, to tylko urzędnik, i to urzędnik o bardzo ograniczonym zakresie kompetencji (sprawy bezpieczeństwa). Zresztą nie potrzeba w otoczeniu prezydenckim żadnego polityka, bo i tak support polityczny ulokowany jest zupełnie gdzie indziej, na ulicy Nowogrodzkiej, w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości, a jak czas pokazał, do „zarządzania” Lechem Kaczyńskim wystarczy przecież tylko telefon, plus niedzielny obiadek u mamusi bliźniaków.

Stasiak to człowiek miły, jeden z bardzo niewielu z otoczenia Kaczyńskich, na którego można patrzeć, i którego można słuchać bez zgrzytania zębami. Jest to jednak człowiek bez właściwości, bez oblicza i w związku z tym bez znaczenia. Jego charyzma podobna jest balowi drzewa na morzu, a jego opinie doskonale pasują do wstępów książek – można je po prostu spokojnie pominąć. Może i uspokoi atmosferę wokół Lecha Kaczyńskiego, ale czy teraz, kiedy kampania do wyborów prezydenckich się właściwie już zaczęła, taki frontman jest najwłaściwszy?

Continue Reading →