Chciałem sam na ten temat napisać, ale Jan Osiecki, dziennikarz „Newsweeka”, zrobił to nie tylko dokładnie, ale również z odpowiednią dozą humoru.
Po sprawie Pani Katarzyny S., znanej jako kataryna w polskim internecie, to druga afera, związana z blogerami. Choć Panią Szmidt trudno nazwać „blogerką”, ponieważ to czym się ona głównie zajmuje, to kradzież własności intelektualnej. Jej pisanie polega na kradzieży materiałów z innych stron internetowych, a następnie wklejanie ich u siebie. Poza tym znana jest z inicjatyw, które zakłada i tworzy taśmowo, a potem je niszczy. Nikt drugi w polskim internecie tak nie kompromituje prawicy, i jednocześnie blogerów. Druga Pani, Małgorzata Puternicka, jak sądzę, miała dobre intencje, natomiast ich wykonanie powierzyła skrajnym oszołomom. A codo Pani Anny Walentynowicz… cóż, teorie spisku zostały przez nią i jej znajomych, Wyszkowskiego i małżeństwo Gwiazdów mocno wsparte…
Azrael
———————————————————————————————————–
Kompromitacja a la prawica
Kochajmy naszych prawicowców, bo tak szybko się kompromitują. Tragikomedia pt. „benefis Pani Anny Walentynowicz” – dobiega końca. Sprawa będzie jednak długo budziła nie tylko uśmiech, ale również poczucie niesmaku. Dla tych którzy nie znają nie śledzą tak dokładnie okolic prawej ściany naszego internetowego zaścianka krótkie streszczenie.
Miało być tak pięknie: wielki jubel kreowanego przez prawicowców „AntyBolka”, a przy okazji wylansowanie się prawicowego stołka (bo na kanapę to jest trochę za małe, zresztą zdążyło się już podzieliło na nowe inicjatywy) pod nazwą Blogmedia24
(Swoja droga czy ktoś się zastanawiał dlaczego nie 28 lub 32? – tak harują żeby się skompromitować, że należy im się większa liczba niż marne 24 ![]()
Wracają do tematu. O imprezce robionej przez Elżbietę Szmidt „Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl” oraz tajemniczą oglądającą „świat znad kuchni” Małgorzatę Puternicką – panie co rusz informowały gdzie się dało (od Salonu24 a na kancelarii premiera kończąc – swoją drogą dlaczego nie zwróciły się do kancelarii prezydenta?). Zapomniały chyba tylko poważnie porozmawiać z główną zainteresowaną. A tak jak się dowiedziała, co wyczyniają nowe przyjaciółki – piszące o niej tak poufale na swoich blogaskach per „pani Ania” – walnęła pięścią w stół: „Inicjatywa ta nie otrzymała nigdy w żadnej formie mojej aprobaty (…) Jestem głęboko oburzona faktem, że pomimo mojego wyraźnego sprzeciwu panie Schmidt i Puternicka podejmują dalsze działania w celu zorganizowania tego benefisu i kontaktują się z przedstawicielami władz na szczeblu lokalnym oraz ogólnopolskim, a także, że prowadzą zbiórkę pieniędzy wśród czytelników blogów.”
I powiało grozą. Zdemaskowana Maryla nagle zamilkła. (Hop, hop Marylu gdzie jesteś? Podła „bolszewia” nie daj Boze cie załatwiła?!) Oświadczenie w imieniu Blogmedia24 zamieszci Franciszek Gajek wiceprezes Blogmedia, który napisał, że stowarzyszenie „ograniczyło się jedynie do wejścia do Komitetu organizacyjnego uroczystości” i poza tym nie ma nic wspólnego z impreza. (Szkoda, że pani prezes Szmidt tak uparcie milczy ![]()
Cóż za skromność jak na naszą prawicę. Nic poza kontem na które zbierano kasę na jubel
No i listami wysyłanymi do KPRM z prośba o dotację. A także drobnym faktem, że szefowa stowarzyszenia Elżbieta Szmidt vel Maryla była jedną z dwóch współorganizatorek imprezy. (dane upubliczniła Anna Walentynowicz – wiec nie widzę powodu żeby dalej udawać, że Maryla jest anonimowa)
A zaraz potem zaczęło się nerwowe poszukiwania winnych. A winni są oczywiście „Kuroń z Michnikiem” czyli w tym wypadku złe media.
„Czy nikt z Was nie zauważył,jak koronkowo rozgrywana jest ta akcja im bliżej benefisu ? Najpierw wypuszczono balonik Rzepy, potem DerDz, teraz „życzliwe” otoczenie Pani Ani szepcze do ucha aby wydała oświadczenie. Ale tu też powstaje pytanie; czy PAP przyszedł z „ofertą” i „argumentami” do Pani Ani ,czy też Pani Ania poszła sama do PAPu ? Dalszy scenariusz prosty…zniechęcić organizatorów, atakować ze wszystkich stron a potem wylezie sam myndrzec ze swoimi myślami ! Gra operacyjna WSIoków w toku. Niszczenie prawdziwej historii „Solidarności” trwa” – obwieścił niejaki Natenczas (proszę się nie załamywać, niektóre problemy da się pewnie jeszcze wyleczyć). I wytłumaczenie szybko podłapała druga współorganizatorka Małgorzata Puternicka, która oświadczyła „Niestety ,do Pani Anny Walentynowicz , w ostatnich dniach ,było wiele telefonów, od różnych dziennikarzy, które wykrzywiły ideę działania Komitetu. Szkoda” I szybko dodała, żeby teza była jeszcze poważniejsza: „Trwa wojna o net, ale i o Anie Walentynowicz. ot co”
Psycholog czytający to, uśmiecha się pod nosem. Wyjaśnienie stare jak świat. Powstał dysonans i zredukowano go najprymitywniejszą metoda: „ my nie mogliśmy się mylić, wiec nie udało nam się z powodu sprzysiężenia przeciwko nam.”
Patrząc na to co robią nasze „prawicowe pokraki”, wylansowane w S24 przez Igora Janke, który zostało potem oskarżony o lewicowe odchylenia zaczyna tęsknić za czasami „konwentu św. Katarzyny”. Wtedy ta nasza prawica była taka poukładana i zgodna ![]()
Przypomnę pokrótce historię organizatorów niedoszłego „benefisu”. Prawdziwi prawacy po uznaniu, że Salon jest dla nich zbyt mało prawicowy założyli sobie jeden jeszcze bardziej prawicowy portalik (mapnieta ktoś jeszcze taka inicjatywe jak blog.media.pl?
. Potem się pokłócili. Założyli kolejne dwa portaliki. A potem Z Blogmedia24 wypączkowało się jeszcze trochę nowych – a jakże – jeszcze bardziej prawicowych portali tworzonych przez jeszcze większych patriotów. Jak zauważył pewien złośliwie ostatnio ujawnił się „prawicowy koniec Internetu” czyli blog „nieodżałowanego Kambei Shimady” czyli Pawła Paliwody. Ponoć „dalej na prawo zanika już umiejętność pisania i pozostaje jedynie miarowe uderzanie głową w ścianę.”
PS W skomentowaniu całej sytuacji ubiegł mnie niestety na swoim blogu Wojciech Orliński
[Źródło: Blog J. Osieckiego]




Urocze, ale strasznie naszpikowane literówkami, widać, że się Pan Osiecki śpieszył, coby WO ubiec…
Link do YT nie działa — coś się na końcu przykleiło.
Zastanawiam się dlaczego nie mogę się jakoś tym podekscytować. No – nie mogę. Powinienem się ucieszyć, a widzę jedynie kolosalne marnotrawstwo energii. I nobilitowanie konserwatywnej katolicko-szowinistycznej głupoty konsekwentnie używanym kwalifikatorem „prawica”.
Co w opisanych zachowaniach jest prawicowego? Ano pewno to samo, co u Napieralskiego jest lewicowe.
Pani Anna nie jest z mojej bajki ale chyba przejrzała tych co chcą manipulować wszystkim i wszystkimi, którzy są im przydatni … nawet mi się śmiać z tego nie chce ….
Dziwnie sie zgadzam, ale moj poglad raczej zblizony jest do pogladu TELEMACHA!
Osobiscie uwazam – chyba kazdy to potwierdzi- ze pojawianie sie raz po raz nowych blogosidow pachnie raczej tym, ze pewne indywidualnosci chca pokazac swa erudycje, niby znanie tematow no i oczywiscie licza na blysk popularnosci i ewentualnie nowe znajomosci. Kiedy ktos ich rozszyfrowuje tzn. odslania zaslone tajemniczosci internetowej wowczas znikaja i na tym – choc nie zawsze – koniec ich kariery politycznej.
Nie mozna jednak przypisywac etykiety oreintacji polityznej, bowiem najczescie nad dany moment te osoby sympatyzuja jedynie z tym, co w ich przekonaniu jest wlasciwe.Ich orientacja raczej zmienna jest w zaleznosci od chwili, nastroju, osobistego sukcesu czy porazki. Ot takie to sobie niepowazne internetowe watazki.
Tak wogole dosc czesto mozna poczuc, ze za zaslona Nickname na internecie popadaja sie osoby z dolegliwosciami psychicznymi.Spectrum wiec przebogate.