Pawlak i prywatyzacja

Wywiad wicepremiera Waldemara Pawlaka dla tygodnika „Newsweek” wzbudził duże zainteresowanie innych mediów i polityków, tylko, że zwrócono uwagę nie na te jego wypowiedzi, które były w nim najważniejsze. I sam Pawlak musiał wyjaśnić, o co tak naprawdę głównie mu chodziło…

Wicepremier i minister gospodarki rzeczywiście zarzucił Platformie Obywatelskiej działanie pod sondaże i chaos w mediach publicznych, ale clou jego wywiadu dotyczy zagadnień zupełnie innych – spraw prywatyzacji. Waldemar Pawlak nie ma żadnego sporu z samym Donaldem Tuskiem i jego bezpośrednim zapleczem politycznym – konflikt dotyczy współpracy z ministrem finansów, Jackiem Rostowskim i ministrem skarbu, Aleksandrem Gradem.

Kilka dni temu premier wyraźnie zapowiedział, że podwyżki podatków w tym roku, ani w przyszłym nie będzie. Nie będzie podwyżki, ale jest zupełnie jasne, że tegoroczna dziura budżetowa, a także plan DEFICYTU nie tylko budżetu, ale również całych finansów publicznych, musi zostać czymś wypełniony. Jeżeli rząd zakłada, że nie dojdzie do zwiększenia obciążeń fiskalnych przedsiębiorstw i osób fizycznych, przy zachowaniu konieczności zachowania wysokości deficytu (sprawa wejścia najpierw w sferę ERM2, następnie przyjęcie euro), to można to zrobić tylko poprzez cięcia wydatków i prywatyzację. A cięcie wydatków trzeba by zacząć od zabrania przywilejów, z których największym jest przecież KRUS, którego PSL i Waldemar Pawlak muszą bronić niczym Szela…, gdyż jest to dla nich być albo nie być na scenie politycznej.

Polskie Stronnictwo Ludowe nie jest już partią chłopską sensu stricte. To partia „aparatu” wiejskiego i małomiasteczkowego, a także bogatego chłopstwa, „kułaków” XXI wieku. PSL jest silny w regionach siłą swoich działaczy i siłą przywilejów, jakie im zapewnia.

Do KRUS dokładamy się wszyscy, wszyscy podatnicy. Dotacja budżetowa do tej instytucji wynosi w obecnym roku ponad 16 mld złotych, co oznacza, że o tyle zwiększa się właśnie dziura budżetowa. Niższe, preferencyjne składki rolnicze płaci w Polsce około 300 tys. osób, którzy tak naprawdę rolnikami nie są (jak choćby znany „liberał”, publicysta Rafał Ziemkiewicz…). Również w związku z KRUS większe obciążenie dotyczy na przykład Narodowego Funduszu Zdrowia.
Warto pamiętać, że tylko 7,5% wartości wypłacanych rolnikom świadczeń pochodzi z ich składek, a reszta płynie z kieszeni innych podatników. Oznacza to, że KRUS jest tak naprawdę bezzwrotną kasą zapomogowo-pożyczkową dla polskiego rolnictwa…

Jedynym rozwiązaniem jest włączenie rolników do powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych, ale oznacza to ni mniej, ni więcej, że rolnicy bogatsi, a do takich zalicza się tych gospodarujących na obszarze powyżej 50 ha, płacili by większe stawki. A jest to właśnie elektorat PSL…

I tu tkwi główny powód ataku premiera Pawlaka, wywiadu, który po prostu wyprowadził cios wyprzedzający i ustawił przeciwników według swoich potrzeb. Tym przeciwnikiem w tym przypadku jest minister finansów, Rostowski. I stoi on na pozycji przegranego. To on będzie jedną z osób, z którą Donald Tusk się na jesieni pożegna.

Druga sprawa, czyli kwestie prywatyzacji; Aleksander Grad, ministerstwo skarbu, zakładają, że przychody z prywatyzacji w tym roku i w przyszłym, zamkną się kwotą około 30 mld złotych. A majątek Skarbu Państwa w spółkach giełdowych oceniany jest na około 55 do 65 mld złotych, tak więc, jest co prywatyzować. Lista, jaką przygotował Aleksander Grad, jest jeszcze niekompletna, a do tego, zanim tak naprawdę stała się podstawą dyskusji rządowych, zostały z niej wykreślone dwie firmy, bardzo ważne i dochodowe. Pierwsza to KGHM, drugą jest trójmiejski LOTOS.

W przypadku KGHM sprawa jest dość jasna; W obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich Donald Tusk nie pójdzie w żadnym przypadku na wojnę. A prywatyzacja KGHM to więcej, niż 100% pewności konfliktu nie tylko ze związkowcami tego przedsiębiorstwa, ale również ze związkowcami tylko z nazwy, czyli z „Solidarnością”, czy „Sierpniem ’80”. To byłoby nakręcanie poparcia dla socjalisty Lecha Kaczyńskiego, który nie omieszkałby stanąć po stronie „uciśnionych”, a także „polskiej racji stanu”.

W przypadku LOTOS-u sprawa jest jednak inna. To rzeczywiście spółka nie tylko strategiczna, ale również wrażliwa. Jek aktywa mogą być doskonałą kartą przetargową w sprawach renegocjacji polskich kontraktów paliwowych. Według mojej oceny, rząd powinien wziąć pod uwagę możliwość połączenie firmy LOTOS z PKN Orlen, dla zbudowania silnego oligopolu paliwowego.

Jest dość jasne, że dobrze z prywatyzowane i sprzedane spółki mogą przynieść państwu i skarbowi państwa tylko korzyści. Zaangażowanie państwa w sferę produkcji bezpośredniej powinno być jak najmniejsze, państwo powinno wpływać na gospodarkę jedynie przez system podatkowy.

Waldemar Pawlak ma tu inny pogląd. Jego zdaniem sprzedać majątek państwa można, ale na warunkach preferencyjnych, dla określonej grupy społeczeństwa. W jego resorcie powstała propozycja tak zwanej prywatyzacji pracowniczo-menedżerskiej, gdzie prawo do zakupu mieliby pracownicy spółek i kadra zarządzająca. Skąd mieliby mieć na środki, nie bardzo wiadomo, logiczne wydaje się, ale tylko według Pawlaka, że majątek miałby być kupiony… z kredytu. Najlepiej państwowego, lub poręczonego przez państwo…

Ten pomysł wicepremiera jako żywo przypomina pomysł czechosłowacki, tak zwanej prywatyzacji kuponowej, z tym, że książeczki z kuponami prywatyzacyjnymi miałyby się znaleźć tylko w rękach wybranej, uprzywilejowanej grupy osób…

Szef ludowców to nie tylko po chłopsku sprytny polityk, ale wytrawny gracz. Doskonale wybrał moment do wywiadu, jak również do zaakcentowania swojej siły. Jego wypowiedź do „Newsweeka” nieprzypadkowo zupełnie zbiegła się z przeciekami do mediów, jakoby PSL prowadził tajne rozmowy z PiS na temat współpracy. Nie wierzę wprawdzie w tego rodzaju możliwość, ale Pawlak doskonale rozgrywa swoją partię, pokazując, że choć jest dużo mniejszym partnerem w koalicji sejmowej i rządowej, nie oznacza to jednak twego, że jest słaby na tyle, że można go lekceważyć. A właśnie coś takiego można było ostatnimi czasy odczytać z zachowania polityków zbliżonych do Donalda Tuska.

Pawlak wspomniał w wywiadzie o czymś jeszcze – o możliwości przedterminowych wyborów, najpewniej na wiosnę. To nie jest scenariusz, który dla Donalda Tuska byłby pociągający, jak również nie jest to coś dla Waldemara Pawlaka pociągającego.

I patrząc z perspektywy kilku dni, po analizie motywacji wywiadu Pawlaka, jego słowa, że Platforma Obywatelska i sam Donald Tusk kierują się przy podejmowaniu decyzji sondażami, pasuje jak ulał do samego PSL i jego szefa…

Azrael


1 Comments

  1. Jolinek51

    Pan Pawlak bardzo mnie rozczarował w tym rządzie … staram, się go słuchać uważnie ale nie mogę zauważyć jakiś jego dobrych pomysłów na gospodarkę …. wydaje mi się, że jego pomysł na sprzedaż tzw. menadżerską byłby dobry w okresie prosperity a nie w okresie kryzysu .. jeżeli to jest gra PSL na wyrzucenie Pana Rostowskiego lub Pana Grada to jest to gra jak najbardziej w interesie partii Pana Pawlaka a nie dla dobra gospodarki Polskiej …

    Odpowiedz


Add Your Comment