„Serce Warszawy bije na Powązkach, na cmentarzu warszawskich powstańców, przy grobach batalionu „Zośka”, pod brzozowymi krzyżami”
Tomek Budzyński, „Armia”
„Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.
Gen. Władysław Anders
Im więcej się wie o Powstaniu Warszawskim, im więcej się czyta materiałów, świadectw, tym trudniej jest formułować opinie o jego roli i zasadności jego wybuchu. Czy dobrze się ono przysłużyło Polsce i Polakom, czy miało realny wpływ na przebieg II Wojny Światowej i na ład polityczny po niej? Miało, zapewne miało, ale nie taki, jak stał u podstaw decyzji o jego wybuchu.
* * *
Jeszcze kilka lat temu, kiedy moja mocno wiekowa sąsiadka z dołu pod koniec lipca rozpoczynała całodzienne i nocne koncerty muzyki powstańczej, denerwowało mnie to. Po co ona rokrocznie to tak wspomina? Czy obraz śmierci i klęski Powstania jest w niej tak dojmujący, że musi się leczyć muzyką? A może wspomina najważniejsze i najpiękniejsze sceny z życia? Może wspomina tych którzy polegli? Pewnie wszystko po trochu… Obok mieszka sąsiad, znam go od wielu lat, ale dopiero kilka lat temu zauważyłem, że 1 sierpnia o poranku wychodzi ubrany w beret z orłem i flagą w ręce… Muzyka mi już nie przeszkadza, czekam na nią i nie włączam swojego radia…
* * *
Powstanie to dla mnie największa tragedia polskich losów, ponieważ jest zawinione głównie przez Polaków. Jeszcze kiedy byłem młodym człowiekiem, w ręce wpadła mi książka „Przemarsz przez piekło” Stanisława Podlewskiego. I jest to w dalszym ciągu dla mnie najważniejsza pozycja o tamtych czasach, ponieważ jest zbiorem świadectw bezpośrednich uczestników, skrupulatnie zbieranych przez autora, jeszcze, kiedy był w niewoli niemieckiej, po upadku Powstania. Jest dziełem wolnym od politycznych dywagacji, pełnym prostej prawdy – i dlatego brutalnym i prawdziwym.
Powstanie było nieprzygotowane, rozpętane bez porozumienia z polskim rządem emigracyjnym i aliantami, skierowane nie na autentyczne zdobycie wolności miasta, lecz przeciwko wojskom Armii Czerwonej, z czystych przesłanek politycznych. Nie trzeba głęboko szukać w materiałach historycznych, żeby zobaczyć, że inicjatorem, pomimo tego, że wojska niemieckie, żandarmeria i SS powróciło do Warszawy w dniach 27 i 28 lipca, był Antoni Chruściel, „Monter”, który na własną rękę zarządził mobilizację sił AK, de facto wymuszając na Komendzie Głównej AK decyzję o wybuchu Powstania. Decyzja ta nie została podjęta na postawie realnych przesłanek, ale na podstawie kilku informacji o zwiadzie sowieckim na prawym brzegu Wisły…”Monter” postawił KG AK przed faktem dokonanym – albo powstanie wybuchnie w strukturach AK albo poza nimi…
Za klęskę powstania i śmierć setek tysięcy ludzi odpowiedzialność spoczywa na jego dowódcach. Wiadomo było po tygodniu walk, że zarówno cele wojskowe, jak i polityczne, nie zostały spełnione. Powstanie powinno się zakończyć już w połowie sierpnia. Jego kontynuacja do początku października obciąża sumienia takich ludzi, jak Bór – Komorowski, czy wspomniany „Monter”. Słysząc w ubiegłym roku, jak był on honorowany wysokim odznaczeniem przez Lecha Kaczyńskiego, zastanawiałem się, w imię czego i dla jakich celów to się dzieje. Bohaterami byli ci, co polegli, i ci, którzy walczyli w szeregu, a nie ich dowódcy. To dowódcy są odpowiedzialni za śmierć tysięcy dzieci, za śmierć takich ludzi, jak Baczyński, Gajcy, za przetrącenie kręgosłupa miasta i polskiej inteligencji.
Rachuby polityczne dowódców Powstania skończyły się śmiercią 18.000 powstańców, kwiatu inteligencji polskiej, 150.000, mieszkańców Warszawy, zamordowanych przez Niemców, co stanowiło prawie 1/3 wszystkich zamordowanych mieszkańców Warszawy w trakcie II wojny i zniszczeniem 85% powierzchni miasta, w tym całej lewej jego strony.
Tak, za śmierć Warszawiaków odpowiadają Niemcy, za rzeź Woli, za eksterminację mieszkańców miasta. Ale za stworzenie im ku temu warunków, za stworzenie możliwości wydania przez Hitlera zbrodniczego rozkazu zniszczenia miasta, dowództwo AK nigdy nie odpowiedziało. I nikt się jak do tej pory z tym tematem ostatecznie nie rozliczył. Tego nie załatwi publicystyka, to musi przybrać formę rozliczeń historycznych i naukowych.
* * *
W Polsce XXI wieku usiłuje się na bazie Powstania Warszawskiego budować nową mitologię polską i tworzyć na jego podstawie nową tożsamość narodową. Jako przykład do naśladowania podaje Szoah, który stał się podstawą świadomości współczesnych Żydów. Nie bierze się jednak pod uwagę tego, że po Holokauście powstało państwo żydowskie, Izrael, natomiast po Powstaniu Warszawskim został tylko trupi odór zmarłego miasta…
Na Powstaniu Warszawskim nie można i nie powinno się budować tożsamości narodowej, ponieważ do tej pory nie ma – i nie będzie – zgody co do tego, jaki był sens jego wywołania. Opinia o tym, że Powstanie było zaczynem dla demokratycznych ruchów opozycyjnych to konstrukcja mocno karkołomna…
Politycy, jak zwykle grają swoje. Pomysł o nowym święcie państwowym, przedstawiony przez Lecha Kaczyńskiego został właśnie tak odebrany, jako zagrywka polityczna. Choć, jak przyznam, chyba w tym wyjątkowym przypadku, niesłusznie. Polsce i Polakom należy się taki dzień, polski odpowiednik Memorial Day, gdzie ponad podziałami historycznymi idzie się razem wspólnie pod pomnik Powstania, Grób Nieznanego Żołnierza, pomnik Bohaterów Getta… i pod inne pomniki…
* * *
Muzeum Powstania Warszawskiego to cenny pomysł i znakomita realizacja. Nie jest jednak wolne od wad i to tych najpoważniejszych. Nowoczesna formuła, multimedialność, otwartość i nie zamykanie się w klasycznej formule muzealniczej, nie przesłaniają tego, że obraz z niego wyniesiony jest mocno zafałszowany. Powstanie w nim pokazano głównie przez pryzmat bohaterstwa powstańców. Im się to bezdyskusyjnie należy. Jednak próżno znaleźć w nim głębszą refleksję nad tragedią jego mieszkańców, samego miasta. O co ciekawe – więcej się w muzeum mówi o komunistach i zbrodniach komunizmu, w przypadku Powstania marginalnych, a mniej o zbrodniach hitlerowskich…
Nieprzygotowany widz, zwiedzający, może wynieść wrażenie, że Powstanie Warszawskie upadło, ponieważ nie pomogli mu sowieci, a głównie Stalin. Trudno w nim znaleźć również choć skrawki informacji o tym, jaką odpowiedzialność za los Warszawy i jej mieszkańców ponosi dowództwo AK…
Muzeum nie tłumaczy i nie wyjaśnia tego, co się stało w ciągu tych 63 dni Powstania, ani tego, co było jego przyczyną, za to konserwuje i umacnia mity o pełnej jedności społeczeństwa i jednomyślności, o poświeceniu czy pełnym entuzjazmie. Tak, mitologia może być podstawą nowej świadomości społeczeństwa, ale czy na pewno będzie ono zdrowe?
Azrael




chciałoby się powiedzieć … „ciszej nad tą trumną” … ja mam dość tych dyskusji o Polskich ranach i podziałach …
Według mnie było to kolejne partactwo do którego zdolni są tylko ludzie z Kongresówki (trzy powstania kościuszkowskie, listopadowe i styczniowe w dwóch przypadkach była jeszcze armia i istniały spore szanse na zwycięstwo w trzecim walki partyzanckie spiepszone przez szlachtę z Białych) nad którym zbyt ciąży szlachetczyzna, którzy uważają, że nie myślimy nad tym co robimy ale najpierw to zrobimy a potem martwmy się co dalej już to najlepiej przedstawił Kochanowski mówiąc, że mądry Polak po szkodzie.
Teraz słyszę, że chce się ustanowić święto państwowe z okazji 1 sierpnia wybuchu powstania. Jaka podstawa co to powstanie przyniosło nic tylko zniszczenie i śmierć. Nie wiem gospodarzu czy czytałeś wywiad zamieszczony w Przeglądzie z Ciechanowskim gdzie Ciechanowski wspomniał, że kiedy dowódca jego kompanii usłyszał, że ma atakować sejm i jakieś poselstwo stwierdził, że ma tylko 8 pistoletów 1 karabin 10 granatów i 20 butelek z benzyną. Ten który mu przekazywał rozkaz odpowiedział a ja mam scyzoryk powodzenia. Później Bora spytano się czy wiedział jaki był stan broni w podległych oddział odpowiedział to mnie nie obchodziło.
Dzisiaj słyszałem wypowiedź Kunerta uzasadniające dlaczego należy świętować która mnie delikatnie mówiąc rozwścieczyła, że inne powstania śląskie i wielkopolskie również zakończyły się klęską. Można powiedzieć o 1 powstaniu śląski, że się zakończyło klęską ale o II i trzecim nie one były zwycięskie wyzwolono większość obszaru górnego śląska a w wyniku powstania wielkopolskie wyzwolono Wielkopolskę i były szanse na wyzwolenie Pomorza, gdyby nie to, że najlepiej wyszkolone oddziały Armii Wielkopolskiej wysłano na wschód do walki z Ukraińcami, gdzie skutecznie powstrzymały ofensywę ukraińską na Czortków. Powstania Wielkopolskie II i III śląskie były najbardziej skutecznymi zwycięskimi i je należy czcić i ustanowić święto państwowe z okazji ich wybuchu nie Warszawskie, które było najbardziej nieudanym. Gdyby nie bojownicy powstania śląskiego i wielkopolskiego nie znalazłaby się w granicach II RP ani Śląsk ani Wielkopolska ani Pomorze, gdyż panom szlachetkom z Kongresówki i Galicji rozmaitym Piłsudskim i Dmowskim nie zależało na Śląsku i Wielkopolsce ani Pomorzu im się marzyły wyłącznie stepy ukraińskie i białoruś i nadal im się marzy. Gdyby nie powstańcy śląscy i wielkopolscy po wersalu mielibyśmy w najlepszym wypadku księstwo warszawskie.
Dlaczego nie próbuje się ustanowić świąt z okazji wybuchu powstania wielkopolskiego ani śląskiego może dlatego, że przecież lepiej jest mieć naród fatalistów czczących wyłącznie klęski, gdyż takich łatwo można przerobić na najemników i wysłać ich do Afganistanu i Iraku, żeby walczyli w imię interesów amerykańskich.
Brakowało kilka tygodni,może miesiecy, żeby Warszawa stała się miastem dla którego wojna sie skończyła.
200 tysięcy ludzi by przeżyło, w tym kwiat naszej inteligencji – to odczuwamy do dziś, miasto i jego zabytki by ocalały.
Uniknęłoby się miliona ludzkich tragedii.
Jak Praga, Paryż i inne stolice. Ale nie, my znów musieliśmy wyskoczyć z czymś kompletnie niezrozumiałym, nielogicznym, absolutnie bez szans powodzenia.
I jak zwykle to nie my, ale inni są winni tej tragedii.Bo Stalin, bo alianci, bo niemcy, bo, bo, bo – no nikt z nich nie zachował się właściwie, czyli nie podał nam złotego jabłka na jedwabnej poduszce.
I tak już ponad pół wieku oszukujemy się – jak długo jeszcze?
mam takie ważenie, że bracia K chętnie by takie powstanie wywołali albo II wojnę światową ….
mimo wewnętrznego nie wzruszyłam się jak ludzie w Warszawie pielęgnują ten moment … to piękna godzina … moze nie mam racji … może trzeba pamiętać mimo zwątpienia …
Ci ludzie dzisiaj stojący na ulicy i w samochodach w Warszawie poruszyli jakieś moje wspomnienia… co my możemy wspominać jeśli się urodziliśmy po wojnie … mam jakiś żal ….
http://www.youtube.com/watch?v=2Ke9wJUOQGs
Powstanie Warszawskie a dzisiejsza Europa
http://www.scholar-online.pl/articles.php?article_id=43
refleksje moje i przemyslenia takze prof. Bartoszewskiego (ktorego takze przedstawiamy w naszej Galerii Europejczykow)
Będę bronił Powstania.Łatwo wymądrzac się 65 lat później,co innego wczuc się w sytuację tych ludzi w tamtym czasie.Uważam,że istniały duże szanse by mogło się Ono udac, tzn.AK razem z armią czerwoną wyzwolą Warszawę,tak jak to się stało z Wilnem.W Wilnie zakończyło się to deportacją AK-owców,ale w Warszawie wcale tak nie musiało byc.Warszawa była jednak stolicą 30-milionowego narodu,a AK jakby nie patrzec było armią sojuszniczą dla sowietów.Masowe represje w środku europy musiałyby wywołac reakcję Zachodu.W realiach lata “44 Stalin musiał liczyc się z Zachodem,przecież wojna trwała w najlepsze.Gdyby AK nie zrobiła powstania, zrobiłoby go AL i czerwoni mieliby piękny mit założycielski PRL-u:,,czerwony lud stolicy razem z armią czerwoną wyzwalają stolicę a ‚‚ faszyści” z AK kolaborują z okupantem”Takie były realia lipca’44
Tragiczną pomyłką była natomiast strona wojskowa:Powstanie wybuchło za wcześnie.Po pierwsze nie nawiązano kontaktu a sowietami i nie poczekano,aż podejdą blisko Warszawy.Wówczas należało stopniowo zaczynac walki w poszczególnych częsciach miasta poczynając od Pragi.Wiadomo było,że Stalin to ,,szczwany lis“ale nie mógł pozwolic sobie na otwartą współpracę z Hitlerem,co innego jak front stał 50 km. od stolicy.Oczywiście inicjatywę mogli wówczas przechwycic komuniści.Trudno,lepiej było okazac jednośc w obliczu faszystów,
niż byc posądzonym o kolaborację z nimi,albo co gorsze doprowadzic do narodowej tragedii,
jaką w efekcie okazało się Powstanie.Przywódcom i wojskowym albo zabrakło wyobraźni,
albo chcieli ,,ojebac“ Stalina i tu ich główny błąd,albo wina,wina straszna.Wiadomo przecież było,że Stalin nie da się ,,wyprowadzic w pole“Niewątpliwie słuszne cele polityczne przysłoniły podziemnym politykom troskę o naród.Pomimo to uważam,że sama idea Powstania była słuszna,choc od strony plitycznej i militarnej źle zrealizowana.
Mnie powierzchowna krytyka Powstania nie podoba się,dostrzegam za nią apologię
,,zajęczego patriotyzmu“ rezygnacji z wszelkich działań zbrojnych wobec silniejszego wroga
i pokornego nadstawiania dupy do bicia.Taka propaganda prowadzi do skundlenia nie tylko w wymiarze społecznym,ale i jednostkowym.Powstańcy nie byli frajerami,nie byli bezwolnymi narzędziami w rękach macherów politycznych.Powstanie powinno wybuchnąc w tym czasie
i decyzja przystąpienia do niego była słuszna.Żołnierze nie są od myślenia,takie decyzje zawsze zapadają w wąskim gronie i tylko ono zna wszystkie uwarunkowania, a sama idea
Powstania w tym czasie była słuszna,choc jak wykazałem, została źle wykonana.
Osobną sprawą jest to,czy udane Powstanie dałoby cokolwiek powojennej Polsce.Pewnie niewiele albo nic,tylko wtedy ,,sprawa polska“ jeszcze nie była roztrzygnięta,podobnie jak cała wojna.Uważam,że dopóki jest nadzieja na zwycięsteo należy się bic,a taka nadzieja,
z perspektywy zwykłego warszawiaka,była uzasadniona.
Stefan Kisielewski powiedział kiedyś,że tragicznym paradoksem Powstania było to,że mniejszość narzuciła swoje kompleksy i urazy wobec sowietów większości warszawiaków..Nie podzielam tego poglądu,decyzja o przystąpieniu do Powstania nie wynikała z kompleksów,czy urazów ale z patriotyzmu.Chwała Powstaniu Warszawskiemu.