Wieka trumien czas zamknąć

12 komentarzy
Tags: , , , ,
Posted 19 sie 2009 in Biznes, Państwo, Polityka, Polska, Tusk

Przeglądając różne opinie na temat polskich stoczni i ich sprzedaży, dochodzę do wniosku, że wszyscy doskonale wiedzą, co, jak i dlaczego w tej sprawie zrobić. I politycy, i związkowcy, ekonomiści, komentatorzy, i nawet kiedyś się na ten temat wypowiedział Kościół Katolicki, głosem arcybiskupa Sławoj Głódzia. Za to mniej doskonała jest wiedza, dlaczego stocznie zostały doprowadzone do stanu takiego, który śmiało można nazwać masą upadłościową…

O tym, kto jest winny doprowadzenie tych stoczni do upadku (nie całego przemysłu stoczniowego, wbrew pozorom, bo doskonale działają stocznie małe i całkiem duże, na przykład remontowe), trwają spory. Spory, których nie rozwiążą pomiędzy sobą politycy, bo oni w Polsce nie potrafią rozwiązywać żadnych sporów, dla dobra państwa, czy obywateli. Brutalna prawda jest tak, że winne są prawa ekonomii, podaży, popytu i kosztów, oraz wszyscy, którzy ich nie przestrzegali. Czyli politycy, związkowcy, ekonomiści, etc., etc., …

Węzeł problemów wokół polskich stoczni jest tak zaplątany, że Aleksander Macedoński na pewno by skapitulował, gdyby położono przed nim paczkę dokumentów, z prośbą o rozwiązanie problemu. Choć prawdopodobnie na dzień dzisiejszy, kilkanaście dni przed kolejnym terminem wykupu stoczni, terminem rozwiązania problemu, narzuconym przez Komisję Europejską, czyli 30 sierpnia , jedno tylko rozwiązanie dla stoczni, gdyńskiej i szczecińskiej Nowa jest logiczne – upadłość. Ale to nie chce przejść przez gardło ministrowi Aleksandrowi Gradowi, jak zresztą jego poprzednikom. Strach przed poputczikami socjalizmu, umiejscowionymi w związkach zawodowych, oraz przed sondażami wyborczymi jest ogromny.

Stocznie były, lub są częściowo sprywatyzowane. Pamiętam z przed kilku lat renacjonalizację stoczni w Szczecinie, która sprywatyzowana, trafiła w ręce spółki pracowniczej, co skończyło się spektakularnym „padem”. Teraz powstała na jej miejsce Stocznia Szczecińska Nowa ma ponad 1,3 mld złotych długów… Stocznia Gdynia z kolej (1,2 mld długów…) była za czasów Prawa i Sprawiedliwości miejscem, z którego rozchodziły się macki nepotyzmu.

Stocznie w tym kształcie produkcyjnym, przy takiej organizacji, nierozwiązanych sprawach własności gruntów, olbrzymich przerostach zatrudnienia – nie mają racji bytu.
Największym obciążeniem, są właśnie związkowcy. I poza tym, że produkcja statków w Europie, poza rozwiązaniami wysokotechnologicznymi, jest nieopłacalna, z powodu kryzysu i konkurencji stoczni dalekowschodnich, jest głównym powodem tego, że nie można znaleźć na nie kupca.

Związkowców kompletnie nie interesuje rachunek ekonomiczny – ich interesuje tylko to, aby rząd im pomógł. Bo rządy, te lewicowe, i te quasi prawicowe przez lata nauczyły ich, że są solą tego przemysłu. Rządy post solidarnościowe – nie ruszały stoczni, nie pilnowały ich rentowności i nie szukały dla nich inwestorów – bo „klasa robotnicza” była dla nich zapleczem politycznym. Rządy lewicowe z kolei – bały się ruszać tego tematu – z tego samego powodu, tylko z odwróconym wektorem… I tak pompowano w ten sektor pieniądze, grube miliardy, godzono się na to, aby na czele stoczni stawali “fachowcy od zarządzania”, którzy na przykład podpisywali kontrakty długoterminowe na budowę statków, bez ubezpieczenia ich od ryzyka kursowego. Po prostu – polskie stocznie, z powodu przerostów zatrudnienia i małej wydajności były prawie cały czas nierentowne. Cóż tego, że polskie statki były tak dobre, jak samochody Mercedesa, jeżeli kosztowały jak Ferrari…

Związki zawodowe, jak to związki. One miały  rachunek ekonomiczny za nic, ich członkowie nie pracowali na swoim, tylko jak dawniej – na państwowym. Ich nie interesowało kto i jak – tylko za ile mają przyjść do pracy – oczywiście, za jak najwięcej. Tylko ci, którzy zobaczyli co się święci, spakowali manatki i pojechali do Norwegii – i tam sobie spokojnie żyją.

Stocznie są masą upadłościową. Ich majątek ma wartość gruntów i żelastwa. Ludzie i wartość produkcyjna stoczni już praktycznie nie istnieje. Rząd powinien być wdzięczny i całować po rękach komisarz UE Neelie Kroes za to, że wydała wyrok na polskie stocznie. Bo jeżeli pozwoliła by na dalsze dojenie polskiego podatnika przez panów w fufajkach i hełmach, to byłby to dopiero prawdziwa tragedia.

Stocznie nie są warte tych 381 mln, jeżeli miałaby w nich być prowadzona produkcja statków. Dlatego też Quatar IA nie wyłoży tych pieniędzy na nie. Jest zbyt poważnym konsorcjum inwestycyjnym, działającym na zasadach ekonomicznych. Chyba że…

Jedynym rozsądnym powodem na to, że inwestycja w majątek upadłych stoczni inwestorowi się zwróci, jest to, że odbije sobie to on w innym miejscu. Jedyną rozsądną alternatywą jest to, że Katar odbije sobie inwestycje w stocznie na dostawach gazu, a także na inwestycji i zyskach z gazoportu.

I tu należy szukać rozwiązania problemu, oraz… nadziei Donalda Tuska, że polityczna obietnica utrzymania przemysłu stoczniowego, złożona (bez pokrycia, jak widzimy…) przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zostanie wypełniona.

Co to oznacza? A to, że dalej będziemy dopłacać do stoczni… tylko inną drogą. Poprzez wzrost cen gazu katarskiego i utratę, przynajmniej w części, kontroli nad jego dystrybucją.

Azrael


12 Comments

  1. c00lzyg

    Witam spowrotem Azraelu, smutno bylo bez ciebie :)

    Odpowiedz
    • Dzięki, będą znów na dłużej, ale pewnie trochę rzadziej pisać. Obowiązki…

      Odpowiedz
  2. temat ciężki jak wieko trumny

    i jak tu coś uspołecznić?

    Odpowiedz
  3. c00lzyg

    Oj to szkoda bo mam zwyczaj zagladac na bloga przy sniadaniu i kolacji :)
    ale zeby nie bylo ze tylko slodze to najlepsza restrukturyzacja dla stoczni jest ich zamkniecie i sprzedanie, rynek poradzi sobie sam

    Odpowiedz
  4. łowca pajaców

    Wiecie co panowie – wykażcie trochę skromności!!! Najpierw należałoby być w stoczniach i przyjrzeć się tej pracy – a nie tłuc w klawiaturę kompa, żądając likwidacji stoczni i jako winnych wskazywać jedynie związkowców!!!
    W stoczni Gdynia, jako robol(monter kadłubowy – cały czas na dworze, w upale i słocie, huku montowanych blach i błyskach spawalniczych) przepracowałem 11 lat i wiem co jest na rzeczy!
    To własnie solidaruchy(bo nie SLD!) i ich nominaci do zarządów stoczni , doprowadzili stocznie do krachu, zapatrzeni jedynie na swój zysk, a nie o właściwe i długoletnie kontrakty na produkcję statków. Pamiętam, że nawet rybacy francuzcy zamawiali u nas skomplikowane technologicznie jednostki, nie mówiąc o budowanych wielkich promach samochodowych dla Szwecj. Dlaczego, w imię fałszywej poprawności politycznej, zrezygnowano z produkcji statków dla Rosji, która to kupiłaby każdą ilość??
    Ci pseudo “managerzy stoczniowi” wiedzieli, że ich polityczni protektorzy – nie puszczą ich w skarpetkach i nie dadzą im pójść po zasiłek, jak i też nie skierują przeciwko nim sprawy o niegospodarność do prokuratury. A jeśli już skierują – bo nie dało się tego ukryć – to “wicie, rozumicie, nasz człowiek, nie chciał źle, nie miał doświadczenia” (patrz były minister przekształceń własnośćiowych)!! Przecież ten gostek chciał sprzedać KGHM za 1/5 corocznych!!! zysków – o czym więc my mówimy? Przecież kopalnie też chciano wszystkie likwidować – a teraz węgla brakuje. Trzeba zrobić solidny rachunek ekonomiczny – a nie słuchać pseudopoltyków i “zamykać wieko trumny”! Hańba dla takich polityków i sprzyjających im mediom!
    Nie ma za co obciążać związkowców, bo ich główną rolą jest właśnie obrona miejsc pracy! Na marginesie dodam, że nie byłem związkowcem.
    Nuda veritas!!

    Odpowiedz
    • rozumiem oburzenie i trudno mi wypowiadać się na temat stoczni, bo tam nie pracowałam, natomiast wydaje mi się, że ogólnie jako społeczeństwo zbyt często pozwalamy na różne wypaczenia, nierzetelność czy zwykłą nieuczciwość
      powiem teraz o swoim otoczeniu: zaniechanie działa jak akceptacja niewłaściwych praktyk
      druga strona medalu jest taka, że zarządzanie firmą w warunkach tzw. gospodarki wolnorynkowej nie jest łatwe, wymaga nie tylko wiedzy, ale i umiejętności przewidywania, ponoszenia i skalkulowania ryzyka; a jak przychodzi kryzys, to najzdolniejsi managerowie mogą dostać po głowach

      moim zdaniem trzeba poszukać drogi, żeby było lepiej; być może przez większe uspołecznienie podejmowania decyzji
      to nie jest jednak recepta, tylko pierwszy krok na drodze poszukiwania dobrego (lepszego rozwiązania)

      można też zrobić tak:
      załóżcie spółkę akcyjną (pracownicy) i negocjujcie przejęcie przez nią stoczni
      jeśli zrobicie to w wielkim stylu, macie szanse sprzedać akcje na giełdzie i zyskać kapitał na prowadzenie firmy – dobry pomysł poprze większość w tym kraju, bo tak naprawdę chcielibyśmy, żeby się Wam, stoczniowcom udało
      ze Stoczni powinien zostać znak firmowy i duma, a poza tym można zrobić wszystko, żeby efektywnie funkcjonowała, czyli przystosować ją do nowych warunków gospodarczych

      jeśli stoczniowców jest np. 8.000, to zebranie miliona kapitału to po 125 zł od głowy
      ja bym do tego zebrała drugi milion i wydała na dobry biznes plan i pomysły na dalszą działalność

      aha, jak firmę zlikwidują, a przejmie ją nowa, to będzie mogła (taki mi się zdaje) skorzystać z pomocy publicznej :)

      Odpowiedz
  5. Jolinek51

    u nas główną rola ZZ jest zapewnić sobie pracę i się nachapać … :(

    witaj Azraelu po wakacjach … ładne lato mamy tego roku … :)

    Odpowiedz
  6. c00lzyg

    Wybacz ale nie ty jeden ciężko pracowałeś fizycznie w życiu i nie licytujmy się tutaj kto miał gorzej.

    Każdy kto choć trochę orientuje się w polskiej scenie politycznej wie iż polityk nie może zostać oskarżony o niegospodarność no chyba że ma słabiutkie plecy.

    Odpowiedz
  7. Jolinek51

    u nas ZZ to głownie zajmują się zapewnieniem sobie pracy i by się nachapać … :(

    witaj Azraelu po wakacjach … :) ładne lato mamy … :D

    Odpowiedz
  8. Jolinek51

    nie przyjmuje moich komentarzy ???????????????

    Odpowiedz
  9. Boban001

    Nikt nie chce tych stoczni nawet kupić, modlimy się by Katarczycy to wzięli, a traktujemy stocznie jak jakieś ogromne dobro narodowe, co to jakby padło to by się stała wielka tragedia. Nie oszukujmy się całe te stocznie mają teraz taką wartość, za jaką ktokolwiek chce to kupić.

    Odpowiedz
  10. wojtek

    Ja też pracowałem w molochu, który za Gierka zatrudniał z przybudówkami ze 30 tys osób.
    Po udanej restrukturyzacji zatrudnia poniżej tysiaca.
    Był szansa na początku przemian, był zainteresowany inwestor strategiczny, ale ZZ wkroczyły do akcji i nic z tego nie wyszło. A potem powolne konanie.
    Dziś patrzę na to bez emocji, ot schemat który n-razy się powtarza.
    Wielkie molochy socjalistyczne nie są reformowalne, ich stan to permanentna kroplówka, za którą wszyscy inni płacą.
    Pora na rząd który wreszcie powie dość. Żadnej pomocy,na dostosowanie się do rynku mieliście 20 lat – i starczy, nie potraficie się utrzymać – to wasz problem, a firma pod młotek.
    I myślę że sondaże dla takiego rządu poszłyby raczej w górę, a nie w dół.

    Odpowiedz


Add Your Comment