Z generała medialna gwiazda

Zaczęło się piorunem z jasnego nieba, zakończyło mydlaną operą w peruwiańskim stylu.

Wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka nad trumną poległego oficera nie była pierwszym tego rodzaju jego medialnym wystąpieniem. Warto o tym pamiętać, analizując to, co się w ciągu ostatniego tygodnia działo. Po pamiętnym zatrzymaniu 7 żołnierzy słynnego plutonu “Delta” , oskarżonych o mord na ludności cywilnej w Nanghar Khel, Skrzypczak miał podobne wystąpienia, gdzie groził odejściem z armii, jeżeli żołnierze zostaliby skazani. Tak więc również wtedy posunął się do swoistego szantażu, choć oczywiście nie było to tak spektakularne, jak w przypadku jego wystąpienia w Jarocinie. Dlatego na to, co się wokół całej tej afery działo, patrzyłem z dużym dystansem.

Jeżeli jego “występ” w Jarocinie można by uznać za emocjonalną przygodę, to już następne jego działania wskazują na planowaną i w pełni świadomą akcję. Jego wywiad dla “Dziennika”, gdzie generał oskarżał wprost nie tylko urzędników MON o nieudolność i biurokrację, ale również występował przeciwko swoim kolegom i szefom (jako dowódca wojsk lądowych jest członkiem Sztabu Generalnego), świadczy o tym, że robił to w pełni świadomie, wcale nie pod wpływem żadnych emocji. I ma rację generał Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego, że generał Skrzypczak przekroczył nie tylko postanowienia i decyzje ministra obrony co do postępowania z mediami, ale również naruszył postanowienia ustawy o służbie żołnierzy zawodowych, w której jest jasno zapisane, w jaki sposób żołnierz kieruje swoje wnioski, jak odbywa się droga służbowa. I właśnie tym wywiadem generał Skrzypczak wyszedł poza obszar uprawnień oficera Wojska Polskiego i wszedł w działalność stricte polityczną. Oznacza to jednocześnie to, że naruszył zasady cywilnej kontroli nad wojskiem. Potwierdzają to wszyscy związani z wojskiem, z “wodzem naczelnym”, Lechem Kaczyńskim, na czele. To jest fakt bezsporny, nie było to tylko naruszenie dobrych obyczajów żołnierskich, ale również przekroczenie uprawnień. Gdyby w tym momencie generał został urlopowany i przesunięty do rezerwy kadrowej, nie byłoby całej dalszej, żenującej z punktu widzenia całej armii, sytuacji. I nie ma tu znaczenia wcale intencja generała, lecz kwestia porządku demokratycznego.

Warto tu zauważyć, że jeszcze w tym momencie nie chodziło wcale o zagadnienia konfliktu na linii generał Waldemar Skrzypczak – minister Bogdan Klich, co zresztą było podkreślane przez samego generała. Tu mieliśmy do czynienia z wyraźnym konfliktem pomiędzy dowódcą wojsk lądowych, a sekretarzem stanu w MON, Czesławem Piątasem (byłym szefem SG WP) i obecnym szefem SG, generałem Franciszkiem Gągorem. To są konflikty natury osobowościowej, personalne, ponieważ z tym pierwszym Skrzypczak miał już bardzo poważne zatargi. I również chodziło o publiczne komentowanie i atakowanie przełożonego… Generał Petelicki w artykułach prasowych przedstawiała to jako starcie z “betonem” oficerskim, z generałami “biurkowymi”, właśnie takimi jak Piątas, czy generał Mieczysław Stachowiak. Nie jest to do końca prawdą, ponieważ wszyscy oni przeszli pełne szczeble kariery wojskowej, Stachowiak np. do roku 2004 był dowódcą elitarnej 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Konflikt z ministrem Klichem to było dopiero ostatnie starcie.

Jest bezspornym faktem, że w czasie całego tego spektaklu telewizyjno-prasowego, jaki wywołał, i którego głównym aktorem był generał Skrzypczak, na dalszy plan zeszły rzeczywiste problemy z zaopatrzeniem, terminami, logistyką i procedurami dostaw dla polskiego kontyngentu w Afganistanie. Ale wina nie leży w tym przypadku po stronie urzędników MON, lecz winne są procedury… i oczywiście, jak to w polskim przypadku – brak pieniędzy. Tak, rzeczywiście, Polakom potrzebne są samoloty bezzałogowe, lepiej wyposażone śmigłowce, czy nowe samochody, lecz ten sprzęt, który jest dostarczany obecnie, jest już zupełnie innej klasy, niż choćby ten z przed dwóch lat. W jednym z artykułów w “Dzienniku”, z roku 2007 można było przeczytać między innymi;

Pistolet Wist na 32 strzały zacina się nawet 28 razy. Wojsko reklamuje go już od 9 lat, ale producent za każdym razem odpowiada to samo: to żołnierze nie umieją z niego strzelać. I – jako chyba jedyny producent broni na świecie – opracował dla tych widać nierozgarniętych naszych wojaków… instrukcję obsługi pistoletu.
Kabura do Wista jest za ciasna – pistoletu nie można do niej włożyć. Można co prawda wcisnąć na siłę, ale wtedy nie da się go wyjąć.
Maskujące mundury świecą w nocy w noktowizorze jak silne lampy.
Sprzęt GPS zasilany jest na prąd 220 V. Pewnie zamawiający taki model systemu nawigacyjnego był przekonany, że w dzikich górach Afganistanu na każdym kroku są w skałach kontakty.
Kamizelki kuloodporne, które powinny wytrzymać strzał z kałasznikowa ze stu metrów, można przestrzelić byle pistolecikiem.
Plecaki, które powinny wytrzymać wyjątkowo surowy afgański klimat i wysoką wilgotność, rozpadają się po pierwszym deszczu. Po prostu materiał rozchodzi się na szwach i pęka na zgięciach.
Buty rozpadły się po dwóch tygodniach użytkowania. Nawet nie zmierzyły się z ostrymi skałami, rozleciały się od chodzenia po piachu.
Tzw. kancelarie tajne ważą 13 ton i uniemożliwiają ich transport bez specjalistycznego dźwigu.
Wozy dowodzenia są zbudowane na podwoziu Hummera i są zbyt ciężkie, by mogły wyjechać w nieutwardzony teren. Nie są też opancerzone.

Wydaje się, że jakość zaopatrzenia polskiego kontyngentu została poprawiona, lecz terminy, wynikające z procedur (przygotowanych dla czasów pokoju i dla rozwiązań cywilnych), są rzeczywiście nie do przyjęcia. Jeżeli chodzi natomiast o sprzęt zaawansowany, jak choćby wspomniane samoloty bezzałogowe, to błędy w tych sprawach popełniono tak naprawdę już dużo wcześniej…

Szczegóły ostatnich dwóch dni są już powszechnie znane, ponieważ telewizja relacjonowała je praktycznie on-line. Spotkanie z ministrem Klichem, długa, i jak się wydawało szczera rozmowa, zakończona oświadczeniami (zgodnymi), spotkanie z szefem BBN, Aleksandrem Szczygłą, wreszcie spotkanie ministra Klicha z prezydentem, gdzie obaj wykazali się wobec generała Skrzypczaka wprost ojcowską wyrozumiałością. Lech Kaczyński został zaskoczony tym, że Klich nie wystąpił o dymisję generała, w związku z tym potencjalne pole konfliktu pomiędzy nim, a rządem zostało zaorane, panowie wystąpili na wspólnej konferencji prasowej, a Skrzypczak wylądował na urlopie. Jednak, gdy okazało się, że sytuacja wygląda na opanowaną – ten w sposób spektakularny “trzasnął drzwiami” i złożył wniosek do swojego szefa, generała Gągora, o dymisję. Która, jak już wiemy, zaopiniowana, zostanie przez prezydenta przyjęta.

Sprawa ta oczywiście jest wielowątkowa i poruszył bardzo wiele poważnych zagadnień, począwszy od zasadności naszego udziału w misji w Afganistanie, poprzez jej koszty, spraw zaopatrzenia polskiego kontyngentu, na sprawach programów rozwoju i modernizacji całej polskiej armii kończąc. Znając jednak polskie realia polityczne, wszystkie te sprawy utkną w jałowych dyskusjach, oskarżeniach i pustych deklaracjach.

Pozostaje sprawa samego generała Waldemara Skrzypczaka. Nie wiadomo do końca, jakie tak naprawdę były jego intencje. Najbardziej oczywiste jest to, że jego impulsywne zachowanie podyktowane było po prostu dobrem swoich żołnierzy. Stwierdził, że nie mogąc przebić się przez wszystkie bariery biurokratyczne, będzie starał się “przełamać falę” i pójść na skróty, sprzedając problemy armii medialnie.

Druga hipoteza mówi, że wiedział, że jego przydział, jako szefa wojsk lądowych nie zostanie przedłużony (kończy mu się on we wrześniu), więc postanowił odejść z przytupem, co oczywiście nie koliduje z chęcią pomocy żołnierzom w Afganistanie.

Jeszcze inna hipoteza mówi o tym, że mógł zostać w najzwyklejszy sposób zmanipulowany i wykorzystano jego emocjonalność do rozegrania spraw – być może politycznych, choć ta hipoteza jest dość mało wiarygodna.

Generał Skrzypczak cieszy się mirem, wręcz uwielbieniem wśród żołnierzy niższego szczebla. Nie wiem, czy wynika to z jego osobistych przymiotów, czy z powodu tego, że tak staje po stronie żołnierzy, ale wystarczy zajrzeć na Niezależne Forum o Wojsku, aby zobaczyć, że jego postawa i stanowisko cieszy się stuprocentowym poparciem. Oznacza to, że rzeczywiste problemy WP są większe, niż nam się wydaje, a odejście generała nic nie rozwiązuje, ale jest dopiero początkiem problemów, jakie może mieć minister Klich i Sztab Generalny z żołnierzami.

Nie tłumaczy to jednak zupełnie tego, w jakim stylu i w jaki sposób generał Skrzypczak wypowiadał się o ministrze Klichu. Mówienie o swoim przełożonym per ” z tym panem…” uważam za olbrzymi skandal. Również jego wywiady i wypowiedzi w telewizji były wielokrotnie poniżej poziomu oficera. Niestety, Skrzypczak odchodzi z wojska w stylu nie licującym z obliczem generała broni, z chlubną kartą.

Azrael

6 Comments

  1. Jolinek51 mówi:

    ktoś porównał Pana Generała Skrzypczaka do Pani Cugier-KotkI…. coś w tym jest ….

  2. Krasnov mówi:

    Polityczne tło sprawy obnażyło się dla mnie z całą oczywistością, jak tylko usłyszałem, że Skrzypczak oddał się do dyspozycji prezydenta. Prezydenta? Fajne: krytykuje ministra (czyli rząd) i oddaje się do dyspozycji jego przeciwnikowi.

  3. J.S. mówi:

    1. Czy rzeczywiście powinniśmy walczyć w Afganistanie ?
    2. Czy stać nas na wojnę w Afganistanie ?
    3. Nasz strategiczny sojusznik wykołował nas w sprawie Iraku, F-16 i w ogóle polskiej zbrojeniówki i nie pomaga nam przy modernizacji wojska. Czy rzeczywiście jesteśmy mu cokolwiek winni ? Czy nie spłaciliśmy zobowiązań zakupując F-16 ?
    4. Czy w ogóle określiliśmy rolę polskiego wojska w XXI wieku, w pokojowej Europie ? Czy dopasowaliśmy strukturę wojska do takiej roli ?
    5. Czy mamy stać się bezinteresownym dostawcą dobrze wyposażonego i wyszkolonego wojska do każdego punktu zapalnego na świecie ? Kto pokryje koszty, skoro nas najnormalniej na to nie stać ?
    Co rząd to kolejna rewolucja w kształtującewj się dopiero polskiej doktrynie wojskowej. Czy operetkowi ministrowie pokroju Szczygły i Macierewicza ponieśli jakiekolwiek konsekwencje swoich działań ?
    Niezależne Forum o Wojsku nie jest takie niezależne. Skrzypczak także ma swój udział w tym, że polskie wojsko wygląda tak jak wygląda. A teraz zapewne chce wskoczyć na miejsce Polko do BBN-u.
    W miesięczniku “Komandos” można było przeczytać wiele o pojedynkach ze snajperami. Gdyby ten kapitan je przeczytał to zapewne żyłby po dzień dzisiejszy. Błąd jaki popełnił( jak wynika z doptychczasowych relacji) był na miarę żołnierza z unitarki.

    • RMPL mówi:

      @j.s.

      Akurat to pewnie racja – ten kapitan wg słów jego żony pojechał do Afganistanu (jakkolwiek naiwnie by to nie brzmiało) jako oficer logistyczny i miał “tylko przerzucać papierki w zaopatrzeniu”. Tyle że dowódcy na miejscu uznali że potrzebują oficera do wysuniętej bazy operacyjnej i skierowali go tam, miał w piątek wrócić do papierków ale przedłużyli mu przydział operacyjny i w poniedziałek wszedł z oddziałem w pułapkę.

      Ale generalnie to on mógłby być i komandosem Gromu a kule jak to się mówi Pan bóg nosi a nawet doświadczony żołnierz może przypadkowo oberwać i zginąć.

      Wiem że to nie w porządku mówić o statystyce ale póki co statystyka strat w Afganistanie jest dla polski bardzo przychylna np. w porównaniu z Brytyjczykami.

      Apropo tej zasadzki to polecam taki sześcioodocinkowy cykl powtarzany na którymś Discovery o reporterze bodaj BBC który był z żołnierzami brytyjskimi w Afganistanie. W jednym odcinku jest pokazany niemal idealnie taki sam przypadek jak Polskiego patrolu. Też wiocha też zasadzka też wychylanie się i zabity. Zresztą wioska Afgańska to radykalnie co innego niż wsie w naszej części świata. Charakterystyczne są zwłaszcza dachy a przez to sposób prowadzenia z nich walki/ostrzału.

      pozdrawiam

  4. [...] Z generała medialna gwiazda | Azrael – zwykłe pisanie http://www.azraelk.eu/2009/08/21/z-generala-medialna-gwiazda – view page – cached Zaczęło się piorunem z jasnego nieba, zakończyło mydlaną operą w peruwiańskim stylu. Wypowiedź generała Waldemara Skrzypczaka nad trumną — From the page [...]

Leave a Reply