
Wracają nasi „milusińscy”. Nie jest to niestety niemcewiczowski „Powrót posła”, z Sejmu Czteroletniego, co stało się kanwą dyskusji o Polsce i sarmacji, lecz powrót posłów III RP na ulicę Wiejską. I trudno się spodziewać, że będziemy mieli na sali sejmowej bogate dyskusje o Polsce, jej przyszłości, i ekonomii, reformie ochrony zdrowia (czy ktoś myśli jeszcze w ogóle o tym?!), czy o planach kryzysowych. Nie, na sali sejmowej będzie panowała tak zwana „bieżączka”.
Nie wszystkich zobaczymy, niestety, cześć posłów odjechała pociągiem do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego. Nie zobaczymy parafialnie elokwentnego Tadeusza Cymańskiego, dynamicznego Jacka Kurskiego, złotoustej Joanny Senyszyn, wymieniającej ciepłe uwagi z biskupem Pieronkiem, czy gwiazdy konferencji prasowych, Zbigniewa Ziobro. Choć pewnie ten ostatni niedługo powróci. Być może jako kandydat na prezydenta, a być może… na ławę oskarżonych. Trochę spraw się za nim ciągnie, ze sprawą Barbary Blidy na czele.
Posłowie będą odrabiać zaległości z ostatnich tygodni. Na pierwszy strzał pójdzie oczywiście sprawa tajemniczych inwestorów katarskich, którzy mają wykupić majątek upadłościowy stoczni. Nie piszę, że stocznie, ponieważ w nich statków budować się już nie będzie. Jestem ciekaw, czy ktoś stanie wreszcie na trybunie sejmowej i przełamie to zakłamanie i powie wprost – Panowie stoczniowcy, w Gdański, Gdyni i Szczecinie statków już budować nie będziemy! I na nic będzie próba przeczołgania ministra Aleksandra Grada, czy nawet samego Donalda Tuska.








