
Znów sprawa in vitro na scenie politycznej. Jest to przedostatnia odsłona tego tematu, ostatnia odbędzie się w Sejmie.
Już w środę klub parlamentarny PO będzie rozmawiać o dwóch projektach zmian prawnych dotyczących zapłodnienia in vitro. Pierwszy, Jarosława Gowina przeznaczony jest tylko dla małżeństw i zakłada jedynie zgodę na utworzenie tylko dwóch zarodków. Dodatkowo wprowadza zakaz niszczenia i zamrażania ludzkich embrionów, a do tego ogranicza dostępność tej metody leczenia dla kobieto do czterdziestego roku życia.
Projekt posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej dopuszcza możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Według jej projektów metoda in vitro ma być dostępna również dla par żyjących w konkubinacie. Jej propozycja jest również bardziej dopracowana pod względem prawnym, ponieważ od razu znalazły się w niej projekt ustawy bioetyczne, nowela ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów oraz nowela kodeksu rodzinnego.
Jak dobrze pamiętamy, Donald Tusk po zakończeniu prac tak zwanej komisji Gowina, której nie udało się znaleźć konsensu, klasycznie umył ręce i zezwolił na pracę nad dwoma równoległymi projektami Gowina i Kidawy-Błońskiej. Środowa dyskusja też zapewne nic nie przyniesie i nie zostanie przyjęte jednolite stanowisko klubu. Oznacza to, że oba projekty, jako poselskie zostaną złożone pod obrady Sejmu. A tam czeka już między innymi projekt Bolesława Piechy i komitetu “Contra In vitro”, w którym ta metoda ma zostać zakazana.
Brak jednolitego stanowiska Platformy Obywatelskiej w tej sprawie to bardzo złe rokowania. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że projekt Jarosława Gowina (projekt Piechy nie ma szans) zostanie poparty nie tylko przez część posłów PO, ale również przez posłów PiS i PSL. Nie muszę chyba specjalnie pisać, co to oznacza dla kobiet, dla dziesiątków tysięcy par, szczególnie tych, które nie będzie stać na wyjazd za granicę…
Temat in vitro jest ważny nie tylko społecznie, ale również politycznie i światopoglądowo. Dla dużej części liberalnych wyborców, którzy głosowali na PO, podejście i stanowisko tej partii to tak fundamentalnej sprawy, jak sprawa in vitro – czyli sprawa dawania życia i szansy na dziecko dla tak wielu par – będzie prawdziwym testem. Niestety, dyskusje na temat in vitro, dawno już skręciły z zagadnień natury czysto medycznej w sferę polityki – i stało się to za przyczyną niezdecydowania Donalda Tuska.
Donald Tusk chciałby w tej sprawie kompromisu społecznego i politycznego, ale tego akurat w tej sprawie być nie może. Jarosław Gowin nie działa w interesie społecznym w tej sprawie, lecz już dawno poddał się dyktatowi kościelnemu. Wynika to z radykalnego pojmowania problemu ochrony życia, gdzie Kościół Katolicki nie może i nie chce dopuścić do rozplenienia się poglądu, że dawcą życia jest nie Bóg, tylko istota ludzka. Dlatego akt sztucznej prokreacji, który można, interpretując naukę Kościoła, traktować jako realizację boskiego planu powołania życia, próbuje się zrównać z aborcją i eutanazją. Akt pokonania choroby, jaką jest bezpłodność, zaliczony zostaje do grzechów.
Projekt autorstwa Jarosława Gowina, zakładający mnożenia i mrożenia zarodków, prowadzi do tego, że kobieta za każdą próbą zapłodnienia będzie musiała przechodzić terapię hormonalną. Jednocześnie jego projekt zakłada zakaz diagnostyki preimplatacyjnej, że może prowadzić do znacznych uszkodzeń płodów i zwiększonej liczby poronień.
Pamiętamy, że na początku działania rządu Donalda Tuska minister Ewa Kopacz obiecała, że zabiegi in vitro będą refundowane (podobny projekt złożyła teraz była już posłanka SLD, Joanna Senyszyn). Jest to zgodne z odczuciami społecznymi, ponieważ metoda in vitro nie jest zabiegiem na życzenie, lecz metodą leczenia. W związku z tym państwo powinno się wywiązać z obowiązku sformułowania prawa zapewniającego kobietom, parom, niezależnie od rodzaju związku, w jakim pozostają, pełny i równy dostęp do sposobów leczenie bezpłodności. Rząd ma obowiązek działania zgodnie z interesem ogólnospołecznym, dbając o prawa i interesy wszystkich obywateli.
Państwo ma obowiązek takiego sformułowania prawa, aby zapewnić kobietom, parom, niezależnie od rodzaju związku, w jakim pozostają, pełny i równy dostęp do sposobów leczenie bezpłodności. Rząd ma obowiązek działania zgodnie z interesem ogólnospołecznym, dbając o prawa i interesy wszystkich obywateli.
Na koniec warto przypomnieć, że w Konstytucji RP zapisane jest prawo do wolności sumienia (art. 53.), w związku z tym sprawa tej ustawy i tego sposobu leczenia nie powinna być przedmiotem targów z Kościołem Katolickim. Uleganie przez polityków szantażowi politycznemu Kościoła, to przykład, że politycy nie rozumieją wymogów demokracji i odpowiedzialności za dobro obywateli. Politycy, wybrani przez obywateli, mają obowiązek tworzenia prawa swobód obywatelskich i wolności wyboru. Próba kompromisu z Kościołem Katolickim, kosztem zdrowia setek tysięcy obywateli, a także ograniczenia ich prawa do ochrony zdrowia (art. 68., pkt 1. i 2. Konstytucji RP), to zanegowania zasad demokracji.
Azrael
* Ten materiał jest częściowo powtórzeniem moich argumentów z przed kilku miesięcy, ale temat mocno mi leży na sercu i jest dla mnie poważnym testem na prawdziwe oblicze Platformy Obywatelskiej.











PO coraz bardziej sobie grabi i coraz więcej osób jest nim zawiedzionych. Wśród moich dwudziestoparo letnich znajomych kiedyś mówiło się zawsze dobrze o PO teraz z niechęcią a mówiło się iż to młodzi ludzie wynieśli PO na na szczyt. Gratulacje dla PO i powodzenia w następnych wyborach, będzie im potrzebne.
Sa za a nawet przeciw? Jakby powiedziala moja Mama: sa jak prezerwatywa, musza sie zabezpieczac
Nie mam nic przeciw in vitro.
Niech sobie ludzie mają dzieci.
Byle by tylko ten luksusowy zabieg nie był finansowany z pieniędzy podatników.
Jest to niedopuszczalne gdy brakuje kasy na kurację dla ludzi chorych na raka.
Ktoś chce in vitro, płaci z własnych pieniędzy – i jest OK.
jeszcze jedna uwaga do wpisu:
“Państwo ma obowiązek takiego sformułowania prawa, aby zapewnić kobietom, parom, niezależnie od rodzaju związku, w jakim pozostają, pełny i równy dostęp do sposobów leczenie bezpłodności.”
To fikcja – nigdy nie będzie czegoś takiego jak “równy dostęp”.
Zawsze bogatsi będą mieli dostęp RÓWNIEJSZY. I jest to OK, bo nie można podatników obciążać czyimś dofinansowaniem za luksusowe, drogie zabiegi.
Powinniśmy zejść z chmur i dyskutować o realnym świecie…
in vitro NIE LECZY bezpłodności, nawet po udanym zabiegu i dalej porodzie, para dalej nie moze mieć dzieci.
@Palestrina
Wszystko to ładne i piękne, tylko społeczeństwo nam się starzeje i rząd, chcąc nie chcąc, kiedyś będzie musiał wesprzeć tych, którzy chcą mieć dzieci a nie mogą tak, jak wspiera tych którzy już je mają. Takie są realia, wystarczy spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa a nie opierać o te sprawy ideologiczno-bzdurne wojenki o wyborcę, jak to nasi politycy mają w zwyczaju.
I błagam! Ani słowa o dzieciach z Domu Dziecka, bo każdy komentarz na ten temat jaki czytałam na kilometr pachniał ignorancją a zawsze pojawi się ktoś kto widzi w tym rozwiązanie problemu in vitro.
Mimo ewidentnych wpadek PO : in vitro , zdymisjonowanie min Cwiakalskiego, brak realnej reformy zlodziejskiego systemu zwanego KRUS , gdzie sa JOW , brak odwagi by przeciwstawic sie pazernemu i mieszajacemu sie do wszystkiego KRK…
PO moze byc w miare spokojna o glosy wiekszosci polakow ktorzy zaciskajac zeby zaglosuja na PO lecz bedzie to faktycznie glos przeciw powrotowi do wladzy PIS , a nie za PO… ( Jesli pojda do wyborow ….! ) . Sytuacja moze sie diametralnie zmienic , gdy WRESZCIE na polskiej scenie politycznej pokaze sie liberalna i LAICKA partia nie bojaca sie KRK , ktora to moze odebrac sporo glosow PO i temu co pozostalo z SLD …
Sadze, ze letnia przerwa wakacyjna zle wplynela na wielu Poslow.Nie mozna mowic o udarze slonecznym , ale chyba raczej o nadmiernej ilosci nieprzespanych nocy. Dzisiejsze obrady sejmu to istny belkot nie wiadomo kogo i w ime czego.Kodeks postepowania cywilnego nalezy zmieci w zdecydowanej wieksozsic jego zapisow, ale wowczas pozostanie on w sprzecznosci z pewnymi zapisami Konstytucji. Chyba wiec pora i czas zajac sie Konstytucja a nie prowizorkami w Kodeksie Postepoania Cywilnego.
IN VITRO musi byc zaakceptowane i przyjete z prawnego punktu widzenia.Prawa rozwoju cywilizacyjnego swiata a w tym prawa kobiet do samodzielnosci w decydowaniu o swoim macierzynstwie powinno byc powszechne, pozbawiona wszelkich religijnych ingerencji i napitenowan.Nie zyjemy przecie w okresie swietej inkwizycji ani tez nie uprawiaja nami heretyczne ugrupowania koscielnej ekstremy. O co wiec chodzi?
Czy równie stanowczo domaga się Pan samodzielności mężczyzn w decydowaniu o swoim ojcostwie?
Przepraszam ale wydaje mi sie ze nie tylko Palestrina placi podatki ale tez osoby bezplodne, jakim prawem zabraniasz im tego za co sami placa? Dlatego mamy publiczna sluzbe zdrowia zeby zabiegi byly bezplatne dla placacych. Prosze bez takich idiotycznych zabiegów jak mowienie ze to twoje pieniadze, gdy one trafia do panstwa to juz sa pieniadze publiczne.